advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Taylor Swift właśnie została miliarderką! Jej trasa wygenerowała tyle pieniędzy, co ekonomie małych krajów

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
01.11.2023 15:20
Amerykańska wokalistka i autorka tekstów Taylor Swift jest światowym fenomenem: zarabia potężne pieniądze, ma miliony fanów, którzy nie wahają się wydać dużo, kupując bilety na jej koncerty. Właśnie trafiła na listę miliarderów, jaką opracowuje prestiżowa agencja Bloomberg. To doskonale przemyślany i precyzyjnie zaplanowany biznes robienia użytku z wielkiego talentu i ciężkiej pracy.
|
|
fot. Instagram/taylorswift

Okazuje się, że żeby zostać bardzo bogatym, nie tylko trzeba mieć talent i bardzo dużo pracować, ale też świetne biznesowe pomysły, żeby ten talent i pracę drogo sprzedać. A przy okazji zarobić wielką górę pieniędzy. Na tyle wielką, by w szybkim czasie dostać się do jednego z najpoważniejszych gospodarczych rankingów na świecie. I stać się przedmiotem poważnych biznesowych raportów, jako jedno z kół zamachowych amerykańskiej gospodarki w tym roku.

Ta firma ma jedną z najbardziej oddanych grup klientów, jaką można sobie tylko wyobrazić. Ma charyzmatycznego szefa, międzynarodowy charakter, działa na wszystkich rynkach na świecie. I znaczącą siłę ekonomiczną. Według szacunków Bloomberg Economics SWIFT Incorporated tegoroczna trasa koncertowa Taylor Swift, wygenerowała tyle pieniędzy, co ekonomie małych krajów. I powiększyła gospodarkę Stanów Zjednoczonych o prawie 4 i pół miliarda dolarów. Kinowa wersja trasy Era's Tour stała się jednym z najbardziej dochodowych filmów koncertowych w historii. Album z największymi przebojami pod tytułem '1989' stanie się zapewne najlepiej sprzedającą się płytą roku. To wszystko sprawia, że mega gwiazda światowej rozrywki trafiła na jedną z najbardziej prestiżowych list na świecie. Listę miliarderów.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>

Majątek Taylor Swift szacowany jest na miliard 100 milionów dolarów. Ekonomiści są pełni podziwu. I z uznaniem mówią o pomysłach na prowadzenie biznesu. Wszystko jest doskonale przemyślane. Precyzyjnie zaplanowane, jest efektem robienia właściwego użytku z wielkiego talentu oraz ciężkiej pracy. Taylor Swift jest światowym fenomenem, i jedną z niewielu artystek w historii, która bogactwo materialne zawdzięcza sprzedaży swoich piosenek, w tym wykonywanych na żywo. Niemal każdy cent jaki zarabia SWIFT Incorporated, zarabia na muzyce. Fakt, że zarabia ich krocie, to skutek marketingu, konsekwencji w muzycznym biznesie, w tym relacji z serwisami streamingowymi. Oraz dbałości o relacje ze swoim — największym w muzycznym świecie — fan-klubem. A te buduje się w Internecie oraz w kontakcie na żywo, na przykład podczas uznawanej za epicką, rekordowo dochodowej trasy składającej się z ponad 50 koncertów, z których każdych rozmachem przypomina Super Bowl. Z tą różnicą, że Amerykanie świętują tylko jeden taki mecz w roku. Zajrzymy więc teraz za kulisy biznesu, który kręci częścią amerykańskiej gospodarki i spowodował nawet — dosłownie — lekkie trzęsienie ziemi.

W ramach swojej trasy zagra 140 3-godzinnych koncertów, każdy z nich składa się z ponad 40 utworów, co oznacza, że te sceniczne produkcje same w sobie są rekordowe. Seria wielkich widowisk przetoczy się przez pięć kontynentów i zakończy w przyszłym roku. Każdy koncerty zobaczy średnio 50 tysięcy osób, tyle ile mieszka w średnim polskim mieście, statystycznie za bilet każdy widz zapłaci imponujące 250 dolarów, czyli około 1500 złotych. I to w regularne sprzedaży, bo wejściówki "z drugiej ręki" potrafiły kosztować nie setki a tysiące dolarów. A przychody z trasy przekroczą 2 miliardy dolarów. W ten sposób Amerykanka przebije dotychczasowy rekord Eltona Johna. Jego pożegnalna trasa koncertowa Yellow Brick Road przyniosła o połowę mniej. Piosenkarka i autorka tekstów już wcześniej została uznana przez magazyn Forbes za drugą najbogatszą kobietę w amerykańskim przemyśle muzycznym. Teraz trafiła na listę mega bogaczy.

Sprzedaż praw do katalogu swoich piosenek przyniosła Swift 400 milionów dolarów, mniej więcej tyle samo zarobiła na koncertach i sprzedaży gadżetów, serwisy streamingowe przyniosły jej ponad 100 milionów, podobną wartość mają należące do niej nieruchomości. I na koniec mniej więcej kolejne 100 milionów tantiem za prawa do odtwarzania na przykład w rozgłośniach radiowych na całym świecie. A to jeszcze nie koniec, bo w ramach trwającej trasy piosenkarka odegrała mniej niż połowę koncertów. Kolejna południowoamerykańska runda — w listopadzie. Pozostałe w przyszłym roku.

Ameryka Południowa ma zatem szansę przeżyć to czego doświadczyła wcześniej Ameryka Północna. W większości miast, w których odbywały się koncerty obroty hoteli i restauracji rosły po kilkaset procent. W koncertowy weekend Houston w Teksasie zaliczyło wpływy o prawie 150 procent wyższe niż w tym samym czasie przed pandemią. Sprzedaż biletów podkręciła wynik ekonomiczny w państwa skandynawskich. A bankierzy centralni zwracali uwagę na nieograniczoną skłonność konsumentów do wydawania niemałych pieniędzy na rozrywkę. I to pomimo kryzysu kosztów życia.

'Swiftonomia', czyli jak Taylor Swift i Beyonce napędziły światową gospodarkę

Miało być też o trzęsieniu ziemi wywołanym przez mega gwiazdę. Nie chodzi o przenośnię, ale o prawdziwe wstrząsy wywołane w Seattle podczas koncertu mega gwiazdy światowej rozrywki. Sejsmografy wskazały tam trzęsienie ziemi o sile ponad 2 stopni w skali Richtera, gdy wielotysięczna widownia zgodnie podskakiwała w rytm "Shake it off". Podobne zjawisko sejsmiczne zarejestrowano USA poprzednio tylko raz: gdy stadion wiwatował po przyłożeniu przez jednego z graczy w football amerykański. Było to ponad 10 lat temu.

I na koniec najnowsze trzęsienie ziemi w przemyśle muzycznym. Nowo wydany album '1989' będący zbiorem ponownie nagranych "starych" utworów pobił wszechświatowy rekord liczby odtworzeń w ciągu jednej doby. Poprzedni rekord należał także do Taylor Swift. I to zapewne nie jest jej ostatnie słowo.