Poznań najdroższy w Polsce? "Połączenie dwóch podwyżek"
Zmiany cenników mają wejść w życie we wrześniu przyszłego roku. Pomysły przedstawione przez urzędników mają być jeszcze doprecyzowane i dyskutowane przez miejskich radnych. Spora część z nich, niezależnie od partyjnych barw, sugeruje, że temat wymaga wnikliwej analizy.
Przedstawiona koncepcja zakłada, że na przykład w Śródmiejskiej Strefie Płatnego Parkowania - dla płacących podatki w Poznaniu - parkowanie ma podrożeć o złotówkę z 7 do 8 zł za pierwszą godzinę, aż do prawie 10 złotych za trzecią godzinę postoju.
Przyjezdni zapłacą więcej, bo odpowiednio: 10 zł, 12 zł i 14 zł za pierwszą, drugą i trzecią godzinę postoju.
Niższa stawka ma być dla mieszkańców Poznania, a każdy z nich będzie musiał figurować w miejskiej bazie podatników i posiadać kartę mieszkańca 'OK Poznań'. Niższa stawka będzie przysługiwała na jeden numer rejestracyjny pojazdu wpisany do systemu - i ten system na pewno będzie wymagał doprecyzowania.
Przyjezdni zapłacą więcej
- Wielu kierowców ma przecież dwa samochody albo auta służbowe. Należy to zrobić tak, aby system nie irytował swoim działaniem mieszkańców - wskazuje radny Tomasz Lewandowski i dodaje, że pomysł na tańsze przejazdy z Kartą Poznaniaka nie jest nowy, bo Lewica mówiła o nim już kilka lat temu.
- Faktycznie chcemy premiować osoby płacące w Poznaniu podatki - nie ukrywa Tomasz Wierzbicki, radny Koalicji Obywatelskiej. - Nie możemy zachęcać mieszkańców, aby wybierali samochód, żeby przyjechać do centrum. Należy zachęcać do czegoś wręcz odwrotnego. Propozycja miasta jest kompleksowa, ale o jej szczegółach trzeba rozmawiać - dodał przedstawiciel KO.
Propozycje podwyżek skrytykowała natomiast radna Prawa i Sprawiedliwości Klaudia Strzelecka. - Najprawdopodobniej dochody i budżet miasta będą niższe niż wcześniej. W związku z tym, jak zwykle, odbija się to na mieszkańcach i prezydent, kiedy coś nie wychodzi, sięga po pieniądze poznaniaków - oceniła.
Radny Przemysław Plewiński z Trzeciej Drogi patrzy na sprawę inaczej. - Pomysł na rozdzielenie stawek dla osób płacących podatki w Poznaniu i przyjezdnych jest jak najbardziej na plus. Podobnie jest w wielu innych miastach Europy. Projekt należy jednak doprecyzować - stwierdził.
Poznań droższy niż Warszawa i Gdańsk
W porównaniu do innych dużych miast w Polsce Poznań plasuje się w czołówce miast z najwyższymi stawkami. W Warszawie za pierwszą godzinę parkowania płaci się 4.50 zł, w Gdańsku - 5,50 zł, w Łodzi stawki są podobne. Z kolei w Toruniu opłata z pierwszą godzinę postoju to 7,30 zł, a Szczecin, który ostatnio zmienił stawki, każe płacić kierowcom 8 zł za godzinę parkowania.
Bilety też w górę, ale nie dla wszystkich
Podniesienie opłat za parkowanie w centrum Poznania ma sprawić, że mieszkańcy nie zdecydują się na podróże autem, a wybiorą komunikację miejską. Choć tutaj też szykują się podwyżki.
- Ceny biletów komunikacji miejskiej nie zmieniały się w Poznaniu od 2020 roku, a w górę poszły ceny paliw, koszty energii czy wynagrodzenia. Musimy to bilansować i musimy znaleźć pieniądze na podwyżki dla pracowników MPK - tłumaczył w rozmowie z TOK FM wiceprezydent Mariusz Wiśniewski.
Zgodnie z planem - po podwyżce - 15-minutowy bilet ma kosztować 5 złotych, czyli o złotówkę więcej niż obecnie. Poznaniacy, którzy korzystają z t-portmonetki, za przejechanie sześciu przystanków będą musieli zapłacić o ponad 50 groszy więcej. Na tym samym poziomie pozostanie jednak koszt biletu metropolitalnego, co jest istotne dla osób regularnie korzystających z komunikacji miejskiej i podmiejskiej.
Osoby rozliczające PIT w stolicy Wielkopolski, a także na terenie metropolii, czyli 19 gmin współpracujących z Zarządem Transportu Miejskiego, którzy rozliczają podatki w swoim miejscu zamieszkania, będą płacić za 'sieciówki' tyle samo co dziś. Nie zmieni się też cena biletów specjalnych - dla seniorów i uczących się dzieci.
- Chcemy mocniej niż do tej pory premiować osoby płacące podatki w naszym mieście. Chcemy też zachęcać w ten sposób tych, którzy i tak mieszkają w Poznaniu, aby to tu rozliczali swoje podatki - przyznał wiceprezydent Wiśniewski.
W stolicy Wielkopolski mieszkać może od 50 nawet do 100 tys. osób niezameldowanych i niepłacących podatków w Poznaniu. Według aktualnych wyliczeń w przyszłym roku każde 1000 osób, które zdecyduje się odprowadzać podatki w stolicy Wielkopolski, zapewni wpływ około 5 milionów złotych do miejskiej kasy.