,
Obserwuj
Kultura

"Osiedle, którego Włocławek się wyrzekł". "Jeśli o czymś myśleć, to o ucieczce z tego miejsca" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

tokfm.pl
7 min. czytania
08.07.2023 14:01
"Znikająca Polska" to historia transformacji opowiedziana z perspektywy miasta średniej wielkości. Włocławek to polskie Detroit, przemysłowy ośrodek, który wbija gwóźdź do własnej trumny. Zamiast wielkiej polityki mamy tu historie ludzi. W tle: zrujnowane fabryki, rodząca się drobna przedsiębiorczość i brutalna reforma administracyjna. Miasto upada, ale w nim pozostają ludzie.
|
|
fot. Piotr Witwicki

Poniższe fragmenty pochodzą z książki Piotra Witwickiego 'Znikająca Polska', która ukazała się nakładem wydawnictwa Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Było zimno, ale dzieci pozdejmowały kurtki. Chciały, żeby wszyscy widzieli ich stroje. Zależało im, by naprawdę dobrze wypaść. Normalnie nikogo spoza getta nie interesuje przecież to, co robią i czym się zajmują. A tu, w miejscu, gdzie nikt nie zagląda, zjawiło się tyle ważnych osób. Miejskie władze chciały pokazać, że interesują się problemami tych, którym w mieście żyje się najgorzej. Zaczęło się przedstawienie i dla dzieci to było najważniejsze. Nie czuły mrozu i zapomniały, że występują na tle zdezelowanej ściany. Dla nich to był występ życia. Jedyna szansa, by choć na moment zapomniano, że są dziećmi z Zakrętu. (...)

By tu trafić, trzeba wiedzieć, czego się szuka. Zjeżdżamy z głównej trasy na Toruń, a potem jeszcze odbijamy w bok. To jest właśnie ten zakręt, po którym wjeżdża się do Zakrętu. Ukrytych peryferii i najbardziej wyizolowanego miejsca w mieście. Osiedla, którego Włocławek się wyrzekł. Odciął niemal wszystkie połączenia i postanowił zapomnieć o wstydliwym miejscu. Skutecznie. Obcy się tu nie zjawiają. Nie da się zamówić pizzy czy taksówki. Wszyscy odmawiają tu przyjazdu. Przez jakiś czas dowożono gaz w butlach. Dopóki nie okradziono kierowcy, który je przywoził. Teraz każdy mieszkaniec musi sam wnieść butlę.

Problemy są też ze służbami. Policjanci przyjeżdżają tu trójkami. Dwóch idzie na interwencję, a najmłodszy pilnuje samochodu. To specjalny system, który zabezpiecza przed niespodziankami. Samotne policyjne auto pozostawione na parkingu to gwarancja wytłuczonych szyb i prezentu w postaci gówna na siedzeniu kierowcy. To zresztą stała pamiątka dla nieproszonych gości. Co wcale nie znaczy, że ci proszeni mają lepiej. Gdy straż pożarna przyjechała do płonącej nieopodal leśniczówki, mieszkańcy obrzucili jej wóz płytkami ceramicznymi. Niszczono też auta miejskiej jadłodajni, która dowoziła posiłki. Mieszkańcy byli źli, że zamiast pieniędzy dostają obiady.

"Pampa przynosi ukojenie"

Historia osiedla zaczyna się w PRL. Cztery spośród jego pięciu bloków wybudowano jako koszary dla ZOMO. Miejsce nadawało się idealnie: nie rzucało się w oczy, a w razie czego można było szybko ruszyć do miasta. Po 1989 roku ZOMO przestało istnieć, gwałtownie wzrosła liczba osób, które traciły pracę, a potem dach nad głową. Mieszkania zaadaptowano na potrzeby eksmitowanych. Prawda jest taka, że gdy je stawiano, nikt nie myślał, że ktoś mógłby w nich dłużej mieszkać. Dlatego nie mają odpowiedniej wentylacji, a ich ściany masowo pokrywa grzyb. Cały Zakręt to pięć bloków, boisko i świetlica wychowawcza.

Z pomocy społecznej korzysta tu ponad osiemdziesiąt procent mieszkańców. Mimo to na parkingu stoją w miarę dobre auta, a bloki pokryte są armią anten satelitarnych. Całe życie toczy się tu na niewielkiej przestrzeni otoczonej lasami i ruinami koszar. W samych blokach łazienki są na korytarzu, a ściany pękają. Budynki wyglądają na bardzo zmęczone. Kable między antenami satelitarnymi są poprowadzone na zewnątrz, a niektóre okna zabite dechami. Wszędzie biegają dzieci. Gdy przyjedzie ktoś nowy, okrążają go. Chmara dzieciaków kroczy przed i za gościem. W sumie w pięciu blokach mieszka ponad sto trzydzieścioro dzieci. Za środki unijne zbudowano im nawet kolorowy plac zabaw, boisko obok niszczeje.

Centralnym miejscem osiedla jest sklep spożywczy, który stoi między blokami. Nie ma konkurencji, a najlepiej idą w nim podstawowe produkty i słodycze. Nigdy nie było w nim gazet. Nieźle sprzedaje się alkohol, choć sami mieszkańcy wolą pić pampę, czyli wódkę dorabianą domowymi sposobami. Problem alkoholowy na Zakręcie istniał zawsze, ale wzmocniło go 500 plus. Rodzice określają priorytety w sprawdzony sposób: rano dzieci dostają najtańsze lizaki, a ojcowie z piwem w ręku podpierają ścianę pobliskiego bloku. Jeśli jest dobry dzień, to cała impreza skończy się nocnym piciem pampy. Kupuje się ją na szklanki po złotówce, a jakość ocenia się na podstawie pływających żołnierzy, czyli syfie unoszącym się w płynie. Przy dużej armii robi się trochę niebezpiecznie, ale kto nie ryzykuje, ten nie imprezuje. Nie ma nic gorszego, tańszego i popularniejszego od pampy. Jej działanie jest czymś pośrednim między upojeniem a zatruciem. Przynosi ukojenie za pomocą porządnego kopa w sam środek czachy.

Piotr Witwicki 'Znikająca Polska'
Piotr Witwicki 'Znikająca Polska'
Wydawnictwo ZYSK I S-KA

"Wszyscy są jedną wielką rodziną"

Zakręt ma swój przystanek. Jedyny łącznik ze światem. Oczywiście zdemolowany. Autobus odjeżdża z niego osiem razy dziennie. To za mało dla dzieci, które często nie mają jak dostać się do szkoły. Miasto nie chce dać więcej połączeń, bo mieszkańcy jeżdżą na gapę, a w gorsze dni potrafią zdemolować autobus.

W przygotowanym dla Instytutu Spraw Publicznych raporcie Szymona Wójcika znajduje się taka charakterystyka:

W rozmowach z mieszkańcami padają stwierdzenia, że na Leopoldowie wszyscy są jedną wielką rodziną i że obowiązuje tutaj zasada jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Wyraźne jest poczucie wzajemnej solidarności. W praktyce wygląda to tak, że mieszkańcy funkcjonują według wewnętrznych reguł społeczności. Najważniejsza mówi o tym, by nie kontaktować się z obcymi. Inne sprawy otacza zmowa milczenia.

Nikt nie wzywał do tego, by nie płacić czynszu, jednak wszyscy wiedzą, że nie powinno się tego robić. To niepisane prawo jest przestrzegane dość brutalnie. Jedna starsza kobieta zaczęła kiedyś regulować należności. To była część układu z miastem, które obiecało pomóc potem przy remoncie mieszkania. Kobieta zapłaciła, a wieść o tym szybko rozniosła się po Zakręcie. To był jej pierwszy i zarazem ostatni uregulowany czynsz. Jej syn ręcznie wytłumaczył jej, dlaczego nie powinna już płacić, a dotkliwe obrażenia były wystarczającą przestrogą dla innych. Jedyne, czego mieszkańcy mają pod dostatkiem, to czas. Stąd w historii Zakrętu również pospolite ruszenia. Kilka razy wszyscy brali się za malowanie klatek i korytarzy. Farby dostarczało miasto, które pilnowało, by puszki nie zaczęły być sprzedawane na lewo. Po krótkiej mobilizacji nadchodziła odwieczna stabilizacja. W gruncie rzeczy nie ma co przesadzać z pracą. (...)

