advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Dolnośląskie

Kto grzebał przy tamie w Stroniu Śląskim? Mieszkańcy o "rozjeżdżających wał koparkach"

3 min. czytania
26.10.2024 11:05
Prokuratura w Świdnicy wszczęła śledztwo ws. przerwania wału przy tamie w Stroniu Śląsku. "Gazeta Wyborcza" rozmawiała z firmami, które w ostatnich latach wykonywały prace na tamie lub w jej pobliżu. Każda z nich twierdzi jednak, że nie ma z uszkodzeniem wału nic wspólnego.
|
|
fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Oddana do użytku w 1908 roku tama Stroniu Śląskim uchroniła mieszkańców Stronia Śląskiego i okolicznych miejscowości w 1938 roku i 1997 roku. 15 września br. tama pękła, doprowadzając do zalania Stronia, Lądka-Zdroju, Kłodzka i Nysy oraz wielu mniejszych miejscowości. Według wstępnych danych z 21 września straty wskutek powodzi w woj. dolnośląskim szacowane są na 3 mld 655 mln zł.

Przerwanie tamy w Stroniu Śląskim. Prokuratura wszczęła śledztwo

27 września Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła śledztwo ws. przerwania tamy, dotyczące nieumyślnego sprowadzenia katastrofy budowlanej. - Zbieramy dokumentację w tej sprawie od Wód Polskich, samorządów, organów nadzoru budowalnego. Ustalmy też kwestie techniczne związane z możliwością przeprowadzenia oględzin tamy i okolicy - powiedział PAP rzecznik prok. Mariusz Pindera.

Zanim pojawiła się informacja o śledztwie, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył Maciej Siwka - adwokat ze Stronia Śląskiego. Już wcześniej próbował ustalić przyczynę przerwania tamy na własną rękę, prosząc mieszkańców o przesyłanie zdjęć lub filmów, pokazujących prace, prowadzone w ostatnim czasie na tamie

- Znajomi wspominali, że, dokładnie w tym miejscu, w którym ona pękła - prowadzone były jakieś prace - tłumaczył Siwka w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą'.

Mieszkańcy - pytani przez reporterów "GW" - mówili też o "rozjeżdżających wał koparkach". Po pierwszej publikacji dziennika do Siwka zaczęły spływać obrazujące te prace zdjęcia, a prawnik przekazał je prokuraturze.

Ciężki sprzęt w pobliżu tamy w Stroniu Śląskim? "Raz się zdarzyło"

Według jednego z mieszkańców ciężki sprzęt pojawił się na wałach podczas rewitalizacji Parku Morawka w Stroniu Śląskim. Istotnie, drugi etap tej inwestycji rozpoczął się w październiku 2023 i w momencie nadejścia powodzi prace zbliżały się już do końca.

Przedstawiciel wykonawcy projektu - Daniel Łopatyński z firmy Ares z Trzebieszowic w rozmowie z "Wyborczą" zapewniał, że "żadne prace nie były prowadzone przy samej tamie", jednak po chwili przyznał, że "raz się zdarzyło" że przejechali tamtędy koparką", ale szybko zostali przegonieni przez pracowników Wód Polskich.

Wcześniej bobry, teraz wilki. 'Donald Tusk dostał duże lanie'

Jak ustaliła "GW", prace remontowo-modernizacyjne w pobliżu tamy w Stroniu Śląskim zlecały także same Wody Polskie. W ich ramach zaplanowano odbudowanie i budowę murów regulacyjnych, umocnień brzegowych i skarp, udrożnienie koryta rzek poprzez przebudowę progów oraz remont wylotów kanalizacji deszczowej i rowów. Koronę murów przy Białej Lądeckiej podniesiono wówczas o pół metra. Wykonawca tych prac - Przedsiębiorstwo Robót Wodnych i Ekologicznych Eko-Wod - również zaprzeczył, jakoby prace trwały w pobliżu tamy.

Wody Polskie w maju 2023 r. zorganizowały przetarg na remont koryta potoku Morawa na terenie czaszy zbiornika Stronie Śląskie. Wygrała go firma Budownictwo Wodne i Ziemne Adam Hućko z Lądka-Zdroju. I ta firma oświadczyła, że trakcie prac nie zbliżano się do tamy. - Pracowaliśmy ok. 200 metrów od wału, który pękł - tłumaczył Adam Hućko.

Na obszarze tamy w Stroniu Śląskim realizowano także projekt, dotyczący ochrony przeciwpowodziowej w dorzeczu Odry: "Modernizacja i wdrożenie systemów pomiarów hydrologicznych, sterowania i teletechnicznych na obiektach hydrotechnicznych RZGW Kraków i RZGW Wrocław". Jego celem była modernizacja i przystosowanie obiektów hydrotechnicznych do przesyłania danych do Centrów Operacyjnych i Centrów Monitoringu.

Sondaż pokazuje, kto 'odrobił lekcję'. Rekordowe zaufanie do zwycięzcy

Prace miały potrwać do września 2024 r. Według odpowiedzialnej za wykonawstwo spółki T4B wykonane przez nią prace nie miały negatywnego wpływu na stan techniczny tamy. Ponadto - twierdził wicepeezes -T4B Marcin Bzdzion, przy realizacji zadania nie wykorzystywano ciężkiego sprzętu, a jedynie minikoparki gąsienicowe, zagęszczarki i małe wozidło.

Wody Polskie: prace nie mogły mieć wpływu na stabilność zapory

We wtorek 24 września Wody Polskie wydały oświadczenie ws. zniszczenia tamy w Stroniu Śląskim. Podkreślono, że prace prowadzone wcześniej na zbiorniku w Stroniu Śląskim nie mogły mieć wpływu na stabilność konstrukcji zapory i nie mogły przyczynić się w żaden sposób do zniszczenia obiektu.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>