,
Obserwuj
Łódzkie

Miasto kobiet, ale nie dzieci. W dekadę ubyło tu 10 procent ludności

Katarzyna Giedrojć
4 min. czytania
10.09.2023 09:00
- W Łodzi dwa razy więcej ludzi umiera, niż się rodzi - mówi Katarzyna Szkopiecka z Urzędu Statystycznego. I dodaje, że województwo łódzkie jest również najbardziej w Polsce sfeminizowane.
|
|
fot. TOMASZ STAŃCZAK

Liczba ludności spada w całym kraju. Jednak jak pokazują statystyki, problem ten dotyczy Łodzi i województwa łódzkiego bardziej niż innych rejonów Polski. W kraju mieszka teraz 37,8 mln ludzi. Spadek odnotowany na przestrzeni 10 lat wynosi 767 tys.

W Łodzi mieszka niewiele ponad 658 tys. osób. Na przestrzeni dziesięciu lat populacja miasta zmalała o 60,5 tys. ludzi. W całym województwie łódzkim ubyło łącznie 150 tysięcy osób. - Łódź wypada bardzo słabo - ocenia kierownik Łódzkiego Ośrodka Badań Regionalnych w Urzędzie Statystycznym w Łodzi Katarzyna Szkopiecka. - W największym mieście regionu, które jest stolicą województwa, jest prawie 40 procent spadku w skali całego regionu - podkreśla.

Dlaczego? Przyczyn jest wiele i, co może dziwić, główną nie jest wcale migracja. Chodzi o niski przyrost naturalny, czyli zmianę liczby ludności spowodowaną liczbą urodzeń w stosunku do liczby zgonów. W zeszłym roku w Łodzi urodziło się ponad 5 tys. dzieci, a zmarło ponad 10 tys. osób. Sytuacje w województwie nie wygląda lepiej. Tutaj było 18 tys. urodzeń, a 33 tys. zgonów. Oznacza to, że ubyło ponad 15 tys. ludności.

Nergal z sąsiadami wygrali z prywatnym żłobkiem. Dzieci nie będą bawiły się pod ich oknami

- To jest już bardzo duży ubytek naturalny i jest to rzeczywiście niepokojące. Przyrost naturalny w Łodzi w ubiegłym roku wyniósł na każde 1000 ludności minus 6,37, a w samej Łodzi minus 7,85. Gdy odniesiemy to do Polski, Łódź i łódzkie wypada blado. W kraju ten spadek to minus 3,79 - wyjaśnia Szkopiecka.

10 lat temu przyrost w województwie wynosił -3, a w Łodzi -6.

Skąd się bierze niski przyrost naturalny?

Powodem niskiego przyrostu naturalnego jest m.in. mniejsza liczba potencjalnych matek. - Możemy zaobserwować spadek udziału potencjalnych mam w ogólnej liczbie ludności. Teraz jest ich mniej, a jeśli mam jest mniej, to będzie też mniej dzieci - tłumaczy Katarzyna Szkopiecka. To, z kolei, ma związek z tym, że w ogóle jest mniej ludzi. Drugi powód jest taki, że kobiety decydują się na dzieci później niż kiedyś. Przed laty najwięcej mam miało dzieci między 25 a 29 lat, a teraz - między 30 a 34.

Inna kwestia, że społeczeństwo się starzeje, więc coraz więcej jest ludności w wieku poprodukcyjnym. W województwie łódzkim stanowi oni ponad 25 proc., a w samej Łodzi - prawie 30 proc. Oznacza to, że prawie co trzecia osoba w stolicy województwa jest w wieku emerytalnym. Tymczasem w Polsce jest to 23 proc. - Łódź i region przoduje w takich niedobrych tendencjach. Na każde 100 osób w wieku produkcyjnym przypada 75 osób w nieprodukcyjnym w województwie i 80 w Łodzi. To jest bardzo duże obciążenie - dodaje Szkopiecka.

W wieku przedprodukcyjnym w województwie łódzkim jest 17,3 proc. a w produkcyjnym 57,3 proc.

Łódź to również zdecydowanie miasto kobiet. Na 100 mężczyzn przypada ich aż 119. W regionie sytuacja jest nieco lepsza - tu 110 pań przypada na 100 mężczyzn. Również w tym aspekcie Łódź się wyróżnia. - To najbardziej sfeminizowane województwo - mówi Szkopiecka. - W Polsce jest średnio 107 kobiet na stu panów.

7-latek zagra na znanym festiwalu. Kiedy zaczynał grać, to 'najmniejsze gitary były za duże na paluszki' dziecka

Łódź się wyludnia. Mieszkańcy uciekają na wieś

Jednym z czynników wpływających na zmniejszającą się liczbę ludności w dużych miastach jest tzw. proces suburbanizacji, czyli wyprowadzania się na obszary wiejskie - To nie znaczy jednak, że te osoby zaraz będą hodować zwierzęta czy prowadzić gospodarkę. To są osoby, które pracują, uczą się, korzystają z usług i żyją tak naprawdę w mieście, ale mieszkają na wsi, czyli w tzw. sypialniach miejskich - wyjaśnia Szkopiecka.

Na taki obraz złożyło się wiele czynników. To m.in. rozwój telefonii komórkowej, komunikacji i internetu. Do tego dochodzi coraz bardziej popularna możliwość pracy zdalnej, która jest opcją pracy bez konieczności codziennego dojazdu do miasta.

Saldo migracji w Łodzi wynosi -1,66 na każde 1000 osób. - Tendencja ogólnie jest taka, że wyprowadzamy się z miast. Zyskały gminy wiejskie, a wszystkie większe miasta w regionie straciły liczbę mieszkańców. Pracujemy w mieście, a mieszkamy gdzieś, gdzie jest zielono i gdzie mamy swoją przestrzeń. Taka jest kolej rzeczy. Dawno temu była moda na przyjeżdżanie do miasta, teraz jest odwrotnie - twierdzi nasza rozmówczyni.

Zdaniem łódzkiego społecznika Adama Marcinkowskiego Łódź staje się wymierającym i starszym miastem, bo daje młodym ludziom małe szanse rozwoju. - Jesteśmy miastem studentów, którzy chętnie tutaj przyjeżdżają i uczą się. Tylko później szybko wyjeżdżają, bo nie jesteśmy miastem konkurencyjnym dla innych. U nas zarabia się niewiele ponad minimalną, nie ma tutaj firm zatrudniających menagerów, a przede wszystkim jest rynek pracowników niższej rangi. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby zatrzymać studentów, którzy tutaj przybywają. To są ludzie młodzi, kreatywni, nastawieni na sukces, zakładający własne biznesy - twierdzi Marcinkowski.