Ministerstwo Finansów czeka na cud. W kasie państwa może zabraknąć nawet 30 mld zł
Ministerstwo Finansów ustawiło bardzo ambitny cel, jeżeli chodzi o wpływy do budżetu. Jeśli nie wydarzy się cud, zabraknie ok. 30 mld zł - przestrzegł w TOK FM ekonomista Piotr Bartkiewicz.
- Ministerstwo Finansów zapewnia, że nie planuje zmian w budżecie;
- Dochody z podatków spadają. VAT jest najważniejszym z nich;
- Ekonomista Piotr Bartkiewicz podkreślił w TOK FM, że konieczny jest "cud”, by uniknąć deficytu w budżecie.
Ministerstwo Finansów zapewnia, że nie planuje na razie zmian w tegorocznym budżecie. Resort wydaje taki komunikat po zastrzeżeniach ekonomistów, którzy wskazują, że państwowa kasa dostała poważnej zadyszki i szybko rośnie w niej finansowa dziura, która w tym roku ma być rekordowa.
To wina coraz większych wydatków: na obronność i spłatę długów zaciągniętych w pandemii na tzw. tarcze finansowe. Na łeb, na szyję poleciały dochody z podatków, w tym z tego najważniejszego, czyli podatku VAT, który płacimy codziennie na zakupach. Wskazywał na to TOK FM w rozmowie z Wojciechem Kowalikiem Piotr Bartkiewicz, ekonomista banku Pekao SA.
- Do czerwca dochody podatkowe wyglądały nieźle, natomiast w lipcu bardzo źle wyglądały dochody z podatków pośrednich, przede wszystkim z VAT-u - wskazał ekspert. I dodał, że w poprzednich miesiącach te dochody rosły średnio o 10 proc. - To jest bardzo dobry wynik. Ale to i tak to za mało, żeby wypełnić sobie cele, jakie postawiło sobie Ministerstwo Finansów - stwierdził Piotr Bartkiewicz.
- Jeśli się nie wydarzy cud, zabraknie nawet 30 mld zł - ostrzegł ekonomista, podkreślając, że to "bardzo dużo". Jak wytłumaczył gość TOK FM, cudem byłby wzrost dochodów z VAT o ponad 30 proc. w drugiej połowie roku.
Nowelizacja budżetu oznaczałaby konieczność przeliczenia go na nowo i - być może - zwiększenia i tak rekordowego deficytu. A i tak państwo musi zaciskać pasa, bo sytuacja budżetu jest bardzo trudna.