Premiera "Harry i Meghan" na Netflixie: "Nikt nie zna całej prawdy, my ją znamy"

Meghan Markle i książę Harry - co zdradza dokument Netflixa o parze książęcej? Czy relacje panujące w rodzinie królewskiej, wszędobylscy paparazzi, nielegalnie publikowana korespondencja, rasistowskie i seksistowskie ataki mogły skończyć się dla Meghan tak, jak skończyła się historia jej nieżyjącej teściowej, księżnej Diany? Komentarzy rodziny królewskiej nie będzie, ale już są skandale i oskarżenia związane z filmem. Od dziś "Harry i Meghan" na platformie Netflix.

"Harry i Meghan" już na Netflixie. [ZWIASTUN]

Na platformie "Netflix" startuje długo zapowiadany serial dokumentalny o życiu księcia i księżnej Sussex, czyli Henrego Charlesa Mountbatten-Windsora (Harryego) i Meghan Markle.

Dokument przedstawia historię miłosną pary oraz jej relacje z pozostałymi członkami brytyjskiej rodziny królewskiej. W filmie dużo miejsca poświęcono niszczącej roli mediów i paparazzi, którzy na każdym kroku próbują odrzeć parę z prywatności.

 

Część pierwsza na platformie Netflix pojawiła się 8 grudnia, część druga będzie 15 grudnia. Serial składa się z 6 odcinków.

Harry and Meghan — Netflix. Dlaczego powstał ten film?

Dziennikarka Chichelle Ruiz pisząca o rodzinie królewskiej zastanawia się na łamach polskiego wydania Vogue, po co powstał ten film.

"Dlaczego para, która była celem ataków i rozdzierania na strzępy przez bezlitosne tabloidy, jej prywatna korespondencja była nielegalnie publikowana oraz była przedmiotem niekończącego się rasistowskiego i seksistowskiego ataku w sieci, miałaby ujawniać najskrytsze szczegóły swojego prywatnego życia swoją historię miłosną wścibskim oczom opinii publicznej? - rozważa dziennikarka.

Harry i Meghan zostali o to zapytani, a ich odpowiedzi można zobaczyć już w zwiastunie.

"Dlaczego chciałeś zrobić ten dokument?" - zapytała księcia Sussex autorka projektu Liz Garbus.

"Nikt nie widzi, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami (...) chodzi o nienawiść, chodzi o rasę, to brudna gra" — odpowiedział Harry. "Musiałem zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby chronić moją rodzinę".

Z kolei Meghan odpowiedziała pytaniem: "Gdy stawka jest tak wysoka, czy nie ma większego sensu niż wysłuchanie naszej historii od nas?"

"W rodzinie królewskiej panuje hierarchia (...) Ból i cierpienie kobiet poślubiających kogoś z tej instytucji. Całe to szaleństwo" - powiedział Harry, nawiązując do historii swojej matki, księżnej Diany.

"Zrozumiałam, że nie będą mnie chronić" - dodała Meghan.

Film o Harrym i Meghan. Przekłamania towarzyszące produkcji

Robert Jobson, autor wielu publikacji na temat rodziny królewskiej, zwrócił uwagę w mediach społecznościowych na szereg nieścisłości i przekłamań towarzyszących filmowi i upublicznionemu zwiastunowi.

Jednym z nich jest pokazane w filmie zdjęcie, które miało przedstawiać parę zaatakowaną przez paparazzi. W rzeczywistości — jak stwierdził publicysta — zdjęcie przedstawia Harrego i Meghan w towarzystwie reporterów, którzy wraz z parą książęcą dostali zaproszenie na premierę filmu z Harrym Potterem. To oznacza, że małżonkowie musieli liczyć się z tym, że na premierze będą fotografowani.

Autor wskazuje też na swoim Twitterze zdjęcie mające sugerować naruszenie prywatności książęcej pary.

"To absolutny skandal. Zrobiono je w ramach akredytacji podczas wizyty w rezydencji arcybiskupa Tutu w Cape Town. Tylko trzy osoby otrzymały akredytację. Harry i Meghan zgodzili się na to. Byłem tam

Jeszcze inną nieścisłością, na którą zwrócił uwagę,  jest zapowiedź Netflixa, że rodzina królewska zostanie zapytana o komentarz na temat serialu i te wypowiedzi będą upublicznione.

"Źródła pałacowe potwierdzają, że nie zwrócono się do BP (Buckingham Palace- przyp. redakcji), ani KP (Kensington Palace — przyp. redakcji), ani żadnych innych członków rodziny królewskiej o komentarz na temat treści serialu. Nie będzie też żadnych dalszych komentarzy na temat tego samego filmu, czy innych aspektów z nim związanych. A Netflix na początku serialu twierdził, że będą" - zdradził Robert Jobson.

Raczej nie należy się więc spodziewać żadnych komentarzy do filmu ze strony rodziny królewskiej.

Źródła: Vogue.pl, Vogue.com, plejada.pl

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM