Katarzyna Bonda o swoich kryzysach. "Po oczyszczeniu jest miód i czekolada"
- "Nie da się dokończyć transformacji, jeżeli nie pójdzie się na manowce, nie skręci się na zagubioną autostradę" - mówi Katarzyna Bonda w TOK FM;
- Pisarka opowiada w "Zagubionej Autostradzie", jak poradziła sobie z twórczą zapaścią;
- "Czasem najtrudniejsze decyzje trzeba podejmować szybko, zanim włączy się rozum" - twierdzi Bonda.
"Życie jest jak podróż. Nasze drogi, z reguły proste, z pięknymi widokami, potrafią być czasem kręte i wyboiste. Bywa, że zbaczamy z trasy i błądzimy. Uciekamy przed czymś? A może po prostu się zmieniamy? Czego możemy dowiedzieć się o sobie będąc na zagubionej autostradzie?" - tak o rozmowach z cyklu "Zagubiona Autostrada" napisał Kamil Wróblewski, nawiązując do dzieła Davida Lyncha. O przemianach, kryzysach i nowej książce Kamilowi Wróblewskiemu opowiada pisarka Katarzyna Bonda.
- Uważam, że wielokrotnie się przeistaczamy. Nie da się dokończyć transformacji, jeżeli nie pójdzie się na manowce, nie skręci się na zagubioną autostradę. Musisz sobie czasem pozwolić się zagubić - mówi Katarzyna Bonda w podkaście "Zagubiona Autostrada" Radia TOK FM. Pisarka uważa, że na głównej ścieżce, którą wyznacza społeczeństwo, nie mamy szansy poznać siebie.
- Cierpiałam, że stare odchodzi i nie pozwalałam nowemu przyjść. Teraz wiem, że jak wejdziesz na jedną górę, to masz z niej wspaniały widok - przyznaje Katarzyna Bonda w rozmowie z Kamilem Wróblewskim. - Kryzysy są najpiękniejsze, bo pokazują co jeszcze możesz zrobić. Wykorzystuję to w kryminałach - zdradza pisarka. I dodaje, że właśnie na tym polega budowanie postaci: tworzy bohatera z rys i skaz.
Posłuchaj:
- Ta cała zagubiona autostrada jest dla mnie paliwem do pisania książek - mówi Bonda o emocjonalnych kryzysach i tym, co z nich udaje się czerpać. Według pisarki "same elementy sensacyjne w kryminałach nie wystarczą". - Musisz mieć namysł, dać czytelnikowi rodzaj oręża, żeby on sam mógł się wzmocnić - tłumaczy rozmówczyni Kamila Wróblewskiego.
Bohaterka dzięki powrotowi z zagubionej autostrady
Katarzyna Bonda opowiada o najnowszej książce. "Czarodziej śmierci" to druga część przygód Leny Silewicz. Młoda policjantka jest alopecjanką (choroba autoimmunologiczna), ma maoryski tatuaż zamiast włosów.
- Lena jest specjalną bohaterką. Narodziła się z mojego powrotu z takiej zagubionej autostrady - mówi pisarka.
Opowiadając o tym, jak zaczęła tworzyć postać Leny Silewicz, Katarzyna Bonda zwraca uwagę, że obecnie większość podań do policji składają kobiety. - Policjanci uważają, że to jest poważny problem. Faceci nie chcą iść w mundur. Dla dziewczyn to nadal jest rodzaj misji, służby - komentuje pisarka.
- Chodziło mi o to, żeby pokazać, że możesz przekroczyć swoje mankamenty i przemienić to w siłę - mówi Bonda o bohaterce nowej książki. - Nie stajesz się zwycięzcą, bo ktoś ci da ten laur. Musisz go zdobyć, odbyć wiele bitew i je wygrać - zaznacza pisarka.
