,
Obserwuj
Gospodarka

Gorzkie wiadomości dla fanów słodyczy. Kakao jest najdroższe od czterdziestu lat!

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
4 min. czytania
04.10.2023 13:03
Ceny kako na międzynarodowych rynkach są najwyższe od ponad czterdziestu lat. Notowania napędzają efekty wojny energetycznej jaką wywołała Rosja oraz klimatyczne zawirowania jakie wywołuje zjawisko El Nino. Wielbiciele słodyczy czują to w swoich portfelach: w ostatnim roku w Europie ceny słodyczy poszły w górę o 13 procent! Producenci zaczęli więc kombinować co zrobić, żeby nie podnosić za mocno cen i nie tracić swoich zysków. Rezultatem są mniejsze tabliczki czekolady, lody pokryte cieńszą warstwą polewy, albo wafelki z których zniknęła warstwa nadzienia. Wszystko, oczywiście, bez zmiany cen. Ale jest światełko w tunelu! I świeci z Ameryki Południowej.
|
|
fot. Envato Elements

Ceny kakaowej miazgi są najwyższe od lat 70-tych ubiegłego wieku, rosną nieprzerwanie od kilkunastu miesięcy, producenci podnoszą alarm a konsumenci łapią się za kieszenie. I przymusowo odchudzają.

Ceny kakao na międzynarodowych rynkach są najwyższe od ponad czterdziestu lat. Ostatnio stale rosły, bo branża nie miała dobrej passy. Od wybuchu pandemii trudno o chemię ochronną i nawozy. A uprawy krzewów kakaowca wymagają wyjątkowej ochrony przed chorobami i szkodnikami. Był też kłopot z transportem, nie było statków, nie było ludzi do załadunku, porty na całym świecie zamykano i otwierano w chaotyczny sposób. Pomimo to w pandemicznym 2020-ym roku świat wyprodukował rekordową ilość kakao. Ale to nie był koniec problemów czekoladowej branży, ale zaledwie ich początek. Jak to się zatem stało, że bieżąca produkcja kakao jest za niska, podobnie jak stan zapasów?

Winna jest... Rosja. Gdy Moskwa wypowiedziała Europie energetyczną wojnę, a potem najechała na Ukrainę, europejscy producenci słodyczy ograniczyli zamówienia kakao. Przewidywali, że z powodu braku gazu do produkcji prądu, nie będą w stanie utrzymać fabryk czekolady na chodzie. Obcięli więc przyszłe zamówienia surowca. Gdy okazało się, że zima jest lekka, gaz jest, prądu dla przemysłu nie brakuje, a Europejczycy nie tracą apetytu na słodycze, produkcja czekoladek ruszyła z kopyta. Tyle, że zaczęło brakować składników. I dlatego cena kakao na międzynarodowych rynkach towarowych wzrosła w ciągu roku o blisko połowę. A to wcale nie koniec. Teraz czekoladową drożyznę napędza El Niño.

El Niño, to cykliczne zjawisko pogodowe odpowiadające za okresy nawalnych deszczy lub katastrofalnej suszy na wybrzeżach Pacyfiku. Ale także na atlantyckim wybrzeżu Zachodniej Afryki. To właśnie tam znajduje się czterech z dziesięciu największych na świecie producentów kakao: Wybrzeże Kości Słoniowej, które produkuje połowę surowca na świecie, Ghana, Kamerun i Nigeria. Eksperci przewidują, że z powodu ekstremalnej pogody, nawalnych deszczy i rekordowej suszy, zbiory będą znacząco mniejsze. Zresztą te same katastrofy pogodowe napędzane przez El Nino zagrażają plantacjom trzciny cukrowej i kawy Robusta. Psując humor miłośnikom herbatników czy lodów. Oraz espresso.

Miłośnicy czekoladowego croissanta ze słodkim espresso muszą się trzymać za kieszenie. Ceny cukru idą w górę; Anna Augustyn, Wojciech Kowalik

Wszystko to znaczy, że będzie jeszcze drożej, bo czekolada nie składa się z samego kakao. Rekordowo wysokie ceny osiąga też cukier, jedyne co potaniało to mleko w proszku używane do produkcji tabliczek mlecznej. Za ten ostatni spadek możemy być wdzięczni Chińczykom. Z powodu chińskiego spowolnienia gospodarczego sprzedaje się tam mniej nabiału, w tym samym czasie świat produkuje więcej mleka, więc cena mleka w proszku spadła i to solidnie. Ale w sumie - słabe to pocieszenie.

Siedzącym przy śniadaniu robi się więc nieco gorzko. Zgodnie z badaniem NielsenIQ ceny wyrobów czekoladowych wzrosły w Europie o ponad 13 procent rocznie, za Oceanem wzrost ten wyniósł więcej niż 20 procent. To dużo, a przyszłość także jest mało cukierkowa. Niektórzy producenci zaczęli więc dumać jak obniżyć koszty produkcji. I wymyślili na przykład zastąpienie drogich naturalnych składników... sztucznymi. Coś wam to przypomina? Nam - tak! Bo w czasach słusznie minionych opracowano receptury wyrobów czekoladopodobnych. Trudno powiedzieć z czego się składały. Czekoladę przypominały tylko... kolorem. Ale odchudzanie receptury to nie jedyny sposób podnoszenia cen tylnymi drzwiami. Inny to - odchudzanie opakowań.

Producenci słodyczy wpadli na ten 'znakomity' pomysł jako jedni z pierwszych. Skurczyli na przykład tabliczki czekolady. Ten manewr zastosowały największe marki na świecie Hershey's, Cadbury, Mars czy Lindt. Producenci lodów na patyku oblewają je cieńszą warstwą czekolady, wafelki zostały pozbawione części czekoladowego nadzienia, w opakowaniach z czekoladkami coraz więcej powietrza i coraz mniej słodkiej zawartości. Ale to jeszcze nic. Marketingowa awangarda rozpoczęła reklamowanie swoich odchudzonych wagowo produktów jako... zdrowszych.

Na koniec wracamy na plantacje kakao, gdzie wbrew zapowiedziom z początku tekstu znaleźliśmy też dobrą wiadomość. Miazga kakaowa jest tak droga, że nowe uprawy zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu w Ameryce Południowej. Za czekoladowy biznes masowo zabierają się Brazylia, Ekwador czy Kolumbia. To powrót do macierzy, bo kakao jest właśnie stamtąd. Farmerzy wierzą, że 'u siebie' będzie rosło jak szalone. Jest też nadzieja, że w tym samym czasie ceny będą zmierzać w przeciwnym kierunku.