,
Obserwuj
Polityka

Siostra Morawieckiego i mieszkanie seniorki. "Stan zdrowia nie może być podstawą dialogu"

4 min. czytania
15.07.2025 09:18
Czy 99-letnia pani Teresa, była lekarka, bohaterka Armii Krajowej i podziemia antykomunistycznego, świadomie przekazała 3/4 mieszkania Marcie Morawieckiej, siostrze byłego premiera Mateusza Morawieckiego? Rodzina ma wątpliwości. "Czy pani Teresa wie, że już nie mieszka u siebie?" - pyta "Gazeta Wyborcza", która ujawniła kulisy sprawy. Morawiecka na pytania nie odpowiedziała. Swoje ustalenia w tej samej sprawie ma także Onet.
|
|
fot. East News/Mateusz Grochocki

 

  • 99-letnia Teresa Gaj, była lekarka i sanitariuszka AK, przekazała Marcie Morawieckiej 3/4 mieszkania we Wrocławiu w zamian za opiekę - ustaliła 'Gazeta Wyborcza'. Nie wiadomo jednak, czy zrobiła to świadomie i z pełną wiedzą o konsekwencjach;
  • Jak podał Onet, prokuratura bada, czy pełnomocnictwo udzielone Morawieckiej w 2021 r. zostało wykorzystane w sposób nadużywający wieku i stanu seniorki. Bliscy zarzucają izolowanie pani Teresy od rodziny i utrudnianie kontaktów;
  • Morawiecka jako opiekunka prawna 71-letniego syna seniorki próbowała przejąć także jego majątek, bez obecności w sądzie. Nie wiadomo, czy dopełniono obowiązku powiadomienia sądu i wyznaczenia kuratora.

 

W kwietniu 2024 roku podpisano akt notarialny tzw. umowy dożywocia, na mocy którego Marta Morawiecka w zamian za opiekę nad seniorką przejęła 3/4 mieszkania we Wrocławiu. Pozostała część należy do 71-letniego schorowanego syna pani Teresy, którym Morawiecka jest opiekunką prawną od 2020 roku. Wcześniej tę funkcję sprawowała sama pani Teresa, lecz ze względu na wiek zrezygnowała.

Jak podkreślono w artykule, 'Morawiecka z opieki nad seniorką się wywiązuje'. Czy jednak pani Teresa wie, że już nie mieszka u siebie? Spytaliśmy o to Martę Morawiecką. Nie odpowiedziała - pisze 'Wyborcza'.

Dziennikarz Marcin Rybak opisał także swoją wizytę w domu pani Teresy, którą odwiedził, by zapytać o czasy Armii Krajowej, ale także o mieszkanie. 'W tym czasie Swietłana (ukraińska opiekunka seniorki - red.) dzwoni do kogoś i mówi, że 'pan z Wyborczej przyszedł'. Podaje mi telefon. - Nie życzę sobie rozmowy - komunikuje kobieta, przedstawiająca się jako Marta Morawiecka, pełnomocniczka 99-latki' - czytamy. Jak argumentowała, 'stan zdrowia pani Tereski nie może być podstawą dialogu'. 

W czerwcu 2021 r. seniorka udzieliła Morawieckiej pełnomocnictwa do reprezentowania jej 'przede wszystkim w urzędach i instytucjach', w tym do 'zawierania dowolnych umów (...) na warunkach i według uznania pełnomocnika'. Prokuratura w Środzie Śląskiej bada, czy dokument został uzyskany bez nadużycia wieku i stanu pani Teresy.

Wątpliwości budzi brak informacji o umowie dożywocia w zeznaniach składanych przez Morawiecką w sądzie. 'Nigdy nie zawarłam żadnej umowy w imieniu pani Teresy' - zapewniała, a pytana o majątek, odpowiedziała, że 'pani Teresa ma mieszkanie, drugi element majątku jest przepisany na M. (syna - red.)'.

Ostro o słowach biksupów i Rydzka. Ekspert nie gryzł się w język. 'Nie patrz w dal, wal po szmal'

Rodzina skarży się, że Morawiecka odcięła seniorkę od bliskich

Tymczasem rodzina seniorki, reprezentowana przez krewnego Patryka, zarzuca Morawieckiej izolowanie cioci od bliskich. Twierdzi, że po 2020 r. opiekunka Swietłana - na polecenie Morawieckiej - zaczęła utrudniać kontakty ze starszą kobietą. Odebrano jej telefon, a kontakt możliwy jest tylko przez Morawiecką. Toczą się dwa procesy sądowe - o opiekę i prawo kontaktu z seniorką, a także dwa śledztwa prokuratorskie. Patryk chce zostać kuratorem pani Teresy i opiekunem jej syna.

Premier Mateusz Morawiecki nazywa panią Teresę 'ciocią', ale w dokumentach sądowych Marta Morawiecka określa ją jako 'znajomą mamy'. Znajomość, jak sama mówiła przed sądem, trwa od 50 lat.

Seniorka w czasie przesłuchania przez sąd chwaliła opiekę Morawieckiej i mówiła, że dała jej pełnomocnictwo 'żeby załatwiała różne sprawy'. O akcie notarialnym z 2024 roku nie wspomniała.

Skandal w Policach. 'Tak to jest, jak sobie Kurda na starostę wybieracie'

Sprawa dotyczy również domku pod Wrocławiem, należącego do syna seniorki. W końcu 2024 r. Morawiecka złożyła wniosek do sądu o przejęcie jego części majątku na podstawie kolejnej umowy dożywocia. Na rozprawę nie przyszła, postępowanie umorzono.

Według Sądu Okręgowego we Wrocławiu, w przypadku umowy między matką a opiekunką prawną syna, sąd powinien być zawiadomiony i wyznaczyć kuratora. Nie wiadomo, czy tak się stało - prokuratura zabezpieczyła akta sprawy pod koniec czerwca 2025.

Oddają mieszkania za renty. 'Każdy może wejść i zrobić z nami, co zechce'

Szczegóły śledztwa prokuratury i wizyty u notariusza

Swoje ustalenia ws. mieszkania pani Teresy Gaj ma także Onet. Jak poinformował Jacek Harłukowicz (ten sam, który wraz z Andrzejem Stankiewiczem opisali sprawę przejęcia mieszkania pana Jerzego przez Karola Nawrockiego), Patryk złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie możliwego doprowadzenia jej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. 

Sam wniosek o umowę dożywocia - jak czytamy - wpisano 12 kwietnia 2024 r. u notariusza w Kątach Wrocławskich "Nie ma pewności, czy w kancelarii stawiła się wraz z panią Teresą, czy tylko zaopatrzona w wystawione przez nią pełnomocnictwo" - podkreśla Onet. Jak dodano, Marta Morawiecka nie odpowiedziała na pytanie, "dlaczego chorą staruszkę trzeba było wieźć do notariusza aż do oddalonych od Wrocławia o 30 km Kątów Wrocławskich, zamiast znaleźć jakiegoś blisko jej domu".

Rodzina podkreśla, że nikt nie żądał przejęcia mieszkania, ale widzi nieuzasadnione usunięcie ich z życia seniorki. Bratanica pani Teresy dodaje, że nie zna Patryka, który złożył zawiadomienie.

Rzeczniczka prokuratury potwierdza, że śledztwo wszczęto 12 czerwca 2025 roku . Czeka ono na wyjaśnienia, w tym, czy pełnomocnictwo z 2021 r. zostało wykorzystane ze szkodą dla seniorki .

Posłuchaj: