Już nie tylko Black Friday i Cyber Monday. Nadchodzi nowa "tradycja"
Amerykańska firma doradcza McKinsey podaje, że zainteresowanie wyszukiwaniem w internecie frazy "Podróżniczy Wtorek" wzrosło pięciokrotnie w ostatnich trzech latach. Najmocniej - w Stanach Zjednoczonych, ale zyskuje na popularności także w Europie: w Wielkiej Brytanii, Holandii, Hiszpanii, Szwecji, w Niemczech i w Grecji.
I rzeczywiście, coś jest na rzeczy, bo w zeszłym roku, w Podróżniczy Wtorek, który przypadał 28 listopada, wśród amerykańskich podróżnych widać było gwałtowny wzrost rezerwacji hoteli, linii lotniczych i rejsów wycieczkowcami. Liczba rezerwacji biletów lotniczych wzrosła tego dnia o ponad 60 proc., liczba rezerwacji rejsów o ponad 50, a hoteli o jedną trzecią w porównaniu z dwoma tygodniami przed i po tym wydarzeniu.
Branża turystyczna w tej nowej tradycji widzi przede wszystkim szansę na zwiększenia przychodów w okresie, w którym zwykle widać przestój w rezerwacjach. A to dlatego, że przełom listopada i grudnia jest często uważany za zbyt późny na rezerwacje zimowe i zbyt wczesny na letnie. Do tego dochodzi podejście konsumentów, którzy - jak świat długi i szeroki - wolą wydawać na doświadczenia niż zakupy rzeczy. To zresztą widać także w Polsce, w danych o sprzedaży w sklepach odbudowuje się ona powoli, za to pieniądze kierujemy w stronę usług, w tym usług turystycznych.
Mówiąc obrazowo: zamiast kupować nową lodówkę, nowy komputer czy nowy telewizor, wolimy te pieniądze przeznaczyć na zagraniczną wycieczkę. Podróże są jednym z najszybciej rozwijających się obszarów wydatków konsumenckich. Amerykańskie badania pokazują, że nawet 70 proc. osób woli kupić bliskim osobom doświadczenie lub wycieczkę niż materialny prezent. Tym samym podejście, jakie do życia pokazała generacja Zet, rozlewa się teraz także na starszych.
Prawdziwe zniżki czy naciągane chwyty?
Pytanie tylko, czy Podróżniczy Wtorek jest naprawdę okazją do złapania tańszych ofert? Bo z bliźniaczym Czarnym Piątkiem bywa różnie, przynajmniej u nas. Obserwacje Delloitte'a z poprzednich lat pokazały, że obniżki w ten dzień były symboliczne, przeciętnie na poziomie niespełna 4 proc. i zdecydowanie kłóciło się to z reklamami obiecującymi rabaty sięgające kilkudziesięciu procent. A jak jest z ofertami turystycznymi?
Ubiegłoroczne oferty Podróżniczego Wtorku w Stanach Zjednoczonych pokazują, że promocje były. W amerykańskich liniach lotniczych można było złapać oferty krajowych biletów po 50-100 dolarów, choć z ograniczeniami, bo na przykład dotyczyły tylko wylotów we wtorki i środy.
Gdzie podróżują Amerykanie?
Ze Stanów do Europy promocje miały skandynawskie i islandzkie linie lotnicze. Amerykańskie hotele zaoferowały zniżki rzędu, 20, 40, a niektóre nawet 50 proc. oczywiście wiele z nich z ograniczeniami. Do 30 procent zniżki można było znaleźć na rejsy wycieczkowcami. A zatem nie jest tak, że obniżki są powszechne, ale jeżeli ktoś się postarał, to mógł znaleźć tańszą ofertę.
A dokąd Amerykanie chcieliby jechać taniej w ramach Podróżniczego Wtorku? Wygrywają miejsca w ciepłym klimacie: Bahamy, Dominikana, Cancun w Meksyku, Miami na Florydzie, ale też city-breaki w Nowym Jorku i Los Angeles. Teraz tylko czekać, aż oferty Podróżniczego Wtorku rozpowszechnią się w także Europie, tak jak stało się to z Czarnym Piątkiem. I będzie to kolejna nowa, świecka tradycja.