Klęska ludzi Zbigniewa Ziobry. "To pokazuje skalę upadku tych osób"
Większość sędziów wzięła udział w opiniowaniu kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa - poinformował w TOK FM sędzia Bartłomiej Przymusińki, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Z głosów policzonych z większości apelacji wynika, że do KRS wejdą sędziowie wskazani przez Iustitię i Themis. Porażkę ponieśli sędziowie, którzy firmowali zmiany za czasów min. Zbigniewa Ziobry.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka była frekwencja w prawyborach do KRS w Polsce?
- Dlaczego niektórzy sędziowie zbojkotowali opiniowanie kandydatów?
- Co pokazały wyniki dotyczące poparcia dla konkretnych kandydatów do KRS?
Sędziowskie "prawybory" do Krajowej Rady Sądownictwa odbyły się w całej Polsce. Opiniowanie kandydatów - w sądach rejonowych, okręgowych i apelacyjnych - trwało od poniedziałku do środy. Chętnych jest 60 osób, do KRS ostatecznie wejdzie 15 sędziów. Wśród kandydatów są osoby z sędziowskich organizacji - Iustitii, Themis, ale też przedstawiciele sędziów związani z poprzednią władzą. Nie we wszystkich sądach udało się zwołać obowiązkowe zgromadzenia. Do tego część sędziów - zwłaszcza ze środowiska tzw. neosędziów - zbojkotowała opiniowanie, twierdząc, że jest ono nielegalne.
Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia Bartłomiej Przymusiński, poinformował w "Poranku TOK FM" aktualne dane nt. frekwencji "prawyborów" do KRS. - Według naszych obliczeń frekwencja to około 66 proc. Jeśli taki wynik się utrzyma, będzie to bardzo satysfakcjonujące - mówił Przymusiński, wskazując, że to dane z 237 sądów na 377 sądów powszechnych. Prezes Iustitii ocenił, że jest to dobry wynik. - Pokazuje, że znaczna większość sędziów postanowiła wziąć odpowiedzialność za przyszłość sądownictwa - stwierdził gość TOK FM. Jak dodał, było to "święto sądownictwa".
- Opinia sędziów wyrażona wobec kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa ma sprawić, że mimo obowiązującej ustawy - przyjętej jeszcze w czasach PiS - skład KRS-u zostanie odpolityczniony - mówił sędzia Przymusiński.
Prowadząca "Poranek TOK FM" Karolina Lewicka podała, że w Sądzie Okręgowym w Warszawie na prawyborwy przyszła tylko 1/3 sędziów. Połowa sędziów w tym sądzie to tzw. neosędziowie. Sędzia Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz skomentował, że "NSA odrzuca opiniowanie kandydatów do KRS. W Sądzie Najwyższym opiniowanie jako czynność gromadzenia sędziów się w ogóle nie odbywa, zaś największą w Polsce Sądzie Okręgowym w Warszawie większość sędziów nie bierze udziału w tej hucpie".
- Tam, gdzie to od tzw. neosędziów zależała decyzja, tam bardzo często próbowano utrudnić przeprowadzenie opiniowania - stwierdził Bartłomiej Przymusiński, podając przykład Sądu Najwyższego, w którym I prezes Małgorzata Manowska nie zwołała zgromadzenia. - Na szczęście nie wszyscy poddali się tym kłodom rzucanym pod nogi. W Sądzie Najwyższym ponad 20 sędziów w formie zebrania oddało swoje głosy - tłumaczył gość TOK FM.
- Prawo nie może ustępować przed bezprawiem. Wiem, że duża grupa neosędziów chciałaby, żeby zostało, jak jest, żeby nic na lepsze dla Polek i Polaków się nie zmieniło - komentował prezes Iustitii.
Upadłe gwiazdy "dobrej zmiany"
Do KRS-u - co przypomniała redaktorka TOK FM - kandydowali także sędziowie, którzy byli twarzami reformy Zbigniewa Ziobry w wymiarze sprawiedliwości. Częściowe wyniki opiniowania wskazują, że nie dostali oni dużego poparcia: były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS-u Łukasz Piebiak w sądach apelacji poznańskiej dostał 0 głosów, w szczecińskiej - 2, warszawskiej - 10, gdańskiej - 5, krakowskiej - 1, białostockiej - 6 głosów.
Przymusiński przyznał, że - mimo słabego wyniku Piebiaka - nie cieszy się, bo były wiceminister nadal jest czynnym sędzią. Jak podał, również sędzia Przemysław Radzik odnotował niskie poparcie.
- To pokazuje skalę upadku tych osób - ocenił prezes Iustitii.
Źródło: TOK FM