,
Obserwuj
Gospodarka

"Polska weszła na ścieżkę grecką". Profesor Orłowski o "dowodzie nędzy" polityki

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
24.10.2023 16:00
Opozycja alarmuje, że PiS zostawił finanse publiczne w opłakanym stanie. Rośnie deficyt i dług publiczny. - Politycy uwierzyli, że nie ma w Polsce innego sposobu na wygranie wyborów niż przez kupienie głosów. Kto powie uczciwie: "Nie stać nas, nie będziemy, nie możemy", ten z miejsca może się pożegnać z jakimikolwiek nadziejami na wygranie - komentował w TOK FM prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Resort finansów dopiero po niedzielnych wyborach, w których sejmową większość wywalczyła demokratyczna opozycja, odblokował do wglądu szacunki, dotyczące wykonania budżetu państwa. Okazało się, że we wrześniu deficyt wyniósł aż 34,7 miliardów złotych. Przypomnijmy, że rok temu w tym samym czasie byliśmy ponad 27 miliardów złotych na plusie.

Według ekonomisty PwC prof. Witolda Orłowskiego o polskich finansach publicznych "wciąż więcej nie wiemy, niż wiemy". - Wiemy jedną rzecz na pewno, że ten stan jest bardzo zły. A on się pogorszy i to bardzo wyraźnie w ciągu najbliższych miesięcy. Oczywiście obecni rządzący będą mówili, że przestali rządzić i się pogorszyło, natomiast to się już stało - mówił w "Magazynie EKG" w TOK FM.

Rozmówca Macieja Głogowskiego stwierdził, że "mieliśmy drastyczny wzrost długu i mamy deficyt budżetowy niewiadomej skali dlatego, że od lat rząd stosuje różne triki, w gruncie rzeczy prymitywne". - Ale nikogo nie oszuka premier, który jeszcze niedawno twierdził, że ma nadwyżkę w budżecie - podkreślił ekspert.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>

"Polska weszła na ścieżkę grecką"

Stan finansów publicznych krytykuje opozycja. O tym, że tegoroczny budżet ma ogromne problemy - mówiła m.in. w TOK FM wiceszefowa PO Izabela Leszczyna. "PiS zostawia finanse publiczne w tak złym stanie, że może zabraknąć pieniędzy w budżecie na koniec roku" - grzmiał zaś w serwisie X Ryszard Petru, poseł elekt z list Trzeciej Drogi.

Przeciwko tego typu wypowiedziom zaprotestował szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. '

'Z rosnącym niepokojem obserwuje 'tiktokową' dyskusję nt. stanu finansów publicznych. Początkowy teatr o 'dziurze', czy 'pustej kasie' wydawał się tylko polityczny, teraz staje się niebezpieczny. Zwracam uwagę osobom, tworzącym te przekazy, że zaraz wejdą na grabie'

.

- Oczywiście nie należy robić armagedonu, nie należy prowokować - komentował prof. Orłowski. Ekonomista nie ma wątpliwości, że "sytuacja jest bardzo zła i trzeba o tym powiedzieć". Ale jednocześnie dodał, że "nie należy mówić, że mamy katastrofę". - Polska nie jest Grecją w tym sensie, że nie mamy twardej waluty, dług jest taki, że możemy cały czas pożyczać. Na coraz gorszych warunkach, ale oczywiście możemy - stwierdził.

Ekonomista podkreślił jednak, że musimy się liczyć z tego konsekwencjami. - Mniej więcej cztery lata temu, jak były poprzednie wybory, powiedziałem, że Polska w finansach publicznych weszła na ścieżkę grecką. Przy czym od razu wyjaśniłem, że nie chodzi o to, że grozi nam bankructwo. Tylko o to, że politycy uwierzyli w to, że nie ma w Polsce innego sposobu na wygranie wyborów niż przez kupienie głosów. Kto powie uczciwie: "Nie stać nas, nie będziemy, nie możemy", ten z miejsca może się pożegnać z jakimikolwiek nadziejami na wygranie - wyjaśniał. I dodał: "Nadal obiema rękami się pod tym podpisuje. To jest oczywiście dowód nędzy, do jakiego została sprowadzona polska polityka".

Konieczność audytu

W ocenie eksperta, po zmianie władzy, stan finansów publicznych powinna zbadać specjalna komisja złożona z ekspertów. - Myślę, że dobrym pomysłem, w sytuacji, kiedy obie strony będą twierdziły, że wszystko, co mówi obecny minister finansów na temat poprzednika, to jest kłamstwo lub odwrotnie. Myślę, że bardzo dobrym pomysłem byłoby stworzenie takiej komisji, której zadaniem byłoby przygotowanie raportu na temat rzeczywistych finansów państwa - wskazał prof. Orłowski.

Rozmówca Macieja Głogowskiego uważa, że ujawnienie takich informacji byłoby z korzyścią dla Polski. - Nie należy inwestorom mówić, że Polsce grozi katastrofa a pokazać, że jesteśmy w takim i takim punkcie. Trzeba opracować i przedstawić wiarygodny program powiedzmy trzyletniej stabilizacji finansów publicznych. Jeśli inwestorzy się dowiedzą, że jest plan wyjścia z sytuacji, to oczywiście prawdopodobnie nam to odpuszczą - prognozował.

- Najgorszą metodą jest próba dalszego ukrywania. Bo Grecy zrobili to znakomicie, wynajęli nawet wielki bank inwestycyjny, który za nich ukrył jeszcze na parę lat stan finansów publicznych. I potem jak rąbnęło, to już było bankructwo - przetsrzegał gość TOK FM.

320 milionów na minusie. W Lublinie trzymaj się za kieszeń. 'Niszczycielskie skutki inflacji'