,
Obserwuj
Gospodarka

Nawet 8 tys. złotych może zostać w kieszeni. Co zrobić z drogim kredytem mieszkaniowym?

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
13.11.2025 11:47

Kredyty mieszkaniowe z czasowym (najczęściej pięcioletnim) oprocentowaniem miały być polisą ubezpieczeniową na rosnące stopy procentowe. Bo kiedy stopy szły w górę, raty takich kredytów stały w miejscu. Tyle że teraz stopy spadają. Spłacający kredyty ze zmiennym oprocentowaniem się cieszą, ale ci ze stałym - już niekoniecznie. Jest jednak sposób, żeby z takiej pułapki drogiego kredytu spróbować się wydostać i przy okazji sporo zaoszczędzić. 

Opłaca się zmieniać kredyt na mieszkanie?
Opłaca się zmieniać kredyt na mieszkanie?
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega refinansowanie kredytu hipotecznego i czy to się opłaca?
  • Jak banki podchodzą do negocjacji z klientami, którzy mają u nich kredyt hipoteczny oparty o stałą stopę procentową i chcą to zmienić?
  • Jakie kredyty są obecnie chętniej brane przez klientów - oparte na stałej czy na zmiennej stopie procentowej?
  • Co się stanie z ratami kredytów, gdy stopy procentowe znów zaczną rosnąć?

Boom na kredyty z czasowo stałym oprocentowaniem zbiegł się w Polsce z okresem najwyższych stóp procentowych. Na wprowadzenie takich kredytów do ofert banków nalegała wtedy Komisja Nadzoru Finansowego. W pewnym momencie nawet połowę udzielanych kredytów stanowiły właśnie te z czasowo stałym oprocentowaniem. I choć słychać było sygnały z banków, że kiedy stopy procentowe spadną, bankowcy będą otwarci na rozmowy z kredytobiorcami, to teraz - kiedy stopy rzeczywiście mocno spadły - do takich rozmów wcale się nie palą, bo po prostu na tych kredytach nieźle zarabiają. 

- Na tę chwilę mogę powiedzieć, że dwa banki będą starały się wyciągnąć pomocną dłoń, jeśli klienci powiedzą, że sytuacja na rynku się zmieniła i myślą o jakichś ruchach związanych z kredytem. W innych póki co raczej nie - mówi w TOK FM Hubert Reszka, ekspert kredytowy Credipass. I dodaje, że odbiera coraz więcej telefonów od klientów, którzy chcą coś zrobić ze swoim drogim kredytem. A skoro negocjacje z bankiem niewiele dają, pojawia się druga opcja: refinansowanie kredytu w innym banku. 

Tu ruch widać coraz większy. Szacuje się, że refinansowane kredyty odpowiadają za wyraźną część ożywienia w hipotekach w ostatnich miesiącach.

Ale czym w ogóle ten cały "refinans" jest? Mówiąc w największym uproszczeniu: to zaciągnięcie nowego kredytu na spłatę poprzedniego. Przy czym - uwaga - kredyt ze stałą stopą można zastąpić tylko takim samym kredytem ze stałą stopą, za to wyraźnie tańszym, bo tak zmieniły się teraz warunki rynkowe.

Ile kosztuje refinansowanie kredytu?

W praktyce to cała procedura zaciągania nowego kredytu, z ponownym badaniem zdolności kredytowej na start. Ale tu problem jest coraz mniejszy: w ostatnich latach rosły pensje i spadły stopy procentowe, więc nasza zdolność kredytowa wyraźnie się poprawiła, nawet o jedną czwartą. Do tego mogła wzrosnąć wartość nieruchomości, co dodatkowo poprawia sytuację kredytobiorcy.

Później trzeba przejść procedury papierkowe: wycena nieruchomości - około 600 złotych za mieszkanie, 900 złotych za dom plus koszty wpisów i wypisów do księgi wieczystej - czyli wykreślamy pierwszą hipotekę za 100 zł, drugą wpisujemy za 200 zł. W tej sytuacji największym kosztem takiej operacji jest czas, który trzeba na nią poświęcić. 

 

Redakcja poleca

- Na pewno jest łatwiej to wszystko przeprowadzić niż kilka miesięcy temu. Wystarczy podjąć taką decyzję, próbować i w miesiąc mamy nowy kredyt - mówi Hubert Reszka z Credipass. A czy skórka jest warta wyprawki? Czy ta droga, którą musimy przejść, na końcu się kredytobiorcy opłaci?

Opłaci się - i to bardzo! Jeśli ktoś dwa-trzy lata temu brał kredyt, najczęściej na 8 procent, to teraz może dostać zrefinansowany kredyt na 6 procent. Niby "tylko" 2 punkty procentowe, a różnicę robią ogromną. Jak wylicza Hubert Reszka, na każde 100 tysięcy złotych kredytu oszczędność wyniesie około 135 złotych miesięcznie, czyli grubo ponad 1,5 tysiąca złotych rocznie. A kredyty bierzemy na 400, 500, 600 tysięcy. Przy takim najpopularniejszym - na pół miliona złotych - roczna oszczędność może przekroczyć 8 tysięcy złotych. 

Wracamy do zmiennego oprocentowania

Im bardziej spadają stopy procentowe, tym chętniej nowi kredytobiorcy wybierają kredyty ze zmiennym oprocentowaniem, choć wciąż są nieco droższe. - Ale różnica między stałym a zmiennym bardzo się zmniejszyła. Jeszcze niedawno to było 1-1,5 procent, teraz jest to mniej niż 0,5 procent różnicy, a może być jeszcze mniej - mówi Hubert Reszka.

Poza tym zawsze można przejść z oprocentowania zmiennego na stałe, jeśli uznamy, że bezpieczniej będzie nam pozostać na jakimś poziomie. Przy czym trzeba pamiętać, że jeżeli kiedyś stopy procentowe zaczną rosnąć, wówczas ci kredytobiorcy ze stałą stopą będą spać spokojnie, a ci ze zmienną będą płacili wyższe raty.

Źródło: TOK FM