Pod dawnym więzieniem znaleźli ludzkie szczątki. Na miejscu policja i archeolodzy
Szczątki odkopali robotnicy pracujący w okolicy skrzyżowania ulic Legionów i Gdańskiej, podczas prac ziemnych. - To niezwykłe przeżycie dla tych, którzy takie szczątki znajdują. W pierwszej chwili jest to na pewno wstrząs. Potem przychodzi zastanowienie, czy to są kości ludzkie, czy zwierzęce - mówi Małgorzata Loeffler, rzeczniczka Zarządu Inwestycji Miejskich w Łodzi.
Odkrytych kości jest kilkanaście. To fragment czaszki i kawałki żeber. Jak mówi Loeffler, należały prawdopodobnie do dwóch osób. Znaleziska dokonano tuż przy siedzibie Muzeum Tradycji i Niepodległości w Łodzi.
- Odkrycie w tym miejscu nie jest przypadkowe. Dawniej funkcjonowało tu więzienie. Budynek zbudowano przy ówczesnej ulicy Długiej, dziś jest to ulica Gdańska 15. Miejsce to przeznaczone było przede wszystkim dla więźniów politycznych, między innymi działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej i innych ruchów niepodległościowych - opowiada rzeczniczka Zarządu Inwestycji Miejskich.
Na więziennym placu znajdowała się szubienica. Ginęli tutaj członkowie PPS-u czy Narodowego Związku Robotników. - Jest też pewna legenda związana z tym miejscem. Tuż przy szubienicy był warzywniak, który prowadziła pani naczelnikowa i tych straceńców w pudełkach znoszono do piwnicy i zakopywano właśnie pod tym warzywniakiem - opowiada Loeffler. - W tym miejscu właśnie wykopano te kości ludzkie, więc może to być ze sobą powiązane - dodaje.
Funkcję więzienną budynek spełniał także w czasie I wojny światowej, dwudziestolecia międzywojennego oraz w czasie okupacji niemieckiej i po zakończeniu II wojny światowej. Było to wówczas miejsce odosobnienia dla kobiet.
Co się stanie z kośćmi?
Na plac budowy weszli archeolodzy, ale nie tylko. Z racji tego, że są to szczątki ludzkie, na miejscu pracuje też policja i medycy sądowi. - Lada moment będziemy mogli powiedzieć coś więcej. Po ekspertyzie dowiemy się pewnie, czyje były te kości i z jakich lat pochodzą - mówi Loeffler. - Łódź odkrywa na każdym kroku ślady historii miasta. Dla nas ma to ogromną wartość - dodaje.
Nie jest to pierwsze takie znalezisko w Łodzi. Podczas prac przy budowie przebicia od ul. Legionów do ul. Ogrodowej, półtora roku temu, odkopano kilkadziesiąt szczątków ludzkich. - To też nie był przypadek, bo tam znajdował się cmentarz. Najprawdopodobniej były to kości ludzi, którzy zostali pochowani w tym miejscu i prawdopodobnie pracowali w Fabryce Izraela Poznańskiego - opowiada rzeczniczka ZIM.
W przypadku odkryć na ul. Ogrodowej szczątki zbadano i później pochowano na tamtejszym cmentarzu. Jak zapewniają urzędnicy, teraz też na pewno nie zostaną zbezczeszczone. - Mamy do czynienia z człowiekiem - podkreśla Loeffler. - Jeśli dotrzemy konkretnie do nazwiska i będziemy wiedzieć, czyje są to szczątki, to będziemy się starali dotrzeć do rodziny. Jeśli nie uda się tego aż tak szczegółowo rozszyfrować, to pochowamy je na jednym z łódzkich cmentarzy - informuje.
Urzędniczka podkreśla, że archiwa łódzkie są bardzo bogate, więc jest szansa na szczegółowe wnioski po zbadaniu kości znalezionych w okolicy skrzyżowania ulic Legionów i Gdańskiej. Dużą pomocą służą pracownicy merytoryczni Muzeum Tradycji i Niepodległości. Wśród nich są historycy i archiwiści.