,
Obserwuj
Mazowieckie

Studentka z antysemickim transparentem. Kobieta musi się tłumaczyć przed dziekanem WUM

2 min. czytania
23.10.2023 13:05
Norweżka, która jest studentką Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w czasie demonstracji propalestyńskiej niosła antysemicki transparent, została wezwana w trybie pilnym przez dziekana wydziału lekarskiego. Głos w sprawie bulwersującego plakatu zabrali m.in. prezydent RP Andrzej Duda, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, a także ambasador Izraela Yacov Livne.
|
|
fot. twitter.com/nexta_tv

Napis "Keep the world clean" (tłum. "Utrzymuj świat w czystości") obok ilustracji z człowiekiem, który wyrzuca gwiazdę Dawida do kosza na śmieci, pojawił się na jednym z transparentów, które mogliśmy zobaczyć podczas sobotniej demonstracji solidarności z Palestyńczykami. Transparent niosła Norweżka, która mieszka w Polsce i studiuje na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Zdjęcia przedstawiające młodą kobietę obiegły cały świat, a dziekan wydziału lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w poniedziałek wezwał przyszłą lekarkę w trybie pilnym. "Jednoznacznie potępiamy wszelkie przejawy nienawiści, w tym na tle narodowościowym i rasowym. Zaistniały incydent miał miejsce poza Warszawskim Uniwersytetem Medycznym" - informuje uczelnia w specjalnym oświadczeniu, opublikowanym w mediach społecznościowych. Jak podkreślono na końcu komunikatu, "władze Uczelni podjęły stosowne kroki przewidziane prawem". 

Jak przekazała rzeczniczka WUM w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą', w poniedziałek "studentka ma stawić się u dziekana w celu złożenia wyjaśnień". - Uczelnia traktuje sprawę poważnie i priorytetowo, podejmuje działania wewnętrzne, o ich postanowieniach będziemy informować. Niezależnie od tego policja prowadzi swoje postępowanie - dodała Anna Rubaj.

Konflikt izraelsko-palestyński przeniósł się na ulice Berlina. Kto na tym zyskuje?

Antysemicki transparent na demonstracji w stolicy. Ambasador potępia, studentka się tłumaczy

Głos w sprawie norweskiej studentki zabrali prezydent Andrzej Duda, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski oraz ambasador Izraela.

"My, Polacy, ze względu na pamięć o tych, którzy zostali zamordowani w czasie Holokaustu - nigdy nie możemy się zgodzić na jakiekolwiek przejawy antysemityzmu w żadnej formie i wszelkie jego oznaki budzą nasze głębokie oburzenie. W Polsce nie ma zgody na wyrażanie nienawiści wobec kogokolwiek. To całkowicie sprzeczne z wartościami, na których opiera się Rzeczpospolita" - czytamy we wpisie Andrzeja Dudy.

Rafał Trzaskowski wypowiedział się w podobnym tonie. "W Warszawie - mieście tak ciężko doświadczonym przez historię - nie może być miejsca na nienawiść i antysemityzm. Nie może być zgody na antysemickie transparenty. Każde takie zachowanie zasługuje na potępienie. Każdy, kto się ich dopuszcza, powinien ponieść konsekwencje prawne" - oświadczył.

Znacznie ostrzej zagregował ambasador Izraela w Polsce Yacov Livne. "Bez żadnego kompasu moralnego" - tak ocenił zachowanie Norweżki.

Głos zabrała także studentka, która w sobotę maszerowała przez Warszawę z antysemickim transparentem. W rozmowie z NEXTĄ stwierdziła, że "(transparent - red.) nie jest wymierzony w Żydów, tylko w izraelski rząd", który - jak mówiła - "dopuszcza się on ludobójstwa etnicznego na Palestyńczykach". - Kocham Żydów tak samo, jak chrześcijan i muzułmanów - przekonywała kobieta.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>