Jak mówi, jej książki czyta już czwarte pokolenie. - Historia kryminalna w takiej formie jak ja staram się przedstawiać, trafia do ludzi niezależnie od wieku. W gruncie rzeczy tak naprawdę poszukujemy tego samego - twierdzi Bonda. Zdradza również, że mimo iż przyzwyczaiła się do publicznych wystąpień, nadal lubi być obserwatorem w kącie, co łączy się również z technikami profilowania.
Jak pisze Bonda? Z brzucha, z tańczącymi palcami po klawiaturze
Co Katarzyna Bonda radzi młodym ludziom? - Zawsze mówię: bądź blisko siebie, cokolwiek by świat nie mówił. Nie spełniaj oczekiwań rodziców, nie spełniaj oczekiwań społecznych, nie spełniaj oczekiwań świata - podpowiada pisarka. Jak tłumaczy, "zawsze kierowała się sercem, a raczej brzuchem", by wybrać to, co zgodne z nią samą.
Jeśli zaufa sobie, to "palce same tańczą po klawiaturze". - Po prostu tracę kontakt z rzeczywistością i idę za historią - mówi. I wskazuje na nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, które miały miejsce zarówno w jej książkach, jak i rzeczywistości. - Ja nie wierzę w zbiegi okoliczności, uważam, że to jest tylko taki wybrakowany element. Nie znamy całego obrazka, widzimy tylko fragment tej opowieści, a jeżeli spojrzymy na całość, to możemy wtedy to zrozumieć. To robię w książkach, czyli wyjaśniam - przybliża rozmówczyni Kamila Wróblewskiego.
Przyznaje, że w pisaniu "są etapy mendzenia, etapy blokad twórczych, krótkie etapy euforii". - To rodzaj walki samej ze sobą. Nikt tego nie widzi. Pracuję w nocy, zwykle scenę kończę, jak ptaki zaczynają krzyczeć przed brzaskiem. Czasem, jak dobrze żre fabuła, to cisnę dalej i wstaje słońce. Kiedy nie śpisz przez trzy dni, to jesteś na takim poziomie który przypomina pewnie haj - opisuje Bonda.
"Nic, co dobre, nie rodzi się z komfortu"
Autorka opowiada o tym, jak przez lata przeistoczyła się z dziennikarki w pisarkę oraz jak poradziła sobie z popularnością i "zapaściami" związanymi z tworzeniem. - Sukces bardzo człowieka zmienia. Jest duże ryzyko, że się po prostu do niego przyzwyczaisz: masz wygodę, jest komfort. A nic, co dobre, nie rodzi się z komfortu - twierdzi Katarzyna Bonda. - Wszystko, co jest najwspanialsze, rodzi się z dyskomfortu, kiedy coś cię uwiera i drapie - dodaje.
- Prawdziwe wyzwanie boli. To po prostu zrzucanie skóry - opisuje autorka. - Kiedy wąż zrzuca skórę, to go potwornie boli. To jest po prostu tak, jakbyś pozbywał się jakiejś części siebie i musisz ją pożegnać. To taki moment żałoby, który jest totalną depresją - mówi Bonda o zapaściach i mierzeniu się z trudnościami.
I zaznacza, że nie powinno się zostawać w tym stadium. - Przychodzi oczyszczenie, a potem to już jest miód i czekolada. Czuję się jakbym znowu miała 27 lat. Wszyscy mi mówią, że dobrze wyglądam, mam błysk w oku. A to dlatego, że mnie kręci to, co robię. I to jest moim zdaniem najważniejsze - podkreśla pisarka.
Według Katarzyny Bondy to, co bywa bolesne, "krew i łzy", jest trampoliną od której należy się odbić. - Najtrudniejsze, najbardziej bolesne i męczące jest to, kiedy ludzie nie potrafią zdecydować się i siedzą, jak to moja babcia mówiła "okrakiem na płocie". Czasem najtrudniejsze decyzje trzeba podejmować szybko, zanim włączy się rozum i ograniczenia - twierdzi gościni "Zagubionej Autostrady".