,
Obserwuj
Gospodarka

Tak miasta walczą z turystami. Można słono zapłacić

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
3 min. czytania
21.09.2024 11:38
Południe Europy ma za sobą rekordowy wakacyjny sezon. Turyści zalali Hiszpanię, Włochy, Chorwację i Grecję. A im ich więcej, tym bardziej lokalne władze ich nie chcą. I prześcigają się w wymyślaniu nakazów, zakazów i dodatkowych opłat. We Włoszech pojawił się np. zakaz chodzenia w klapkach.
|
|
fot. KRZYSZTOF KOCH Agencja Wyborcza.pl

Hiszpanię tylko do końca lipca odwiedziły ponad 53 miliony gości. To o jedną ósmą więcej niż rok wcześniej. To także więcej niż w ostatnim roku przed pandemią, gdy światowa branża turystyczna byłą w swojej szczytowej formie. W Chorwacji liczba turystów wzrosła o 6 procent, do końca roku napływ turystów może być jeszcze szybszy, bo wiele osób wstrzymało się z wyjazdem do jesieni. Rekordy pobije też Grecja, Włochy, Portugalia czy państwa bałkańskie, w tym Albania, Grecja i Czarnogóra. Oraz częściowo europejska Turcja. Chorwackie miasta - w tym oblegany z morza i lądu Dubrownik - miał o jedną czwartą więcej gości, którzy do miasta zeszli z pokładu liniowców, niż rok wcześniej.

Goście zostawią w Chorwacji rekordową kwotę ponad 15 miliardów euro. Grecja zarobi na swoich gościach 12 procent więcej niż w 2023 roku. Światowa Rada ds. Turystyki spodziewa się, że w tym roku cały świat w kategorii "podróże" osiągnie najlepsze w wyniki w historii ludzkości. Najwięcej zyskają te kraje, które na turystyce zarabiają na chleb. Jak Chorwacja, w której biznes turystyczny to więcej niż jedna dziesiąta gospodarki. Podobnie Turcja, Grecja czy Hiszpania.

Powodu turystycznego wyścigu

Skąd ten pęd? Po pierwsze: wciąż niezrealizowane plany turystyczne z czasów pandemii, gdy dwa sezonu turystyczne miłośnicy podróży spędzili blisko domu. Po drugie: nowa klasa średnia - w wielu państwach na wakacje za granicą stać nową grupę osób. Po trzecie: zmiana pokoleniowa - generacja Zet zapłaci raczej za zwiedzanie Alhambry niż za nowe buty luksusowej marki. I po czwarte: coraz lepiej mają się gospodarki państw azjatyckich, w tym dwie największe: chińska i indyjska. Coraz więcej Hindusów zwiedza świat, zwłaszcza Europę, masowo przyjeżdżają tu też Chińczycy.

Wydaje się więc, że jest dobrze, a jednak rządy niemal wszystkich krajów europejskiego południa zdają się myśleć o tym, jak turystów zniechęcić.

Kary, nakazy i zakazy

Cinque Terre, wpisana na listę UNESCO grupa rybackich wiosek na włoskim wybrzeżu, miała dość akcji ratunkowych na skalistych klifach. Po nierównych ścieżkach wędrowali turyści kompletnie nieprzygotowani dla takiej wspinaczki. I dlatego za wypad na skały w klapkach grozi kara do 2 i pół tysiąca euro.

Włoskie Portofino wprowadziło zakaz pozowania do selfie. Bo w najpiękniejszych punktach widokowych tworzyły się gigantyczne piesze korki. Kto zatrzymuje się na dłużej i tamuje ruch, będzie lżejszy o prawie 300 euro.

W Wenecji obowiązuje zakaz wpływania do portu wycieczkowcami i bilety wstępu do starej części miasta. Są też limity ruchu turystycznego. Bo na 50 tysięcy stałych mieszkańców Wenecji przypada 140 tysięcy turystów dziennie.

Rzym zabrania siadania na słynnych Schodach Hiszpańskich. Za siadanie jest kara - do 400 euro. Podobnie jak za kąpiel w fontannach, a oglądanie tej najsłynniejszej di Trevi będzie wkrótce biletowane.

Po Capri nie wolno spacerować w drewniakach, Sardynii wywozić piachu, na plażach Eraclei budować piaskowych zamków i zbierać muszelek. Specjalny plan walki z "zaturyszczeniem" wprowadza też Grecja.

Wszyscy pasażerowie przybywający do greckich portów będą objęci specjalnymi opłatami, a opłata będzie wyższa na Santorini i Mykonos. Wszędzie będą obowiązywać ograniczenia dla morskich wycieczkowców. Turyści zapłacą wyższą niż dotychczas taksę klimatyczną. W części Aten rząd wprowadzi zakaz najmu krótkoterminowego. Na wyspach liczba łóżek w takim najmie będzie zależeć od liczby łóżek w hotelach. I nie będzie można jej zwiększać. Bo - jak twierdzą burmistrzowie dziesiątek miasteczek położonych na takich wyspach - żadne z nich nie może sobie pozwolić na ani jednego turystę więcej.

Zmiana klimatyczna pomoże?

Ponieważ jednak południe Europy przeżyło w tym roku ekstremalnie gorące lato, setki tysięcy turystów, od Hiszpanii przez Chorwację po Turcję, zamiast na wymarzonej plaży spędzało wakacje w klimatyzowanym pokoju hotelowym. A następnie odgrażało się, że następny letni urlop zaplanuje na jesień. Może więc problem turystów rozwiąże się sam?