Tysiące Polaków wpada teraz w "korkociąg finansowy". "Dla kredytobiorców to szok, a to dopiero początek"

Problem gwałtownie rosnących rat kredytów jest w Polsce niedoceniany, a to bardzo poważna sprawa. Przed konsekwencjami tego problemu ostrzegał w TOK FM Bogusław Grabowski, ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej. - Od października 2020 r. do października 2021 r. udzielono ponad 400 tys. kredytów hipotecznych, a to znaczy, że w Polsce przybyło tyle rodzin z bardzo wysokimi zobowiązaniami. Wartość tych zobowiązań wynosi rekordowe 126 mld złotych. Te rodziny z najniższego z możliwych poziomu rat wpadają teraz w finansowy korkociąg - wskazywał gość TOK FM.
Zobacz wideo

Chodzi o sytuację, w której - po podwyżkach stóp procentowych przez bank centralny - koszty kredytów podnoszą teraz banki komercyjne. Dzieje się tak w przypadku umów kredytowych ze zmienną wysokością oprocentowania, czyli takich, w których wysokość raty zmienia się na przykład co kwartał lub co pół roku - w zależności od wysokości rynkowej stawki WIBOR. Umowy tego typu ma w Polsce ponad 90 proc. osób z kredytem na nieruchomość. - Teraz ci ludzie zaczynają rozumieć, o co chodziło frankowiczom, gdy rosła wartość ich zobowiązań - mówił były członek RPP Bogusław Grabowski.

W jego ocenie sytuacja posiadaczy kredytów na pewno nie poprawi się w tym roku, z dużym prawdopodobieństwem nie będzie też lepsza w roku przyszłym. -  Będą kolejne podwyżki stóp procentowych, co najmniej dwie - zapowiadał Grabowski. Wraz z nimi w górę pójdą stawki WIBOR, a wszyscy posiadacze kredytów będą otrzymywać z banków informacje o przeliczeniu kosztów kredytów zgodnie z nowymi poziomami.

- Dla kredytobiorców to szok. Prawie żaden z nich nie doświadczył w dorosłym życiu podwyżek stóp procentowych, bo nie było ich od 20 lat, więc jest zdziwienie. A to dopiero początek - zapowiadał Bogusław Grabowski. I wskazywał winnego, a właściwie dwóch. - Od lat ostrzegałem, że łagodna polityka monetarna i bardzo ekspansywna, skupiającą się na ogromnych transferach, polityka fiskalna doprowadzi do inflacji, a to z kolei prosta droga do podwyżek stóp i rosnących rat kredytów - podkreślał ekonomista. I wyjaśniał, że o to właśnie chodzi w polityce antyinflacyjnej. - By ludzie mieli mniej pieniędzy do dowolnego wydawania, bo wtedy hamuje wzrost cen - dodał. 

Wskazówka dla ludzi z podwyżką rat

Bogusław Grabowski miał też dla posiadaczy kredytów ważną wskazówkę. - Gdy słyszycie o rekordowych wpływach budżetowych, o kolejnych budżetowych wydatkach, to łapcie się za kieszeń - mówił. Jak wyjaśnia były członek RPP, jest tu ścisła korelacja. - Im bardziej polityka budżetowa jest rozrzutna, im więcej rząd rozdaje z tego, co dostaje z powodu wysokiej inflacji, tym bardziej polityka monetarna musi być restrykcyjna. Tym bardziej stopy procentowe muszą być podnoszone - ostrzegał. Dlatego "z jednej strony będą rządowe dodatki i dopłaty, a z drugiej rekordowo wysokie raty".

Według wyliczeń ekonomisty Rafała Mundrego rodzina z kredytem 300 tys. zł na 25 lat, udzielonym przy najniższych stopach procentowych do spłaty, miała 90 tys. kosztów odsetkowych, a dzisiaj to 238 tys. Z kolei przy dalszym wzroście stóp koszty te przekroczą kwotę zaciągniętego kredytu. Jego miesięczna rata już wzrosła średnio o ok. 500 złotych.

DOSTĘP PREMIUM