Nieodebrane pakiety wyborcze. Co się z nimi stanie?

Na kilka godzin przed rozpoczęciem ciszy wyborczej Poczta Polska informuje, że spośród 170 tys. pakietów wyborczych, które miały zostać doręczone w ramach głosowania korespondencyjnego, 1,7 proc. było awizowanych. Chodzi więc o niecałe 3 tys. pakietów. Co się z nimi stanie, jeśli nie zostaną odebrane?
Zobacz wideo

Pakiet wyborczy, potrzebny do korespondencyjnego oddania głosu, może być doręczony przez upoważnionego pracownika gminy albo za pośrednictwem Poczty Polskiej. W przypadku braku skrzynki pocztowej albo w przypadku, gdy skrzynka pocztowa uniemożliwia doręczenie pakietu wyborczego, doręczyciele zostawiali w drzwiach mieszkania wyborcy zawiadomienie o możliwości odbioru pakietu we właściwej placówce pocztowej. Wyborca na odebranie takiego pakietu miał jednak tylko jeden dzień.

Część wyborców, którzy zgłosili chęć głosowania korespondencyjnego, mogło się znaleźć w takiej właśnie sytuacji. Lub w innej, zupełnie trywialnej - błędnego podania adresu w czasie rejestracji.

W Krajowym Biurze Wyborczym dostaliśmy informację, że takie dane powinna mieć Poczta Polska. Rzeczniczka tej instytucji opowiedziała nam na Twitterze (już po publikacji tego tekstu), że chodzi o 1,7 proc. ze 170 tys. pakietów. "Ale nie są to ostateczne dane, bo jeszcze dziś trwają doręczenia i odbiór awizowanych pakietów" - zastrzegła Justyna Siwek we wpisie sprzed godziny 17. Chodzi więc o niecałe 3 tys. pakietów. 

Formalnie rzecz biorąc, nieodebrane pakiety wyborcze powinny trafić do poszczególnych komisji dopiero w niedzielę, do wieczora. A jeśli to z jakichś powodów okaże się niemożliwe - do właściwego dyrektora delegatury Krajowego Biura Wyborczego - tak mówi ustawa.

Do tego czasu - nie wiemy, kto je ma i kto sprawuje nad nimi pieczę. A pytanie jest kluczowe, bo teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację, że część tych pakietów trafi jednak do komisji wyborczych, w najgorszym scenariuszu - jako wypełnione karty do głosowania i oddane głosy.

Czy wyborca może sprawdzić, co stało się z nieodebranym przez niego pakietem? Zgodnie z prawem sam z siebie - już po wyborach - nie ma prawa zajrzeć do spisu wyborców, w którym odnotowuje się fakt oddania głosu, w tym odebrania/nieodebrania pakietu. Można jedynie złożyć w sądzie protest wyborczy, a wtedy to sąd - zgodnie z przepisami - może zajrzeć do spisu wyborów. Przepis mówi też, że takie prawo - oprócz sądu - ma również policja i prokuratura. 

Co ważne, jeśli z jakichś przyczyn nie udało nam się odebrać pakietu, możemy pójść w niedzielę do lokalu wyborczego, by zagłosować osobiście. Przy naszym nazwisku powinna być informacja, że pakiet nie został odebrany. - Jeśli dana komisja, do której zgłosi się wyborca, będzie mieć jakiekolwiek wątpliwości, będzie do nas dzwonić, do Miejskiego Biura Wyborczego i my będziemy potwierdzać - mówi Łukasz Mazur, pełnomocnik prezydenta Lublina do spraw wyborów.

Głosowanie korespondencyjne również za granicą

W przypadku głosowania korespondencyjnego Polonii problemem jest to, ile pakietów dotrze do konsulatów i ambasad już po terminie. Bo jeśli wyborca w Norwegii, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii nadał pakiet w czwartek czy w piątek, to nie ma pewności, że dotrze do konsulatu do niedzieli do godz. 21.00, czyli do zakończenia głosowania. - Mamy obawy, że wiele pakietów, które trafiły do wyborców bardzo późno, zostało odesłanych w ostatniej chwili i mogą nie dotrzeć na czas - mówi Krzysztof Lisek, koordynator wyborów za granicą ze sztabu Rafała Trzaskowskiego.

Informacji o pakietach, które dotrą po terminie, nie będą mieć najprawdopodobniej poszczególne komisje - tych danych nie będzie w protokołach z głosowania. Pakiety trafią bezpośrednio do konsulatów i to MSZ będzie mieć wiedzę na ich temat. Czy ją ujawni? - Mamy nadzieję, że tak i o to apelujemy - mówi Krzysztof Lisek.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM