,
Obserwuj
Kultura

Dorota Masłowska skoczyła w rozjuszony tłum. "Nie jestem ranna po tej wojnie"

2 min. czytania
07.05.2023 11:45
Dorota Masłowska po ośmiu latach wydała nową płytę, którą wydała wytwórnia SBM. - Jest w tym coś nierealnego i fantastycznego, że oni pozwolili mi wejść i się strollować. Wszak środowisko hip-hopowe jest niezwykle męskie i niechętne zmianom - mówiła w TOK FM.
|
|
fot. Fot . Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

"DOROTA" to nowe, po "Mister D", wcielenie muzyczne Doroty Masłowskiej, która po ośmiu latach powróciła ze zrealizowanym dla wytwórni SBM albumem „Wolne". Składa się na niego 12 utworów, powstałych do bitów m.in. Białasa, Lanka, Lucassiego i Auera, który czuwał też nad całością jej brzmienia jako producent wykonawczy.

Jak mówiła w audycji "Między słowami" Dorota Masłowska, wejście ze swoim materiałem w świat hip-hopu, bo tym zajmuje się głównie ta wytwórnia, było niezwykle ciekawe. – Oraz obfituje w konsekwencje i efekty uboczne, ale było to ich absolutnie warte. Cały czas sugerowano mi, że gdybym to wydała w "normalnej" wytwórni, to uniknęłabym tego hejtu i skandali. Z drugiej strony, jest w tym coś nierealnego i fantastycznego, że oni pozwolili mi tam wejść i się strollować. Wszak środowisko hip-hopowe jest niezwykle męskie i niechętne zmianom – wskazywała gościni Kamila Wróblewskiego.

Choć, jak mówiła sama artystka, jest na pewnego rodzaju wojnie. - W tym sensie, że fanbase mojej wytwórni rzeczywiście usiłuje mnie zniszczyć, ale jest  to niemożliwe. Bo ja po prostu jestem za dużo artystką, żeby mogli mnie po prostu przegonić takimi jałowymi bluzgami - oceniła Masłowska.

Vito Bambino o śmierci ojca: Nie mam już do kogo dzwonić, kiedy się pali

I dodała, że jej nowa płyta spotkała się z wieloma pozytywnymi komentarzami. - Najważniejsze jest to, że wielu ludzi słucha tego w kółko, wielu to przeżywa. Mam bardzo duży informacji zwrotnych, chyba w ogólnie nigdy nie doświadczyłam takiego oceanu odpowiedzi, że odbiorcy to przeżywają. To dla mnie, jako artystki, to szczyt marzeń – podkreśliła artystka.

Dorota Masłowska podkreślała, że cały hejt  wokół jej płyty jest tak naprawdę nieważny. – To są tak niskiej jakości inwektywy, czy jakieś próby zdyskredytowania mojej pracy, że tu nie ma z czym dyskutować. Byłaby w trudniejszej sytuacji, gdyby to płynęło od ludzi, którzy mają dla mnie jakieś artystyczne znaczenie. Natomiast wśród tych dzieciaków i papieży, orzekających w mojej sprawie, nie było nikogo, kogo bym realnie ceniła. Więc cóż, nie jest ranna po tej wojnie – powiedziała twórczyni.

Cała rozmowa Kamila Wróblewskiego z Dorotą Masłowską w podcaście!