,
Obserwuj
Gospodarka

Pociągiem za 1 zł. Problem z promocją PKP Intercity? "Dwie strony medalu"

2 min. czytania
15.10.2025 20:38

- Może np. cena 1 zł jest zbyt niska, może trzeba mówić np. o 10 zł albo tylko zdecydować się na pewną pulę tanich biletów bądź pewne trasy, na których tego dnia pociągi byłyby mniej zatłoczone. Są różne możliwości - tak o promocji PKP Intercity mówił w TOK FM Karol Trammer, redaktor naczelny dwumiesięcznika "Z biegiem szyn".   

PKP Intercity
PKP Intercity
fot. Pawel Wodzynski/East News

20 października, kiedy obchodzony jest Europejski Dzień Seniora, pasażerowie, którzy ukończyli 60 lat, mają możliwość przejazdu wszystkimi pociągami PKP Intercity za 1 zł. Kilka dni wcześniej, bo 14 października - w Dzień Edukacji Narodowej - za symboliczną złotówkę mogli podróżować uczniowie, studenci i nauczyciele. Jak poinformowało PKP Intercity tego dnia przewiozło ponad 430 tys. pasażerów i był to najlepszy dzienny wynik w historii spółki. 

Jak ocenił w TOK FM Karol Trammer tego typu promocja ma dwie strony medalu. - Z jednej strony są ci, którzy zdecydowali się na eksperymentalną podróż pociągiem, bo od lat nie korzystali z tego środka transportu. Stąd można powiedzieć, że promocja zadziałała: pokazała ludziom dany środek transportu i być może przekonała ich do niego na dłuższy czas. Z drugiej - są ci, którzy są stałymi klientami i nagle mieli, niewyjaśniony początkowo problem, że nie było miejsc w pociągach ani rano, ani w południe, ani wieczorem - mówił redaktor naczelny dwumiesięcznika "Z biegiem szyn".  

Inna rzecz, jak dodał, że trudno w ogóle wyważyć tego typu działania promocyjne. - Może np. cena 1 zł jest zbyt niska, może trzeba mówić np. o 10 zł albo tylko zdecydować się na pewną pulę tanich biletów bądź pewne trasy, na których tego dnia pociągi byłyby mniej zatłoczone. Są różne możliwości - przekonywał w rozmowie z Adamem Ozgą. 

Kto finansuje promocję za złotówkę?

W ocenia gościa TOK FM kwestią otwartą jest też to, na ile przewoźnik może stosować tego typu promocje. Głównie dlatego, tłumaczył, że sieć połączeń TLK Intercity jest dotowana kwotą rzędu 2 000 000 000 zł rocznie z budżetu państwa. 

- Standardowa cena biletu na trasie Warszawa-Wrocław to koszt powyżej 70 zł - przewoźnik uznał, że wtedy mu się to kalkuluje. A kto finansuje promocję za złotówkę? Czy to jest tak, że zwiększy to dotację i konieczność zrekompensowania tego, czy przewoźnik bierze to na siebie, pogarszając swój wynik finansowy? - zastanawiał się też. 

Dodatkowo, jak mówił, nie wiadomo także, kto pokryje niższe przychody. - I kolejne pytanie: czy gra jest warta świeczki dla bicia rekordów i tego, by móc na koniec roku pochwalić się, że wzrosty liczby pasażerów są jeszcze większe niż były, bo i tak liczba pasażerów na kolei rośnie - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca