Bez nich przesiądziemy się na rowery i liczydła. Trwa wojna o pierwiastki ziem rzadkich
Bez nich przesiądziemy się na rowery i liczydła. Na świecie trwa wojna o pierwiastki ziem rzadkich
To będzie głównie opowieść z frontu. Frontu wojny technologicznej. Toczą ją dwie największe światowe potęgi gospodarcze. Potentat technologiczny, czyli Stany Zjednoczone i coraz szybciej rozwijające się ekonomicznie Chiny. Tym pierwszym sekunduje Unia Europejska oraz cały świat zachodu. Tym drugim Rosja. Kaliber w tej wojnie jest różny. Od broni snajperskiej i pojedynczych decyzji dotyczących na przykład dostępu chińskich studentów do amerykańskich uczelni. Po najgrubszy, czyli ograniczenia eksportu surowców wykorzystywanych w zaawansowanych technologiach lub samych zaawansowanych technologii. Ostrzał artyleryjski przeprowadziły właśnie Chiny.
Od grudnia chińscy eksporterzy grafitu będą mogli to robić tylko za specjalną zgodą. Chodzi o grafit syntetyczny oraz o grafit płytkowy. Podobno system zezwoleń handlowych ma służyć bezpieczeństwu surowcowemu Chin. Ale świat wie, że to odwet za ostatnie decyzje Waszyngtonu.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze".
Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jakie konkretnie, o tym za chwilę, ale najpierw o samym graficie. Chiny są największym eksporterem tego materiału, produkują ponad 90 proc. tego, co sprzedaje się na świecie. Pochodna grafitu jest niezbędna do produkcji większości baterii samochodowych na świecie. Największymi odbiorcami jest Ameryka, Japonia, Korea oraz Indie. Wszyscy zgodnie rozpoczęli już gorączkowe poszukiwania surowca poza Chinami. Na przykład na Madagaskarze, w Mozambiku czy w Brazylii. Można by go też szukać na Ukrainie, ale tu sytuacja jest wyjątkowo trudna. Szósty co do wielkości światowy producent pogrążony jest w wojnie, a część jego zasobów naturalnych, w tym złoża grafitu czy neonu znajdują się na terenach zagrabionych przez Rosję. I choć ukraiński rząd stara się wznowić pełne wydobycie, na razie wystartowała produkcja w jednym z zakładów, który ma australijskiego właściciela. Dla świata to wciąż za mało.
Bez zwiększonej produkcji grafitu nie będzie szybkiej elektryfikacji transportu. W większości aut elektrycznych montowane są baterie litowo-jonowe, które składają się między innymi z grafitowych anod. Deficyt surowca do produkcji to mniej aut zjeżdżających z linii produkcyjnych i wyższe ceny. I to w chwili, gdy z powodu gwałtownych zmian klimatycznych świat zachodu przyspieszał ze zmianą. Szybko rosła produkcja i sprzedaż aut na prąd. Hamowały ją tylko ceny. Pomimo publicznych dopłat samochody elektryczne są zaporowo drogie. Podniesienie ich cen dodatkowo spowolni zmianę. Chyba że chętni ustawią się w kolejki do salonów na Wschodzie. Bo z brakiem grafitu nie będą mieć problemu wyłącznie Chiny, których głównym celem jest dominacja na rynku elektromobilności. Innymi słowy - tanie będą tylko auta chińskie. Europejskie, koreańskie, japońskie i amerykańskie będą drogie, jeszcze droższe niż są dzisiaj.
Front grafitowy to tylko najnowszy z frontów. Już wcześniej Chiny otworzyły front na linii galu i germanu. Wprowadziły limity eksportowe na oba pierwiastki ziem rzadkich. Dla przemysłu wysokich technologii to rozwojowe czerwone światło. Bo pierwiastki ziem rzadkich są używane do produkcji najnowocześniejszych maszyn i urządzeń: od iPhone’ów przez auta Tesli, do amerykańskich myśliwców, na przykład F-35. Więc teraz będzie kilka słów o tym, dlaczego bez pierwiastków ziem rzadkich świat przesiądzie się na rowery, przestawi się na liczydła, a w ewentualnych wojnach - oby nie było żadnych - wróci do maszyn oblężniczych.
Jest ich w sumie 17, nazywane są witaminami nowoczesnych procesów chemicznych, są solą praktycznie każdej zaawansowanej technologii. Bez nich nie ma baterii i silników samochodowych, telefonów komórkowych, głośników, słuchawek, monitorów komputerowych, telewizorów, twardych dysków, radarów, sonarów i laserów. A także turbin wiatrowych, nadprzewodników, włókien optycznych, satelitów czy elementów wyposażenia wojskowego na przykład obrony przeciwlotniczej. A także technologii produkcji energii atomowej czy rafinacji ropy naftowej. A to tylko niewielka część tej listy. Nic więc dziwnego, że największy na świecie producent minerałów ziem rzadkich używa ich jako oręża w walce o technologiczną dominację nad światem. I teraz wrócimy do galu i germanu.
Diamenty już nie są najlepszym przyjacielem kobiet? Na pewno nie są przyjacielem inwestorów
I jeden i drugi stosowany jest w przemyśle elektronicznym. Konkretnie do produkcji mikroprocesorów. Germanu używa się też w technologii włókien optycznych, w superszybkich komputerach, w przemyśle zbrojeniowych oraz w sektorze energii odnawialnej jak na przykład panele słoneczne. Kontrola nad surowcami do produkcji to przewaga nad resztą świata. Proste? Niby proste. Ale jest jeden problem. Żeby stosować ultranowoczesne technologie trzeba je mieć. A w tym przewagę mają Stany Zjednoczone. A wraz z nimi reszta świata. Zachód pilnie strzeże swoich tajemnic. Ostatnio nawet pilniej niż wcześniej. Amerykanie obcięli właśnie listę technologii dostępnych dla Chińczyków. Cięcie objęło technologię superwydajnych procesorów graficznych używanych wcześniej w maszynach dla komputerowych graczy. A ostatnio napędzających sztuczną inteligencję. W ten sposób Waszyngton chce spowolnić technologiczny marsz Pekinu. W odwecie Chiny odetną świat od grafitu, i to był właśnie początek tej historii, która w ekstremalnym scenariuszu mogłaby się skończyć przesiadką na rowery i powrotem do liczydeł.