Aktywistki aborcyjne żądają spotkania z Hołownią. "Spełnijcie obietnice"
Justyna Wydrzyńska jest warszawską aktywistką - działa w Aborcyjnym Dream Teamie i Aborcji Bez Granic. Od 16 lat wspiera w Polsce kobiety, które potrzebują aborcji. Z różnych przyczyn i w różnych okolicznościach. W połowie marca Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał ją za 'pomoc w aborcji'. Usłyszała wyrok ośmiu miesięcy ograniczenia wolności. Ma pracować społecznie po 30 godzin w miesiącu. Sąd uznał, że złamała prawo, bo przekazała tabletki aborcyjne kobiecie, która ją o to poprosiła. Wydrzyńska odwołała się od wyroku - złożyła apelację, czeka na wyznaczenie terminu.
Teraz, po przejęciu władzy przez demokratyczną opozycję, razem z innymi aktywistkami walczy o zmianę prawa dotyczącego aborcji. Dlatego, jak mówi, wysłały list do marszałka Sejmu Szymona Hołowni. - Zrobiłyśmy to już około 3 tygodnie temu i do tej pory nie mamy odpowiedzi. A chcemy się spotkać, by porozmawiać o własnych perspektywach i o tym, jak wygląda rzeczywistość aborcyjna w Polsce. Jesteśmy osobami, które faktycznie pomagają w aborcjach, organizują wyjazdy i muszą się zmagać z sytuacjami niewykonywania aborcji w polskich szpitalach wtedy, gdy te aborcje powinny być wykonane, bo są legalne i zgodne z prawem - podkreśla w rozmowie z TOK FM Wydrzyńska.
"Nie" dla referendum w sprawie aborcji
Jak dodaje, nie zgadza się na zgłaszany i forsowany przez Polskę2050 Szymona Hołowni pomysł referendum w sprawie aborcji. - Absolutnie! I chcę, by marszałek Hołownia usłyszał to od nas - mówi aktywistka.
W Sejmie są już dwa projekty ustaw w sprawie aborcji autorstwa Lewicy. Jeden depenalizujący aborcję i pomoc w niej, drugi zezwalający na nią do 12. tygodnia ciąży.
- Spełnijcie obietnice, które składaliście nam w trakcie kampanii wyborczej. Wiele osób głosowało na kandydatów, którzy obiecywali dostęp do aborcji - wskazuje gościni TOK FM. I podkreśla, że gdyby aborcja w Polsce nie była kryminalizowana, nie doszłoby do skazania wielu kobiet, w tym do skazań rodziców, którzy pomagają w realizacji zabiegów aborcyjnych swoich dzieciom. - Mamy przecież takie wyroki - mówi Wydrzyńska. - Ale też lekarze nie obawialiby się wykonywać zabiegów, bo przestaliby się bać prokuratury - dodaje aktywistka.
Justyna Wydrzyńska była w tym roku jedną z bohaterek Maratonu Pisania Listów Amnesty International. Maraton odbywa się od 30 lat w ramach Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka. Ci, którzy piszą listy, upominają się o konkretne osoby, których prawa są łamane.
- Pierwszy raz w historii mamy w naszym maratonie dwoje bohaterów z Polski. Z jednej strony jest to Andrzej Poczobut, który przebywa w białoruskim więzieniu, a drugą bohaterką jest Justyna Wydrzyńska, warszawska aktywistka, działaczka na rzecz praw kobiet, która walczy o dostęp do bezpiecznej i legalnej aborcji i z tego tytułu została skazana przez polski sąd karny - powiedziała TOK FM Anna Błaszczak-Banaszak, dyrektorka Amnesty International Polska.
Finał akcji odbył się w weekend w Muzeum Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Wydrzyńska dostała pudełko z częścią listów, które napisano w jej obronie i z wydzierganym specjalnie dla niej sercem. - To, że ludzie piszą te listy, pokazuje, że w Polsce dzieją się złe rzeczy. Dlatego jesteśmy na tej liście. Bo sytuacja w Polsce - w zakresie ochrony praw człowieka - w ostatnich latach dramatycznie się pogorszyła - mówi aktywistka.
I nie ukrywa, że gdy zobaczyła stos listów w swojej obronie, miała łzy w oczach. - Za każdym razem, gdy czytam listy, które dostaję ze wsparciem, beczę. Mamy ogromne wsparcie w ludziach. Widzimy na co dzień, że jest wiele osób, które nie zajmują się aktywizmem, ale myślą dokładnie tak jak my. I to mnie cieszy - dodaje.
Pytana, jakie nadzieje wiąże z nowym rządem, odpowiada, że nie do końca wierzy politykom, niezależnie z jakiej są partii politycznej. - Wiem, że z jednej strony mamy wciąż prezydenta, który nie poprze aborcji. A z drugiej, w dzisiejszej demokratycznej większości są politycy, którzy mówili, że aborcja to morderstwo. I przy takim składzie nie da się wierzyć w to, że legalizacja aborcji szybko dojdzie do skutku. Patrzę na to realnie - podsumowuje.
Aborcja bez Granic, w której działa Wydrzyńska, ma już cztery lata. W tym czasie - jak informują aktywistki - udzielono pomocy w 130 tysiącach aborcji, a na bezpieczne aborcje wydano 4 miliony zł.