"Utrzymanie wierności, jak i równowagi najtrudniejsze bywa wieczorami"

Zakręt uchodzi za miejsce, gdzie lepiej wychodzi prokreacja niż miłość. Aktualne konfiguracje są przewidywalne i czytelne. W teorii wszyscy wiedzą, kto z kim sypia, a w praktyce ojca nie zawsze udaje się namierzyć. Związki bywają kruche. Mężczyźni często zmieniają kobiety. Utrzymanie wierności, jak i równowagi najtrudniejsze bywa wieczorami. Łatwych i zawsze dostępnych opcji jest kilka. To, że wszystko odbywa się w 'jednej rodzinie', tylko potęguje emocje. Wszyscy bohaterowie dramatów dobrze się znają i są gotowi walczyć o swoje.

W tym starciu kobiety są na straconej pozycji. Ich bezsilność rodzi hałas. Te porzucane są głośne. Krzyczą i złorzecząc, biegają między blokami. Nie potrzeba mediów społecznościowych, by ogłosić wszystkim znajomym koniec wielkiej miłości. Wystarczy wyjść na plac i wyć między blokami. Zresztą i tak wszyscy wiedzą, co się stało. Mieszkańcy podchodzą do tych dramatów ze spokojem. Bo przecież i tak zdradzający mężczyźni przeważnie wracają. W razie problemów cumują w jednym ze sprawdzonych portów. Niezbyt przytulnych, ale przewidywalnych. Wszystko dlatego, że do ludzkich słabości podchodzi się tu bez większych oporów. Opóźnienie intelektualne kobiety nie musi stygmatyzować, a może być zaproszeniem do grupowego seksu. Taka jest historia dziewczyny, którą media przedstawiły potem jako Annę. Jej drzwi nie zamykały się przed nikim. Wszystko dlatego, że nie do końca rozumiała, co się z nią dzieje. Miała tylko mamę, z którą mieszkała i której nie przeszkadzały zbiorowe gwałty na jej córce. Anna była bezbronna. Przychodzili mężczyźni, a ona na przemian bała się albo szukała ciepła. Świat ją przytłaczał. Nie miała nawet rozeznania, ile są warte pieniądze w portfelu. Dlatego każde zakupy w okolicy kończyły się tak, że ekspedienci ją okradali.

Dziewczyna wiedziała, że jest oszukiwana, ale nie potrafiła kłócić się o pieniądze. Chcąc wyjść do sklepu, wypracowała specjalną metodę. Raz na tydzień jechała do miasta i robiła zakupy w supermarkecie. Tam nikt jej nie znał, a panie z kas nie okradały. Mieszkańcy Zakrętu twierdzili, że zarówno Ania, jak i jej mama miały wysokie renty. Pieniądze szybko się jednak kończyły, a alkohol był potrzebny. Wtedy wypracowały metodę 'na wabika'. Gdy jakiś pijany gość szedł pod ich oknem, Ania wołała go do siebie. Za przyjemności trzeba było płacić butelką. Kolejne dzieci odbierano jej zaraz po urodzeniu. Cała Polska mogła ją zobaczyć dopiero, gdy wyprowadziła się z Zakrętu. Wraz z mamą dostały lokal w centrum miasta. Kamienica, do której trafiły, nie była na to przygotowana. Matka z córką przywiozły ze sobą stare przyzwyczajenia i towarzystwo. Mieszkańcy, broniąc się przed zalewem patologii, która nagle pojawiła się na ich klatce schodowej, prosili o pomoc media. Właśnie wtedy do telewizji trafiły filmiki, na których matka kopie swoją córkę po brzuchu w nadziei, że ta poroni.

Z dziećmi z Zakrętu bawią się tylko dzieci z Zakrętu. Najpierw na podwórku, a potem w szkole. Z klas, do których trafiały, wypisywano inne dzieci. Nadzieja na spotkanie innego świata choćby w szkole szybko się kończyła. Powstały klasy złożone z dzieci z Zakrętu, które wszyscy omijali szerokim łukiem. 'O czym marzysz?' - zapytała jedną z dziewczynek lokalna telewizja. 'Chciałabym pojechać do Anglii' - odpowiedziała. 'Bo jeśli o czymś myśleć, to o ucieczce jak najdalej z tego miejsca'.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>