,
Obserwuj
Gospodarka

Ceny paliw znów wystrzelą? Wszystko zależy od jednej decyzji

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
3 min. czytania
22.10.2024 20:14
Świat patrzy na Cieśninę Ormuz. Od jednej decyzji Iranu, w ramach rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie, zależą ceny benzyny na każdej stacji paliw. Czy jest się czego obawiać?
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Jak niewiele potrzeba, by sparaliżować międzynarodowy handel na globalną skalę? By ostatecznie pozbawić kierowców benzyny (co świat ocenia jako najgorszy z możliwych scenariuszy)? Okazuje się, że całkiem niewiele. Dlatego rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie jest najczęściej dyskutowanym potencjalnym powodem gospodarczej katastrofy z ropą tak drogą, jak na starcie wojny w Ukrainie. Lub nawet droższą. Bo przez cieśninę Ormuz płynie ze Wschodu na Zachód ogromna część wydobycia.

Mapa Bliskiego Wschodu i Ormuz

Dwie Cieśniny i kanał, które razem stanowią najkrótszą drogę z Azji do Europy. Cieśniny to Bab-Al-Mandab, cieśnina Ormuz i Kanał Sueski. Kluczowy jest Ormuz, czyli cieśnina prowadząca z Zatoki Omańskiej, a wcześniej z Morza Rabskiego, do Zatoki Perskiej a potem do Kanału Sueskiego. Ma około 160 kilometrów długości i mniej więcej 30 kilometrów szerokości. Na południowym jej brzegu leżą Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie, na północnym Iran.

Ormuz to wąskie gardło. To punkt na morskiej trasie handlowej, którego odcięcie, spowoduje globalne kłopoty. Bo przez cieśninę odbywa się znaczna część transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu od odbiorców w Europie. Codziennie płynie tamtędy jedna piąta światowego surowca. I choć część dostaw można przenieść do rurociągów, to zablokowanie tego przesmyku wciąż oznacza bardzo poważne kłopoty.

Przez cieśninę płynie też jedna piata całego transportowanego morzem LNG, płynnego gazu ziemnego. Przede wszystkim z Kataru, skąd surowiec sprowadza między innymi Polska. Przez Ormuz przepływała też większość statków kontenerowych, wiozących do Europy Zachodniej transporty z Chin, Korei Południowej, państw południowego Wschodu Azji i Wschodniej Afryki, w tym ładunki kawy i kakao. Dzisiaj statki drobnicowe omijają ten rejon, bo na trasie prowadzącej do Ormuz czyha na nie inne niebezpieczeństwo, bojówki piratów Huti, które mało malowniczymi metodami, ale za to bardzo skutecznymi, łupią i niszczą statki handlowe płynące na zachód do Kanału Sueskiego. I dlatego większość firm wożących towary morzem, kieruje swoje jednostki objazdem, wokół Afryki. Co wydłuża podróż i podnosi koszt transportu.

Czy jest się o co dzisiaj martwić?

W kwietniu Iran przejął w cieśninie statek handlowy powiązany z izraelskim armatorem. Ludzi zwolniono miesiąc po abordażu. Teheren utrzymywał, że załoga złamała przepisy prawa morskiego, ale eksperci byli pewni, że chodziło o związek armatora z państwem Izrael. Rok wcześniej, w tym samym miejscu, w ręce irańskiej gwardii rewolucyjnej trafiła jednostka amerykańska, prawdopodobnie w ramach rewanżu za zatrzymanie irańskiego tankowca z nielegalnie przewożoną irańską ropą. Podobny los spotkał statek grecki, Irańczycy zemścili się za konfiskatę surowca z irańskiego tankowca w greckim porcie w ramach międzynarodowych sankcji nałożonych na Iran. Niebezpieczeństwo, że historia się powtórzy - jest. Ale czy możliwe jest zablokowanie całego ruchu przez Ormuz?

Odpowiedź brzmi: możliwe, ale mało prawdopodobne. Nawet w latach 80. ubiegłego wieku, gdy Iran był w konflikcie z Irakiem skończyło się na zbombardowaniu terminala naftowego i atakach na ponad 400 statków handlowych. Co podniosło koszty ubezpieczenia transportu. Ale nic więcej. Nigdy potem Iran nie zdecydował się na podobną masową akcję. Mało tego. Zamknięcie cieśniny dzisiaj, oznaczałoby podłożenie sobie nogi. I zablokowanie transportu irańskiej ropy, której sprzedaż - nielegalna - dla Teheranu jest źródłem utrzymania. Z racjonalnego punktu widzenia nie wchodzi więc w grę. Co nie znaczy, że otwarty konflikt na Bliskim Wschodzie nie powinien podnosić ciśnienia kierowcom.

Bo ostatni rozwój wypadków doprowadził już do najsilniejszego wzrostu cen ropy naftowej od lat. I do gwałtownego spadku, gdy okazało się, że Izrael nie zamierza zbombardować ani instalacji nuklearnych ani instalacji naftowych w Iranie. Ropa tanieje także dlatego, że światowa gospodarka zwalnia. Szczególnie w Europie i w Chinach. W tych ostatnich systematycznie od czterech miesięcy. I jest to jednocześnie dobra i zła wiadomość.