Toaletowy tron z czystego złota. Świat z zapartym tchem patrzy na aukcję w Nowym Jorku
Pamiętacie dzieło sztuki z bananem przytwierdzonym do ściany taśmą klejącą? Poszło na aukcji za 6 milionów dolarów. Teraz dzieło tego samego artysty znów trafia na licytację w światowej sławy domu aukcyjnym Sotheby's w Nowym Jorku. Tym razem to... muszla klozetowa. I nie ma się z czego śmiać: tron waży sto kilogramów, jest ze szczerego złota i działa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co stało się z bananem za 6 milionów dolarów?
- Jaki był los pierwszej złotej toalety?
- Od czego będzie zależeć cena drugiej muszli klozetowej?
Na początek o głośnej kradzieży dzieła sztuki. Nosiło tytuł "Ameryka" i powstało po roku 2015, nie było więc starożytne. Miało być pięć egzemplarzy, na początek powstała jedna sztuka, którą zainstalowano w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku w 2016 roku. Instalacja odniosła natychmiastowy sukces - krytycy porównywali ją do gotowego porcelanowego dzieła Marcela Duchampa sprzed wieku, znanego jako "Fontanna". Sto lat temu Duchamp zrewolucjonizował sztukę wprowadzając do niej przedmioty użytkowe. W tym konkretnym przypadku męski pisuar.
Banan za 6 milionów
Tę filozofię "ready-made" na nowo miałby interpretować Maurizio Cattelan. Artysta, którego instalacja znana jako "Komediant" sprzedała się za ponad 6 milionów dolarów, czyli cztery razy więcej niż została wyceniona. Instalacja składała się ze świeżego banana przyklejonego srebrną taśmą techniczną do ściany. Główną jej częścią była instrukcja wykonania samej instalacji, z najważniejszymi parametrami - wysokością, na której należy umieścić banana. Dzieło na aukcji w Sotheby's kupił multimiliarder, który zbił fortunę na kryptowalutach. Banana stanowiącego oś dzieła kupiono dzień wcześniej na pobliskim bazarze. Taśma pochodziła z zasobów domu aukcyjnego. Nowy właściciel zjadł swój zakup publicznie zaraz po wygranej licytacji, zamykając w ten sposób historię całego aktu twórczego i wywołując na rynku sztuki niemałe poruszenie. Światowa prasa podsumował je wtedy hasłem: Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. I wskazywała na artystę, który zainkasował za obśmiane dzieło 6 milionów dolarów na czysto. Dzisiaj ten sam artysta ma szanse powtórzyć swój poprzedni kasowy sukces, a pomoże mu w tym rynek surowcowy i światowy chaos wywołany wojną handlową.
Wracamy więc do Muzeum Guggenheima. Konkretnie do jego toalet i do kryminalnej historii, której niespodziewany epilog rozegra się w połowie listopada dokładnie w tym samym miejscu, w którym obsługa Sotheby's przykleiła do ściany banana. Na rynek sztuki wraca bowiem dzieło, które pojawiło się na początku tego odcinka. Instalacja "Ameryka" to wykonana z czystego złota w pełni funkcjonalna muszla klozetowa. Funkcjonalna - czyli nadająca się do użytku zgodnie z przeznaczeniem. W Londynie zostanie wystawiony drugi egzemplarz "Ameryki". Pierwszy stał w publicznych toaletach nowojorskiego Muzeum Guggenheima, gdzie skorzystało z niego ponad 100 tysięcy osób. Dzieło sztuki było tam pilnowane przez muzealną straż i co kwadrans detalicznie czyszczone.
Zostało skradzione po przekazaniu go na ekspozycję w Wielkiej Brytanii, podczas głośnego skoku na angielski Pałac Blenheim, gdzie stało w wyłożonej mahoniową boazerią łazience Winstona Churchilla. Złodzieje włamali się do pałacu, za pomocą młotów odkuli muszlę od podłogi i odpięli od kanalizacji, zalewając przy okazji zabytkowy pałac. Wynieśli około 100 kilogramów czystego złota - prawdopodobnie w jednym kawałku. Spośród pięciu bandytów schwytano tylko dwóch. Słuch po bezcennym dziele zaginął.
Sprawa wróciła przy okazji ostatniego bezczelnego skoku na najbardziej znane muzeum świata, gdy z Luwru wyniesiono bezcenną biżuterię królewską. Istnieje obawa, że - podobnie jak muszla klozetowa ze złota - bezcenny łup nigdy nie zostanie odnaleziony. Bo przestępcy zadowolą się zyskiem ze sprzedaży samego kruszcu.
Klozet po raz pierwszy, drugi...
Ile to wszystko jest warte? By to ustalić, rzut oka na notowania złota. W czasie gdy Cattelan muszlę odlewał, cena złota wynosiła około 1300 dolarów za uncję. 18-karatowe dzieło sztuki waży około 100 kilogramów. Rynek wyceniał szlachetną muszlę na ok. 2 milionów dolarów, choć z prostego wyliczenia wynika, że sam materiał był wart więcej. W chwili, gdy dzieło wyjeżdżało w swoją ostatnią podróż na brytyjską ekspozycję mowa była o 4 milionach.
Dzisiaj uncja złota warta jest 4 tysiące dolarów, czyli jakieś trzy razy więcej niż w chwili tworzenia urządzenia toaletowego. Jednak cena jaką może osiągnąć na aukcji zależy nie tylko od rynkowej wartości samego materiału. Sotheby's spodziewa się, że sprzedaż jednego z niezbędnych urządzeń w życiu każdego człowieka - będzie też ironicznym testem atrakcyjności sztuki. Wyjdzie poza materialną wartość klozetu i na nowo określi możliwości inwestowania i zarabiania na tym rynku. Wiele jednak zależy od tego, czy muszla ze złota faktycznie stanie się socialowym memem i rynkowym zjawiskiem na rynku sztuki. Tak jak rok temu stał się nim banan na ścianie.
Na koniec informacje praktyczne dla potencjalnych kupujących. Oferowane na aukcji dzieło będzie można obejrzeć w nowej siedzibie domu aukcyjnego Sotheby's na Manhattanie. W łazience na czwartym piętrze zostanie tam podłączone do kanalizacji tak, by można było osobiście sprawdzić czy działa. I tylko tyle. Dom aukcyjny zastrzegł, że nie życzy sobie - jak to określił - posiedzeń na dziele sztuki. Można więc popatrzeć, sprawdzić sprawność spłuczki, ale skorzystać - już nie. Dla potencjalnych zainteresowanych ważna wiadomość - można płacić w kryptowalutach. Życzymy więc miłego obcowania ze sztuką ze złota.
Źródło: TOK FM