Prąd tańszy od benzyny. Wymieniamy nie tylko samochody
W pierwszym kwartale tego roku sprzedaż w pełni elektrycznych samochodów na głównych rynkach motoryzacyjnych Europy wzrosła o prawie jedną trzecią. To efekt poszukiwań alternatywy dla drogich paliw. Ale psychologiczna zmiana energetyczna dokonuje się nie tylko w klasycznej motoryzacji. Nawet jeśli wojna w Zatoce Perskiej szybko się skończy, świat przejdzie więc cywilizacyjną zmianę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Gdzie bite są rekordy rejestracji samochodów elektrycznych i dlaczego cieszą się z tego Chińczycy?
- Jak Azjaci stają w kolejce po elektryczne riksze?
- Dlaczego ekonomiści już mówią o przełamywaniu psychologicznych barier w korzystaniu z energii?
W Wielkiej Brytanii na samochodowym rynku - przewrót. Konserwatywni Brytyjczycy znani z przywiązania do angielskich marek, dokonali zbiorowej zdrady. W marcu najpopularniejszym modelem w sprzedaży nowych samochodów był kompaktowy SUV... chińskiej produkcji, zwany Temu Range Roverem. Bo wypisz wymaluj przypomina jedno z flagowych aut luksusowej marki, tyle że jest dokładnie o połowę tańszy. I jest hybrydowy. Na silniku elektrycznym przejeżdża prawie 100 kilometrów, w normalnym trybie pali 50 procent tego, co jego pierwowzór z wysokiej półki.
Firma, która ten sprzedażowy hit wyprodukowała, weszła na brytyjski rynek dopiero rok temu i o tak szybkim sukcesie nie mogła wtedy nawet pomarzyć. Bo Brytyjczycy uważani są za tradycjonalistów przywiązanych do własnych marek. Przekonać ich do nowości, zwłaszcza nie-europejskich, jest niezwykle trudno. A właściwie było trudno, bo już nie jest. Na pewno, gdy chodzi o motoryzację, a zwłaszcza oszczędności w domowych budżetach, z samochodem związane.
Marzec był na wyspach brytyjskich miesiącem z rekordową sprzedażą aut na prąd. Większość z nich została zamówiona jeszcze przed wybuchem wojny w Zatoce Perskiej, więc eksperci uważają, że kolejny wzrost popularności samochodów elektrycznych wciąż przed Brytyjczykami. Bo każdy zatankowany zbiornik oleju napędowego kosztuje dzisiaj - w przeliczeniu - prawie 150 złotych więcej niż w lutym, gdy na Bliskim Wschodzie panował względny spokój.
Ten wzrost zainteresowania już widać na rynku aut używanych. Na razie w liczbie zapytań, ale wkrótce być może też w liczbie sfinalizowanych zakupów. Po wybuchu amerykańsko-irańskiej wojny w Zatoce Perskiej prąd stał się relatywnie tańszy od benzyny. Stąd kusząco niskie koszty utrzymania samochodu elektrycznego. I napór potencjalnie zainteresowanych wymianą diesla na elektryka.
Wszyscy chcą elektryków
W Norwegii największa internetowa platforma sprzedażowa mówi o prawdziwym boomie na samochody na prąd. We Francji w jednej z sieci udział elektryków w całej sprzedaży od początku wojny wzrósł dwukrotnie. W Szwecji na dużej platformie motoryzacyjnej sprzedaż elektryków wzrosła o 10 procent w dwa tygodnie, a liczba wyświetleń modeli elektrycznych wzrosła o prawie 20 procent. W Polsce w jednym z serwisów liczba wyszukiwań aut na prąd wzrosła o 40 procent. W Niemczech największa platforma motoryzacyjna w końcówce marca przerabiała 3 razy więcej wyszukiwani elektryków niż na początku miesiąca, w tym czasie fizyczni dealerzy obsługiwali o trzy czwarte więcej zapytań o oferty. Skończyło się na tym, że w marcu Niemcy kupili więcej elektryków niż aut z tradycyjnym napędem. Powody są dwa: po pierwsze: powrót rządowych dopłat i po drugie: chęć oszczędzania. Z tego samego powodu na pierwszym miejscu na niemieckim rynku samochodowym utrzymują się auta hybrydowe. Zarejestrowano ich dwa razy więcej niż klasycznych aut na benzynę.
Ekonomiści mówią o przełamaniu bariery psychologicznej. Gdy benzyna kosztuje w Europie więcej niż 2 euro za litr, w Ameryce ponad 4 dolary za galon, kierowcy odczuwają podczas tankowania finansowe cierpienie i zaczynają myśleć o zmianie. Ale plany to jedno, a przejście do ich realizacji to drugie. Przedstawiciele europejskich platform motoryzacyjnych są w jednej kwestii zgodni - nawet jeśli około wojenne zainteresowanie elektrykami zblednie, to i tak będzie większe niż wcześniej. Szczególnie, gdy chodzi o tańsze auta na prąd: używane oraz chińskie. Na co zresztą liczą chińscy producenci.
Chińczycy eksport elektryków, w tym eksport do Europy, zaczęli rozpędzać jeszcze przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie. Budują sieci własnych salonów, a miejsce na rynku odbijają za pomocą rekordowo wysokich rabatów. Wybór jest właściwie żaden: albo tani Chińczyk, albo cel w postaci oszczędności nie zostanie zrealizowany. I dlatego największa chińska marka motoryzacyjna w Europie reklamuje swoje auta właśnie hasłem oszczędności.
Ale elektryfikacja z pobudek oszczędnościowych wychodzi znacznie dalej niż tylko europejskie drogi. I nie tylko o Europę tu chodzi. Paliwowa drożyzna pcha konsumentów na całym świecie do przesiadki z paliw tradycyjnych - na prąd.
Nie tylko samochody
I dlatego w Pakistanie jak ciepłe bułeczki idą... elektryczne riksze. Niewielkie miejscowe montownie tych pojazdów znalazły się w ten sposób na pierwszej linii galopującej ekologicznej rewolucji. W Indiach sprzedażowym hitem stały się kuchenki na prąd. Z powodu bliskowschodniej wojny brakuje gazu do kuchni zasilanych LPG. A na rejsowe uzupełnienie butli trzeba czekać nawet cztery tygodnie. I dlatego dobowa sprzedaż płyt indukcyjnych wzrosła na indyjskim Amazonie aż 30-krotnie, na lokalnej platformie sprzedażowej - czterokrotnie. Miejscowi sprzedawcy wyprzedali wszystko co mieli i teraz czekają na uzupełnienie magazynów. W Niemczech, gdzie ceny oleju opałowego wzrosły w ciągu kilku tygodni o jedną piąta, sprzedaż paneli słonecznych rośnie, w porównaniu z poprzednim miesiącem - ponad dwukrotnie. W Wielkiej Brytanii niektórzy właściciele domów decydują się wymienić tradycyjne pompy ciepła, mimo że to niemała inwestycja. Gdy chodzi o domowe budżety, Brytyjczycy chcą przewidywalności, więc nie czekają na koniec wojny i powrót niskich cen. I biorą sprawy we własne ręce.
Na koniec prognoza, powtarzana powszechnie od Nigerii po Norwegię. Dwa kataklizmy energetyczne w ciągu zaledwie pięciu lat to dla budżetów domowych o dwa za dużo. Świat przejdzie więc cywilizacyjną zmianę. Na ochotnika. I na stałe.
źródło: TOK FM