Co z cenami jedzenia w 2026 roku? Za te produkty zapłacimy mniej
Żywność w przyszłym roku może być tańsza. Tak wynika z prognoz ekspertów. - Dobrych sygnałów nie brakuje, tańsze na światowych rynkach są chociażby zboża - tłumaczył gość porannego "EKG", Bartosz Urbaniak z banku BNP Paribas.
- Żwyność w 2026 roku może być tańsza;
- Gość audycji EKG wyjaśnił, co wpływa na ceny;
- Bartosz Urbaniak z BNP Paribas zwrócił też uwagę na pewny paradoks.
Początek 2026 roku może nas miło zaskoczyć. A wszystko to dzięki prawdopodobnym obniżkom cen żywności. Co na nie będzie wpływać? W TOK FM pytany był o to szef bankowości Agro na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę w BNP Paribas Bartosz Urbaniak.
Jak wyjaśnił, podstawowym powodem, dla którego żywność może tanieć, są ceny zbóż.
- Zbóż jest więcej, a w związku z tym są tańsze. Pomogło w tym ponowne wprowadzenie obrotu zbożami między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Choć nie są to duże ilości, to jednak znacznie pomaga to w uspokojeniu i znormalizowaniu stosunków międzynarodowych. Co za tym idzie, jeżeli zboże i kukurydza tanieją, jest to podstawa do budowania wszystkich cen - wyjaśnił Urbaniak.
Jak dodał gość audycji "EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka", na spadki cen żywności mają jeszcze wpływ dwa inne wydarzenia na arenie międzynarodowej.
ASF w Hiszpanii, ceny wieprzowiny idą w dół
- Po pierwsze chodzi o potwierdzony w Hiszpanii pierwszy od 30 lat przypadek ASF, czyli choroby świń. To powoduje, że na rynku europejskim jest dużo większa podaż mięsa, więc wieprzowina prawie na pewno będzie tanieć w Europie, dlatego że Chińczycy nie kupują teraz wieprzowiny hiszpańskiej - podkreślił analityk.
Jednocześnie zwrócił uwagę, że nieco w górę poszły ceny drobiu, ale te mogą na przestrzeni roku spaść, właśnie ze względu na obniżki cen zbóż, które używane jest też jako pasza. Natomiast w przypadku cen wołowiny nie ma co liczyć na cud i niższe ceny. - Wołowina podrożała. Ale my zjadamy ok. 4-5 proc. wołowiny, a reszta idzie na eksport., więc wzrost cen nie do końca jest złą informacją - doprecyzował ekspert BNP Paribas.
Dodał, że drugim czynnikiem mającym wpływ na ceny żywności było chłodne lato w Stanach Zjednoczonych.
- W Stanach Zjednoczonych było trochę chłodniej latem, a w związku z tym zostało im dosyć dużo śmietanki, z której Amerykanie robią lody w sezonie, a jak się nie zrobi lodów, to się robi masło. W związku z tym masło trochę tanieje. Tanieje też mleko, zwłaszcza że w Polsce udało się wyprodukować go więcej i ta cena też się nie odbija. Oczywiście część rolników jest niezadowolonych, ale to nie są jakieś dramatyczne spadki cen. Widzimy, że ceny się stabilizują i one się stabilizują tak lekko spadkowo - stwierdził rozmówca Tomasza Setty.
Zboża tanieją, chleb drożeje. "Mamy do czynienia z paradoksem"
Gość TOK FM został zapytany, jak to jest możliwe, że choć ceny zbóż spadają, ceny chleba nadal są wysokie. Urbaniak wyjaśnił, że mamy do czynienia z pewnym paradoksem, bo w piekarnictwie główny wpływ na koszty mają nie ceny surowców, a ceny energii elektrycznej, a także koszty pracy i logistyki. - Jakbyśmy szukali na siłę dobrych informacji, to słodkie wypieki mogą trochę potanieć, bo cukier jest tańszy i raczej będzie tanieć. Jednym z głównych graczy na rynku eksportowym są Indie, a one nie są w stanie wypełnić własnych norm eksportowych, więc cena cukru też nie za bardzo ma gdzie urosnąć - podkreślił.
Ekspert zwrócił uwagę, że umiarkowanie pozytywne informacje mogą dotyczyć cen kawy, bo ta potaniała na giełdach i na rynku wewnętrznym, a największym rynkiem wewnętrznym jest rynek amerykański. Dodał jednak, że trzeba będzie to obserwować, bo producenci w ostatnim czasie nie podnosili swoich marż ze względu na wzrost ceny surowca i być może teraz będą chcieli sobie to nieco "odbić" i zarobić więcej. A kawa stała się już artykułem pierwszej potrzeby i ludzie wolą zapłacić więcej, aby się jej napić.
Pytany, czy w przyszłym roku mogą potanieć fundamenty zdrowej diety, czyli warzywa i owoce, Urbaniak odparł, że póki co trudno stwierdzić. - Teraz mamy coś na zasadzie martwego sezonu na warzywa i owoce. Większość z nich znajduje się w przechowalniach, a nasi rolnicy raczej mają dobry sprzęt i technologię. W dobrych cenach są warzywa korzeniowe, ale za to na rynku pomarańczy i jabłek widzimy wzrosty cen. Jednak jak to się będzie kształtować, to się okaże w sezonie - podsumował.
Źródło: TOK FM/ Fot. Bartlomiej Magierowski/East News