Pluskwy w areszcie śledczym. "Gdy zobaczyłem mojego klienta, byłem wstrząśnięty"
O pluskwach w Areszcie Śledczym w Poznaniu poinformował nas mecenas Krystian Legierski, który odwiedził w nim jednego ze swoich klientów. Jak mówi, mężczyzna jest osobą skazaną, trafił na obserwację na oddział szpitalny aresztu. - Gdy zobaczyłem mojego klienta, byłem wstrząśnięty. Całe ciało miał pokryte czerwonymi plamami, w takim zaostrzonym stanie. On po prostu ma uczulenie, reakcję alergiczną na ukąszenie przez pluskwy. Powinien zostać natychmiast odizolowany od czynnika, który powoduje alergię, a tak się nie dzieje. Codziennie jest narażony na kolejne pogryzienia - opowiada adwokat w rozmowie z nami.
Prawnik przekonuje, że warunki przebywania na oddziale szpitalnym Aresztu Śledczego w Poznaniu są niehumanitarne i nieludzkie, a państwo polskie nie powinno na to pozwalać. Stąd pisma m.in. do Rzecznika Praw Pacjenta, Rzecznika Praw Obywatelskich czy Ministerstwa Sprawiedliwości.
"W mojej ocenie warunki sanitarne w Areszcie Śledczym w Poznaniu można określić jako poniżające i szkodliwe dla zdrowia, a przez to niespełniające warunków humanitarnego traktowania, wynikających m.in. z Konstytucji" - napisał mecenas w liście do RPO. Wskazał przy tym, że jego klient "każdej nocy gryziony jest nadal i budzi się z kilkunastoma i więcej nowymi śladami, co wzmaga reakcję uczuleniową". "Gryzieni są też inni więźniowie" - podał Legierski.
Okazuje się, że na problem pluskiew w areszcie w Poznaniu zwracano uwagę już w 2021 roku. Opisywał je m.in. portal codziennypoznan.pl. - Jeden z osadzonych dostarczył do mojej kancelarii słoik z martwymi pluskwami z Młyńskiej. Niestety, zniszczyłam go w obawie przed tym robactwem - opowiadała portalowi Beata Jackowiak, mediator sądowy reprezentująca Biuro Społecznego Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Kancelarię Sprawiedliwości Społecznej, która walczy o prawa osadzonych.
Zaskakujący efekt wojny. 'Żołnierze wrzucają obrączki do bagien'
Co na to Areszt Śledczy w Poznaniu?
Rzecznik poznańskiej jednostki - major Tomasz Kilarski - przekazał TOK FM, że problem pluskiew w areszcie rzeczywiście występuje, choć - jak napisał - jedynie "sporadycznie".
"W miejscach, w których po zgłoszeniach osadzonych stwierdzono obecność owadów prowadzi się doraźne zabiegi dezynsekcyjne, niezależne od prewencyjnych zabiegów planowych, zgodnych z harmonogramem ustalonym wspólnie ze specjalistyczną firmą zajmującą się dezynfekcją, dezynsekcją i deratyzacją. Dezynsekcje planowe prowadzone są raz w miesiącu, a ostatni taki zabieg miał miejsce 10 września br. Sytuacja monitorowana jest na bieżąco" - napisał major.
Rzecznik zwrócił nam też uwagę, że sprawa nie dotyczy tylko aresztu. "Problem pluskiew nie jest swoisty dla jednostek penitencjarnych i występuje niekiedy we wszelkich obiektach, w których ma miejsce gromadzenie i rotacja ludzi - hotele, środki transportu publicznego" - napisał w udzielonej nam odpowiedzi.
Przyznał jednocześnie, że skargi były już wcześniej. "Skarb Państwa - Areszt Śledczy w Poznaniu wypłacił w 2024 r. jedno odszkodowanie w wysokości 2654,57 zł w związku z ukąszeniami przez pluskwy" - dodał major Kilarski.
W Toruniu szok. Doświadczonych policjantów przyłapano na służbie pod wpływem narkotyków
Adwokat Krystian Legierski zapowiada, że tematu nie odpuści. Jak mówi TOK FM, nie może być tak, że osoba osadzona w areszcie w XXI wieku, w środku Europy, jest gryziona przez pluskwy.
Napisał m.in. do dyrektora aresztu. "Mój klient dowiedział się od współwięźniów i personelu medycznego, że sytuacja z wszechobecnymi pluskwami jest permanentna i zagraża zdrowiu więźniów. Zdrowiu mojego klienta już zaszkodziła, a szkoda ta może się pogłębiać (...). Obok reakcji alergicznych na skórze mogą pojawić się obrzęki (także krtani) i trudności z oddychaniem" - napisał prawnik, apelując, by maksymalnie skrócić pobyt osadzonego na oddziale szpitalnym.
Jak dodał, gryzienie przez pluskwy to przykład na "niewywiązywanie się państwa z obowiązku zapewnienia więźniom humanitarnych warunków odbywania kary".