Na jego smoku AI uczyła się rysować. Teraz on poszedł do sądu. "Moje nazwisko się rozcieńczyło"
Generatory obrazów sztucznej inteligencji tworzą prace na podstawie zadanych im referencji. Użytkownik wpisuje, co ma być na rysunku, w jakim stylu i po chwili dostaje sztucznie wygenerowany obraz. Malarz z Dolnego Śląska, Grzegorz Rutkowski, który od lat tworzy prace fantasy na potrzeby popularnych gier komputerowych czy karcianych, ma bardzo charakterystyczny, rozpoznawalny i lubiany przez fanów styl. W efekcie jego nazwisko do października 2022 r. pojawiło się ponad 93 tys. razy jako wskazówka, referencja w poleceniach wygenerowania ilustracji przez AI. Rutkowski, goszcząc w podcaście "Techstorie" TOK FM przyznał prowadzącym: Sylwii Czubkowskiej i Joanna Sosnowskiej, że nie traktuje tego jako pochlebstwa, a raczej jako bezprawne użycie jego nazwiska i pracy.
- Moje nazwisko się bardzo rozcieńczyło - ocenił Rutkowski sytuację z AI. Opowiadał, że już wielokrotnie, ktoś pytał go o zgodę na użycie pracy sygnowanej jego imieniem i nazwiskiem, która tak naprawdę nie była jego. - Przypisywane są mi prace, których nie stworzyłem - stwierdził. Tłumaczył, że powoduje to realne straty wizerunkowe i finansowe.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Artyści idą do sądu
Rutkowski wyraźnie odczuwa przeskok klientów na rynek AI, czyli wykorzystywanie prac stworzonych sztucznie zamiast współpracy z artystami. Co oznacza coraz mniej zleceń. - To jest tańsze, ale bazuje na nieetycznym wykorzystaniu czyjejś pracy, czyjegoś nazwiska i łamaniu praw autorskich - przekonywał. Jego zdaniem prawa, które istnieją, muszą zostać dostosowane do technologii.
- Rynek i ludzie, którzy zostali poszkodowani, muszą zrobić krok w przód, w kierunku egzekwowania tych praw - mówił Rutkowski. Sam zaczął już działać i z grupą innych rysowników pozwał twórców generatorów sztucznych obrazów.
Malarz przyznał, że początkowo koledzy z branży byli podzieleni i sceptycznie podchodzili do tej inicjatywy. - Teraz bardzo dużo osób przeszło na naszą stronę, bo zauważyli, jak duży to ma wpływ na całą branżę rozrywkową - stwierdził. Rutkowski prorokował, że jeśli nikt nie powstrzyma, nie ureguluje tego zjawiska, to w końcu znikną różnego rodzaju artyści koncepcyjni, rysownicy, szefowie kreatywni, czy artystyczni. Zamiast nich wszystkich będzie jeden dyrektor, który będzie sobie generował rysunki, jakie potrzebuje.
Spotify stawia ultimatum Polsce, a Musk walczy o przyszłość AI [TECHSTORIE LIGHT]
Korzystanie z AI nie jest złe, ale nie w sztuce
Wykorzystywanie AI, które Rutkowski popiera, a nawet, jak przyznaje, go fascynuje to te naukowe, np. w medycynie. Używanie jej przy kreacji, kłóci się jego zdaniem z całym ideą sztuki: muzyki, malarstwa, czy filmu. To proces, w którym artysta powoli dochodzi do własnego charakteru i mistrzostwa poprzez długotrwały mozolny trening. - AI rujnuje ten cały model - ocenił malarz i zapewnił, że nigdy nie będzie wykorzystywał AI do swojej twórczości.
- Korzystam z technologii, ale w sposób kontrolowany - przekonywał. I tłumaczył, że tworząc, jest w stanie każdą kropkę na swych obrazach przemyśleć, poprawić. - Nie ma w tym nic losowego - podsumował Rutkowski.