Tanio już było. Popularne miasta blokują turystom krótki najem mieszkań
Władze miast walkę z wynajmowaniem mieszkań turystom na krótkie wyjazdy toczą nie od dziś. Najnowsza bitwa toczy się właśnie w Nowym Jorku, a jej efekty turyści odczują we własnych kieszeniach. Ale Nowy Jork, to tylko jeden z frontów, bo walka toczy się także w Europie - w miastach, które tłumy turystów codziennie obierają za swój cel.
"Hotele rosną w Nowym Jorku jak grzyby po deszczu"
Najpopularniejszy serwis wynajmu krótkoterminowego mieszkań właśnie skasował tysiące rezerwacji tym, którzy wybierali się do Nowego Jorku. Najwięcej - w gorącym w mieście okresie świąteczno-noworocznym. Nowe miejskie przepisy w sprawie wynajmu krótkoterminowego weszły w życie z początkiem września i są wyjątkowo restrykcyjne: właściciele mieszkań będą mogli je wynajmować na krócej niż miesiąc tylko po uzyskaniu specjalnej zgody władz miasta. Zdobycie tego papieru jest jednak tak trudne i pełne biurokracji, że spośród blisko czterech tysięcy wniosków wysłanych w ostatnich tygodniach, władze miasta zaakceptowały zaledwie co dwunasty. Reszta odpadła. Co więcej, wynajem krótkoterminowy będzie możliwy tylko jeśli gospodarz będzie mieszkał pod jednym dachem ze swoimi maksymalnie dwoma lokatorami. Najpopularniejszy serwis z wynajmowanymi mieszkaniami próbował z takimi ograniczeniami walczyć w sądzie, ale bez powodzenia. A jak miasto tłumaczy tak restrykcyjne nowe przepisy?
Władze Nowego Jorku przytaczają dane, według których tylko w ciągu czterech lat wpłynęło do nich kilkanaście tysięcy skarg dotyczące wynajmowanych apartamentów: były to skargi związane z zakłócaniem ciszy nocnej, hałasem, a nawet naruszeniami prawa. A efekty tak restrykcyjnych nowych regulacji już widać.
Bo ci, którym odwołano rezerwacje w apartamentach, rzucili się do poszukiwań pokojów w hotelach. Hotelarze mówią, że jeszcze nigdy nie widzieli takiego ruchu w swoich systemach rezerwacyjnych. Miejsc raczej nie zabraknie, bo hotele rosną w Nowym Jorku jak grzyby po deszczu - tylko w ciągu trzech ostatnich lat przybyło 20 tysięcy miejsc. Ale razem z popytem wystrzeliły ceny. Ci, którzy marzą o najsłynniejszym Sylwestrze na świecie - na nowojorskim Times Square - za tygodniowy pobyt w hotelu w tym okresie muszą zapłacić - uwaga - minimum 7-8 tysięcy złotych! I to nierzadko z dala od Manhattanu, albo w pokoju ze wspólną łazienką na korytarzu.
Obostrzenia w europejskich miastach
Nowojorskie przepisy idą najdalej w ograniczaniu wynajmu krótkoterminowego mieszkań. Ale turystyczne miasta jak świat długi i szeroki też szukają sposobów na ukrócenie tego procederu. Także całkiem blisko nas, w miastach, które odwiedzamy dzięki tanim liniom lotniczym. Jako jedna z pierwszych do działania przystąpiła - Barcelona. Teraz liczba apartamentów na wynajem zależy od strefy w mieście. Nietrudno się domyślić, że największe ograniczenia dotyczą ścisłego centrum miasta. Dodatkowo mieszkający w takich obiektach turyści płacą specjalny podatek - 5 euro za dobę i już wiadomo, że od przyszłego roku będzie to jeszcze więcej. Co ciekawe, w barcelońskim ratuszu jest specjalny wydział, w którym urzędnicy przeczesują internet w poszukiwaniu nielegalnych ofert.
W Berlinie i Paryżu właściciele muszą mieć specjalną miejską licencję, a po drugie - mogą wynajmować mieszkanie przez maksymalnie 90 dni w roku - w stolicy Niemiec lub 120 dni w stolicy Francji. Jeszcze krócej w Amsterdamie - tam to tylko 30 dni w roku.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
We włoskich Florencji i Rzymie - władze zamierzają ograniczyć liczbę nowych tego typu obiektów noclegowych w historycznym centrum miasta. Nad wprowadzeniem obostrzeń debatują też Wenecja i Mediolan.
Także Wiedeń zamierza rozprawić się z najmem krótkoterminowym obostrzeniami, które mają wejść w życie w przyszłym roku.
I tak dalej, i tak dalej - ograniczeń przybywa, turystów nie ubywa.
Wszędzie tłumaczenia są te same: na wynajmie krótkoterminowym cierpi branża hotelowa, sąsiedzi wynajmowanych apartamentów skarżą się na uciążliwości i hałasy, kokosy zbijają ci, których stać na hurtowe zakupy mieszkań pod takie inwestycje. Swoje dokładają służby skarbowe: bo od zysków z wynajmu nie zawsze płyną należne podatki, więc w sprawę angażuje się nawet Komisja Europejska. A czy w tym wszystkim ktoś myśli o spokojnych turystach, którym podoba się wynajmowanie całych mieszkań w czasie wyjazdów? Bo taniej, można samemu zrobić śniadanie czy kolację, zamiast wydawać w restauracjach albo mieszkać w apartamencie większą grupą znajomych? Niestety, muszą pogodzić się z tym, że mieszkań będzie coraz mniej, a ceny noclegów będą coraz wyższe.