Protest rolników. Rozwiązanie problemów znajduje się w programach Makłowicza?
W piątek 9 lutego rolnicy wyprowadzili na drogi w całej Polsce swoje ciągniki i postawili ponad 250 blokad - to wyraz ich sprzeciwu wobec europejskiego Zielonego Ładu oraz wycofania ceł na produkty rolne z Ukrainy. 20 lutego protest może przenieść się do Warszawy. Według nieoficjalnych doniesień portalu Business Insider celem blokad staną się centra dystrybucyjne sieci handlowych jak Biedronka, Lidl, Auchan czy Carrefour.
Konsumenci powinni protestować z rolnikami
Dr hab. inż. Tadeusz Pomianek w TOK FM tłumaczył, dlaczego my - konsumenci - powinniśmy nie tylko 'współczuć' rolnikom, ale i "strajkować razem z nimi".
- Wartość produkcji, którą daje producent, jeśli chodzi o rośliny i mięso, to 60 mld złotych. A my na produkty żywnościowe wydajemy 180 miliardów złotych. Czyli rolnik musi opłacić to wszystko, również swoją pracę, i dostaje jedną-trzecią z tego, co my musimy zapłacić w sklepie. Wyraźnie widać, kto traci - rolnik, który dodatkowo musi radzić sobie z anomaliami pogodowymi, ale i konsument, który je żywność przetworzoną i opakowaną w folię - wskazał prezydent Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie w audycji "Jest temat!".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Kto więc zyskuje? - Ci, co mają monokulturowe uprawy i zasilają hub przemysłowy oraz sieci handlowe, które opanowały to wszystko i zmonopolizowały produkcję chemicznych środków produkcji nasion - to jest w skali świata pięć koncernów, które objęło 85 proc. rynku. No a po nich pośrednicy. Obrywa rolnik, który dostaje ochłapy - podkreślał gość Agaty Szczęśniak i podał przykład chleba, którego kilogram kosztuje od 8 do 20 zł, a kilogram pszenicy, z którego jest wyprodukowany - jedynie 80 groszy. - To jest paranoja - ocenił dr Pomianek.
Wielki powrót bazarów
Szansę na uzdrowienie tej sytuacji ekspert widzi m.in. w ograniczeniu roli pośredników. - Jeśli stworzymy sieć bazarów, to będziemy mieli szansę jeść żywność nieprzetworzoną i zyskać na naszym zdrowiu. Jednocześnie zyska na tym rolnik. Taki bazar powinien być w każdej gminie. Jak się ogląda Roberta Makłowicza, to widać wspaniałe bazary w Zachodniej Europie - zwrócił uwagę prezydent rzeszowskiej WSIiZ.
W ocenie dr Tadeusza Pomianka "rząd ma przednią szansę, by stać się liderem zmian we wspólnej polityce rolnej". Jak przypomniał, od stycznia do czerwca 2025 roku Polska będzie obejmować prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Zmiany - jak zaznaczał - trzeba wprowadzić szybko, bo "nie zrobiliśmy nic, nie tylko przez te osiem lat". A "żartów już nie ma". - Kukurydza monokulturowa zamieni nasz nasze pola w obszar burz piaskowych tak jak w Niemczech. Gleba będzie coraz gorszej jakości, my będziemy coraz więcej płacić za coraz gorszą żywność, a kolejki do lekarza będą tylko rosły - przekonywał ekspert w rozmowie w TOK FM.
Nerwowo na proteście. Rolnicy czekają na Tuska. 'Wysyłanie Kołodziejczaka to wstyd!'