,
Obserwuj
Gospodarka

1300 procent wzrostu w 3 lata. Ta firma jest pięć razy większa niż polska gospodarka

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
5 min. czytania
03.11.2025 11:41

Pięć bilionów dolarów - tyle warta jest największa firma giełdowa świata. Ten niewyobrażalny do niedawna próg z hukiem przebiła NVidia - spółka produkująca mikroprocesory ożywiające sztuczną inteligencję. Rośnie w takim tempie, że pojawiają się już nawet głosy o możliwej bańce inwestycyjnej.

CEO NVidii Jen-Hsun Huang
CEO NVidii Jen-Hsun Huang
fot. Ng Han Guan/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak rośnie wycena firmy na giełdzie?
  • Z kim i przy jakich projektach NVidia zamierza współpracować?
  • Przed czym ostrzegają eksperci?

Zaczynamy od wielkich liczb, konkretnie od liczb największych. Po raz pierwszy w historii jest firma warta więcej niż... 5 bilionów dolarów. To NVidia, której procesory dają życie sztucznej inteligencji. O tym jak osiągnęła ten transgalaktyczny sukces i jak szybko bogaci się jej prezes - za chwilę. Najpierw o tempie, w jakim stała się symbolem nowych czasów.

Tragiczne skutki huraganu Melissa. Deszcz i wiatr siał zniszczenie i śmierć [ZDJĘCIA]
15 Zobacz galerię
Tragiczne skutki huraganu Melissa. Deszcz i wiatr siał zniszczenie i śmierć [ZDJĘCIA]
fot. Ramon Espinosa/Associated Press/East News

Ile można było zarobić

NVidia osiągnęła niemożliwe w rekordowym tempie. Jej notowania wspięły się na szczyt, gdy cena akcji wzrosła jednego dnia o blisko 6 procent. Tym samym wartość całej firmy przekroczyła 5 bilionów dolarów, ustanawiając rekord wszechczasów, o którym jeszcze kilka lat temu nie śniło się filozofom. Rekord pobiła na fali entuzjazmu po ogłoszeniu prognozy na najbliższy rok z której wynika, że NVidia będzie rządzić rynkiem procesorów napędzających sztuczną inteligencję. Stanie się też motorem wielkiej cywilizacyjnej zmiany zapowiadanej już trzy lata temu, zaraz po udostępnieniu światu pierwszego inteligentnego modelu językowego znanego jako ChatGPT. A która do tej pory nie nadeszła.

Prognoza dała NVidii dodatkowy kapitałowy napęd. W ciągu zaledwie kilku godzin notowań jej wartość wzrosła o więcej niż 200 miliardów dolarów, jej prezes stał się bogatszy o 18 miliardów, a firma stała się więcej warta niż giełdy w Hiszpanii, Holandii, Polsce, Włoszech i Zjednoczonych Emiratach Arabskich razem wzięte. I więcej warta niż każdy pojedynczy rynek kapitałowy na świecie z wyjątkiem największych, czyli amerykańskiego, japońskiego, chińskiego czy indyjskiego. NVIdia stała się warta tyle ile 25 giełdowych Disneyów i 50 Nike’ów i 100 amerykańskich Fordów - pod względem wartości kapitałowej. Pomnożenie wartości o bilion zajęło jej zaledwie 79 dni. Przegoniła pod względem wielkości gospodarkę Japonii, zresztą zrobiła to już jakiś czas temu, bo japoński produkt krajowy brutto to mniej więcej 4 biliony 300 miliardów, przebiła też dwa inne państwa z pierwszej piątki, czyli Niemcy i Indie; nie mówiąc o Polsce, jest od naszej gospodarki pięć razy większa. Tylko w tym roku NVidia dała zarobić swoim akcjonariuszom aż 50 procent, w ciągu trzech lat aż 1300 procent, kto zainwestował w jej akcje 3 lata temu - jest dzisiaj krezusem. Pozwoliła też nowojorskiej giełdzie osiągnąć własny sukces, prawie jedna piąta wzrostu całego parkietu to stale rosnący kurs NVidii. Wszystko dlatego, że zmonopolizowała rynek procesorów napędzających sztuczną inteligencję. I stała się kartą przetargową w amerykańskiej wojnie z Chinami o technologiczne przywództwo.

