Kolejne przypadki małpiej ospy w Europie i USA. "Zarazić może się każdy"

- Jeżeli nie używamy już maseczek, nie myjemy rąk po kontakcie z osobą ewentualnie zakażoną lub nawet śpimy w łóżku, gdzie ona wcześniej przebywała, możemy zachorować - alarmowała w TOK FM dr Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. I mówiła, że kolejne przypadki wirusa w Europie to "alert dla środowiska medycznego".
Zobacz wideo

W ostatnim czasie napływają niepokojące informacje o kolejnych przypadkach małpiej ospy w Europie i USA. W Madrycie ogłoszono alert sanitarny po potwierdzeniu siedmiu i wykryciu 22 podejrzanych przypadków tej choroby. Osoby zakażone wirusem przebywają w izolacji domowej. Pojedyncze przypadki wykryto też m.in. w Portugalii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Belgii czy Szwecji.

- To bardzo ciekawe, że właśnie ta choroba, generalnie odzwierzęca, pochodzenia wirusowego, pojawiła się nagle w różnych krajach, w różnych odsłonach i u różnych osób - mówiła w TOK 360 dr Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych. Lekarka wyjaśniała, że normalnie małpia ospa to choroba dość rzadka, występująca głównie w Afryce. 

Rozmówczyni Wojciecha Muzala mówiła, że głównym źródłem zakażenia jest kontakt z gryzoniem (np. pogryzienie przez wiewiórkę). Możliwe jest jednak przenoszenie małpiej ospy między ludźmi. - Na świecie odnotowywane były bardzo rzadkie przypadki tzw. szerzenia się - tak jak COVID-19 - drogą kropelkową. Więc ten wirus może też być przeniesiony z człowieka na człowieka - wskazała ekspertka. 

W jaki sposób możemy ulec zakażeniu? - Jeżeli nie używamy już maseczek, nie myjemy rąk po kontakcie z osobą ewentualnie zakażoną lub nawet śpimy w łóżku, gdzie ona wcześniej przebywała, możemy zachorować - alarmowała dr Pyziak-Kowalska. 

Czym różni się małpia ospa od ospy wietrznej?

Jak tłumaczyła specjalistka chorób zakaźnych małpia ospa ma dość krótki okres wylęgania - od 7 do 14 dni. Charakteryzuje ją przede wszystkim wysoka gorączka i objawy uogólnione. Wskazała, że sygnałem alarmującym, odróżniającym od ospy wietrznej, jest powiększenie węzłów chłonnych na szyi czy pod pachami. - Mniej więcej po 2-3 dniach trwania tych objawów, na skórze czy na błonach śluzowych jamy ustnej mogą pojawić się objawy wysypkowe. I są bardzo charakterystyczne, najpierw tworzą wykwity plamiste, później przekształcają się w pęcherzyki, a następnie tworzą krosty - opisywała.

Lekarka zaznaczyła, że przy zwykłej ospie zmiany skórne zazwyczaj dość szybko się goją (o ile ich nie rozdrapiemy lub nie ulegną nadkażeniu). - Tutaj ten proces chorobowy jest długi, bo trwa dwa, czasami do czterech tygodni, a po odpadnięciu tych strupków, niestety pozostają blizny - mówiła dr Pyziak-Kowalska. 

Kto jest narażony na zakażenie małpią ospą?

Niestety - jak wskazała lekarka - wirusem małpiej ospy "może zarazić się de facto każdy, kto miał kontakt z osobą zakażoną" lub spał np. w hotelu, gdzie taka osoba dotykała różnych sprzętów. - Dlatego bardzo ważne jest izolowanie tych osób, które są z podejrzanego kontaktu lub objawowych - podkreśliła gościni TOK FM.

Jej zdaniem, pojawianie się w różnych krajach po kilka przypadków, to "alert dla środowiska medycznego". - Żeby przyglądać się temu wirusowi. Teraz zadaniem jest przede wszystkim sprawdzenie, kto jest pacjentem zero i dlaczego te przypadki występują w tej chwili w takiej liczbie - mówiła. - Potrzebna jest jeszcze duża doza badań i alert epidemiologiczny - podsumowała dr Pyziak-Kowalska.

DOSTĘP PREMIUM