,
Obserwuj
Kultura

Seweryn poruszony śmiercią Stuhra. "To nie jest tak, że Jerzy odszedł. Jerzy z nami zostanie"

4 min. czytania
09.07.2024 14:20
Jerzy Stuhr nie żyje. Wybitny aktor filmowy i teatralny zmarł w wieku 77 lat. - To był głos mojego pokolenia. Mam 78 lat, Jerzy mówił moim głosem, moją wrażliwością, odnajdywałem się w tych filmach. Tak jak i wielu z nas, którzy już niedługo będą odchodzili. Dziś odszedł jeden z nas - mówi w TOK FM Andrzej Seweryn, dyrektor Teatru Polskiego.
|
|
fot. Dawid ?uchowicz / Agencja Wyborcza.pl

W wieku 77 lat zmarł aktor filmy i teatralny, profesor sztuk teatralnych Jerzy Stuhr. Zmagał się z ciężką chorobą. W 2020 r. przeszedł udar mózgu. Wcześniej, bo w 2011 r., wykryto u niego nowotwór krtani.

- Nie będę zbyt oryginalny, jeśli powiem, że po prostu jestem strasznie zasmucony. Maciek (Stuhr - red.) uprzedzał nas, że Jerzy czuje się niedobrze, ale to nastąpiło bardzo szybko - wspominał w TOK FM zmarłego kolegę Andrzej Seweryn, dyrektor Teatru Polskiego. Jak dodał, ostatni raz widział go w garderobie po przedstawieniu "Geniusz". - Oczywiście jego stan zdrowia nie był taki, jakbyśmy sobie życzyli - dodał gość Marty Perchuć-Burzynśkiej w specjalnym wydaniu "Kultury osobistej".

Także Łukasz Maciejewski przyznał, że informacją o śmierci Jerzego Stuhra nie jest zaskoczony. - Mam wspomnienia zupełnie świeże, bodaj miesiąc temu byłem na spektaklu "Koronacja" w reżyserii Izy Kuny, tam po raz ostatni widziałem pana Jerzego. Wyglądał źle, był nieobecny, wstydziłem się podejść, zrobiłem to, rozmawialiśmy. Ale miałem - dziś mam ciarki, kiedy o tym myślę - poczucie, że to ostatnia rozmowa - mówił w TOK FM krytyk filmowy.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Absolutny gigant"

Jerzy Stuhr stworzył wiele ról, które na zawsze zapisały się w historii kina. To m.in. Lutek Danielak w "Wodzireju" Feliksa Falka, Filip Mosz w "Amatorze" Krzysztofa Kieślowskiego i Maks w "Seksmisji" Juliusza Machulskiego. Lista jest długa, dlatego - w ocenie rozmówców TOK FM - "Jerzy Stuhr jest kimś, kto był zawsze i będzie zawsze". - To nie tak, że Jerzy odszedł i go nie ma. Jerzy zostanie, w naszych filmach, pamięci, rejestracjach przedstawień telewizyjnych - zapewnił Andrzej Seweryn.

Jak przekonywał razem z Łukaszem Maciejewskim, Stuhr był jednak nie tylko wielkim aktorem ("grał w różnych językach, reprezentował Polskę poza granicami kraju"), lecz także wspaniałym pedagogiem. - Był osobowością, ojcem kilku pokoleń aktorów. Wszyscyśmy go kochali. Poza tym był też dobrym człowiekiem; nie pamiętam, żeby o kimś mówił źle - ocenił dyrektor Teatru Polskiego.

Także w ocenie krytyka filmowego Jerzy Stuhr był "absolutnym gigantem", a jego nazwiska słusznie pojawia się na piedestale aktorów teatralnych. - W czasach największej popularności, którą dały mu filmy Kieślowskiego, a zwłaszcza Machulskiego, nigdy nie zrezygnował z teatru. Zawsze był mu wierny. Przez wiele dekad - ocenił Łukasz Maciejewski.

Jak od razu zastrzegł, Jerzy Stuhr jako aktor to jedno, a drugie to Jerzy Stuhr jako obywatel, który zachował swoja poglądy, wygłaszał je głośno, mimo że wiedział, jaką można zapłacić za to cenę. - Nawet jeśli okazywał słabość, to jednak fakt, że publicznie, w czasach o wiele trudniejszych niż dziś, mógł to powiedzieć, to już samo to godne jest najwyższego szacunku - podkreślił.

Ikona kina

Krzysztof Kieślowski mawiał o nim, że stanowi "wyjątkowy w Polsce przypadek aktora, który sprawdza się we wszystkich gałęziach sztuki, które uprawia - i w filmie, i w telewizji, i w teatrze". Stąd, w ocenie Łukasza Maciejewskiego, nie można zapominać także o Jerzym Stuhrze jako o reżyserze. Nakręcił m.in. "Historie miłosne", "Spis cudzołożnic", "Tydzień z życia mężczyzny". Tym bardziej, jak przypomniał, że właśnie jako reżyser filmowy dostawał narody w konkursie głównym w Wenecji.

- A Stuhr był aktorem Kieślowskiego? - dopytywała prowadząca. - Zdecydowanie, był też przyjacielem Kieślowskiego, to była relacja osobista. Przecież w "Amatorze" był też autorem scenariusza, dialogów. Zresztą i sam Kieślowski mówił o "Spokoju", że to był film, który bez Stuhra by nie powstał - odpowiedział Łukasz Maciejewski.

Gość TOK FM dopowiedział, że dzięki Kieślowskiemu, ale też Falkowi czy Kijowskiemu, Stuhr był także ikoną kina moralnego niepokoju. Jak mówił, tworzył typ uszlachetniony - słabego człowieka, popędliwego, którego dziś można by ocenić jako cwaniaka, ale który przechodzi przemianę, uczy się żyć, brać odpowiedzialność. - To był głos mojego pokolenia. Mam 78 lat, Jerzy mówił moim głosem, moją wrażliwością, odnajdywałem się w tych filmach. Tak jak i wielu z nas, którzy już niedługo będą odchodzili. Dziś odszedł jeden z nas dziś. Pewnie niedługo się zobaczymy - skwitował Andrzej Seweryn.