Zaczęło się od ChataGPT

Jej nazwę świat zaczął odmieniać przez wszystkie przypadki gdy dostał do rąk ChataGPT, który potrafił wtedy niewiele więcej niż przeszukiwać internet i na podstawie znalezionej tam wiedzy kompilować pełne odpowiedzi na zadane pytania. Korzystający z Chata zamiast listy linków dostawali kompletny (w miarę) tekst, obraz lub dźwięk. Model został zaprzęgnięty na początek do prostych prac, jak analizowanie danych giełdowych, prowadzenie księgowości czy biur obsługi klienta albo animowanie filmowych kreskówek dla dzieci. Chat odrabiał lekcje, pisał wypracowania i rozwiązywał zadania z matematyki. Jednocześnie intensywnie się uczył. Jego mózgiem stały się procesory produkowane przez NVidię, takie jakie firma sprzedawała wcześniej w kartach graficznych przeznaczonych do obsługi zaawansowanych gier komputerowych. Żaden inny układ nie potrafił robić tego, co robiły - i robią - procesory NVidii.

Od tamtej pory minęły trzy lata. Największa firma na świecie systematycznie ulepszała swoje produkty. W kategorii układy scalone/ultraszybkie procesory jest światowym liderem. Metoda, której używa do produkcji jest dla innych nieosiągalna, a jej tajemnica pilnie strzeżona. NVidia jest klasą samą w sobie, dzięki niej światowe pierwszeństwo utrzymuje nie tylko amerykańska Dolina Krzemowa, ale cała gospodarka USA. Jest okiem globalnego cyfrowego cyklonu, daje rozpęd całej branży zaawansowanych technologii. Pozwala Ameryce używać ich jako karty przetargowej w wojnie handlowej z Chinami. Tak przynajmniej widzą to entuzjaści sztucznej inteligencji, bo sceptycy widzą w tym samym miejscu… bańkę.

Zapowiedź rewolucji, czy nadmuchiwanie balonu?

To jednak nie przeszkodziło prezesowi NVidii w ogłoszeniu, podczas specjalnej prezentacji dla inwestorów, listy sukcesów największej firmy świata. Przy okazji zapowiedział rewolucję i początek nowego wspaniałego świata, w którym komputery kwantowe sprzężone z super procesorami i sztuczną inteligencją będą rozwiązywać problemy ludzkości. Szukać lekarstwa na raka, prowadzić skomplikowane procesy, które tradycyjnym maszynom zajęłyby całe lata. W praktyce kwantowe liczydła to na przykład: jeszcze szybszy Internet dla każdego, przełomowe badania w medycynie, ograniczenie skutków ubocznych wielu leków, bardziej wydajny przemysł nawozowy, a więc tańsza żywność. Osiągnięcie tego wszystkiego miałaby przyspieszyć sztuczna inteligencja, którą NVidia ma podłączyć do kwantów, by znalazła i skorygowała błędy popełniane podczas trylionów obliczeń.

Ale są też inne plany, na przykład budowa w Niemczech wielkiego centrum obróbki danych, inwestycja w Nokię. Firma kojarzona z telefonami komórkowymi ma stworzyć w telekomunikacji sieć transferu danych 6G, użyje do tego najnowszych procesorów NVidii - Blackwell i Rubin. A poza tym współpraca z Uberem, militarnym Palantirem, Samsungiem i Hyundaiem.

Na procesorach NVidii mają wystartować autonomiczne taksówki Ubera, których ma być nawet 100 tysięcy. Z firmą Lucid spółka z Doliny Krzemowej chce opracować platformę zarządzającą jazdą bez kierowcy dla wszystkich zainteresowanych nie tylko firm przewozowych. Z OpenaAI, która stworzyła sztuczną inteligencję, będzie pracować nad rozwojem jej umiejętności. Z Palantirem opracuje systemy zarządzania biznesem na przykład w produkcji przemysłowej. A Eli Lilly zbuduje najpotężniejszy komputer w branży farmaceutycznej. W rozwój technologii zainwestuje miliardy dolarów. Setki miliardów zapewniła sobie w nowych kontraktach na swoje procesory najwyższej generacji, czym wprawiła w zachwyt połowę świata. Bo druga połowa widzi w nagłym przyspieszeniu zapowiedź wielkiej katastrofy. A w samej sztucznej inteligencji, za którą stoi NVidia - nową finansową bańkę - na miarę niespłacalnych kredytów czy przeinwestowanych firm technologicznych, tak zwanych dotcomów. Przebicie historycznych baniek wywołało światowe kryzysy, w których padały całe firmy, państwowe budżety i domowe finanse.

Są jeszcze wątpliwości Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Banku Anglii, dotyczące pieniędzy, a właściwie wielkiej góry gotówki, którą światowy kapitał wkłada w technologię. Wielokrotnie większej góry gotówki niż inwestycje z czasów poprzednich kryzysów. A im większy balon tym głośniej pęka.