"W Polsce mamy inflacyjny pożar, a rząd dolewa benzyny do ognia". Ekonomista o taktyce PiS-u

Inflacja w czerwcu wyniosła - rok do roku - 15,5 proc. i jest najwyższa od ćwierć wieku. - W Polsce mamy pożar inflacyjny, który pożera nasze oszczędności - ocenił w TOK FM dr Sławomir Dudek. Jak mówił główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, "doszliśmy do ściany".
Zobacz wideo

Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w czerwcu inflacja wyniosła 15,5 proc. rok do roku. W porównaniu z majem było drożej o 1,5 proc. Oznacza to, że ceny w Polsce rosną najszybciej od 25 lat. W czerwcu podwyżki dotyczyły przede wszystkim transportu i kosztów energii, czyli rachunków za prąd i gaz.

Rząd Mateusza Morawieckiego powtarza od tygodni, że za wysoką inflację w Polsce odpowiada Władimir Putin - atak Rosji na Ukrainę. Politycy PiS odmieniają więc przez wszystkie przypadki słowo "putinflacja".

Zdaniem dr. Sławomira Dudka - głównego ekonomisty Forum Obywatelskiego Rozwoju - to mydlenie oczu obywatelom. - Ten zlepek propagandowy pt. putininflacja jest kłamstwem. Bo on sugeruje, że wzrost cen wynika z czynników zewnętrznych, a to jest nieprawda. Inflacja wynika również z czynników krajowych, czyli z mocno nadmuchanego popytu w Polsce i rozgrzanej gospodarki. Niestety rząd wydaje więcej niż ma dochodów, zadłuża się. A w dodatku w czasie pandemii wydrukowano prawie 200 mld zł pustego pieniądza, który został rozdany w postaci różnego rodzaju tarcz, trzynastek, czternastek. Konsumenci to wydają i... napędza się inflacja - tłumaczył w TOK FM.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński twierdzi, że szczyt inflacji w Polsce nastąpi w III kwartale tego roku i wtedy osiągnie ona poziom 16 proc. - Wygląda na to, że prezes nie przeczytał własnego raportu NBP. Według niego szczyt inflacji nastąpi na początku przyszłego roku i wyniesie prawie 19 proc. A oprócz tego NBP podaje tzw. scenariusze ostrożnościowe, według których na początku przyszłego roku inflacja może osiągnąć poziom prawie 26 proc. To mało prawdopodobne, ale moim zdaniem inflacja powyżej 20 proc. jest możliwa – mówił rozmówca Mikołaja Lizuta.

"W Polsce pali się już prawie 3 lata"

Ekspert przekonywał, że "na inflację trzeba spojrzeć jak na pożar", a ten – jego zdaniem – trwa w Polsce od początku 2020 roku. - Pali się już u nas prawie 3 lata, podczas gdy w strefie euro dopiero zaczęło się palić. Może ten płomień u nas i tam jest podobny, tylko że w Polsce oszczędności już w dużej części się spaliły. Co gorsza, z prognozy Komisji Europejskiej wynika, że w przyszłym roku w Polsce inflacja będzie najwyższa w całej Unii. Spadnie, ale do 9 proc. Czyli dalej będzie się palić i zżerać nasze oszczędności - ostrzegał Dudek.

Jak podkreślił, choć pożar inflacyjny w Polsce trwa w najlepsze, to rząd PiS-u nic nie robi, by go ugasić. - Przeciwnie: dolewa benzyny do ognia. Rząd nie chce gasić pożaru, bo musiałby podjąć trudne decyzje, a zbliżają się wybory. Nie chce też walczyć z inflacją, bo ona poprawia wskaźniki budżetu, podbija jego dochody i PKB, który jest przez nią nadmuchany - mówił główny ekonomista FOR.

- Więc doszliśmy do ściany, a żeby to zobrazować, użyję jeszcze innej analogii: jak nie pójdziemy zawczasu do dentysty, to później grozi nam bolesna terapia - podsumował dr Sławomir Dudek.

DOSTĘP PREMIUM