Jest wyrok TSUE w kluczowym sporze frankowiczów z bankami
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w czwartek przedstawia orzeczenia w dwóch sprawach ważnych dla banków i ich klientów z kredytami frankowymi. Chodzi o kwestie opłat za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy kredytu oraz zabezpieczenia na czas postępowania w przedmiocie ważności umowy.
Szczególną uwagę nie tylko opinii publicznej, ale również sektora bankowego przyciąga kwestia tego, czy bankom należy się dodatkowe wynagrodzenie od klienta po unieważnieniu umowy kredytowej. Jeśli zapadnie decyzja, że nie, to może to oznaczać kolejną falę pozwów. Jeśli TSUE uzna, że dodatkowe wynagrodzenie należy się bankom, to bardziej skomplikuje sytuację frankowiczów.
TSUE w czwartek ogłosił, że 'prawo Unii nie stoi na przeszkodzie temu, by w przypadku uznania umowy kredytu hipotecznego zawierającej nieuczciwe warunki za nieważną, konsumenci żądali od banku rekompensaty wykraczającej poza zwrot zapłaconych rat miesięcznych'. 'Prawo to stoi natomiast na przeszkodzie temu, by banki dochodziły podobnych roszczeń względem konsumentów' - dodał Trybunał.
W wyroku podkreślono, że 'nie można dopuścić do tego, by bank czerpał korzyści gospodarcze ze swojego niezgodnego z prawem zachowania'. Trybunał uznał też, że 'sąd może zarządzić środek tymczasowy w postaci zawieszenia spłaty rat kredytu w trakcie trwania sprawy o ustalenie nieuczciwego charakteru warunków umowy'.
TSUE o kredytach frankowych
Przypomnijmy, że rzecznik generalny TSUE, którego stanowisko poprzedzało wyrok, w lutym stwierdził, że skoro umowa zaproponowana klientowi przez bank zawierała niedozwolone zapisy i przez to jest uznawana za nieważną od początku, to bankowi żadne wynagrodzenie się nie należy.
A podzielenie tego zdania przez TSUE może zmienić przebieg wielu spraw w sądach o kredyty we frankach i zachęcić kolejne tysiące osób do upomnienia się o swoje prawa - przekonywał na antenie TOK FM radca prawny Radosław Górski. - Od rozstrzygnięcia tych spraw zależy poziom ochrony konsumenta w Polsce. Gdyby przyjąć, że bankom należy się tego rodzaju wynagrodzenie, efekt będzie taki, że konsumenci właściwie nie uzyskają żadnej korzyści w związku z nieważnością umowy kredytu - tłumaczył.
Bo jej skutkiem jest pozew ze strony banku - na kwotę, która często stanowi równowartość udzielonego kredytu. - Jest to więc z perspektywy takiego konsumenta kara za to, że ten powołał się na swoje prawa. Z doświadczenia swojej kancelarii wiem, że klienci wstrzymują się z pozwami, martwią się o te roszczenia, które są tak ogromne - zaznaczył.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Korzystnego dla frankowiczów wyroku spodziewali się eksperci pytani przez "Rzeczpospolitą". Z opublikowanej w środę przez dziennik ankiety wynikało, że na 16 analityków, którzy odpowiedzieli na pytanie, "nikt nie wskazał na wariant, iż TSUE w ogóle nie poruszy kwestii praw kredytodawców, a tylko jedna osoba uznała, że jej zdaniem Trybunał może orzec korzystnie dla banków". "Pozostałe 15 osób uważa, iż Trybunał potraktuje banki surowo, odmawiając im praw do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału" - czytamy.
Dla sektora bankowego oznaczać to będzie straty finansowe rzędu nawet stu miliardów złotych. - Ta sprawa ma oczywiście duże znaczenie dla polskiego sektora bankowego. Potencjalne koszty są bardzo duże. Ale uwzględniając też korzystną sytuację makroekonomiczną, którego banki są beneficjentem, widzimy bardzo dobre wyniki w ostatnich kwartałach, sądzę, że polski sektor bankowy jest na to przygotowany - zapewniał szef Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski.
W Polsce wciąż aktywne są setki tysięcy umów frankowych.
Na kredytach frankowych polskie rodziny 'zrobiły dobry interes'? Prezes ZBP: Mają mieszkania