Głupoty na posiedzeniach RPP? Tyrowicz: Ja Glapińskiego nie słucham
- Prof. Joanna Tyrowicz niezmiennie krytykuje prezesa NBP. Jak mówiła w TOK FM, podwyżka wynagrodzenia członków Rady Polityki Pieniężnej to "odwracanie uwagi";
- Wynagrodzenie członków RPP wzrosło o 5 proc., do ponad 42 tys. zł;
- Ekonomistka przyznała, że nie widzi szans na szybkie obniżenie stóp procentowych.
Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wnika, że pod koniec roku pensje w Polsce rosły wolniej. Dane dotyczące grudnia mówią o wzroście na poziomie 9,8 proc. rok do roku. Niższą podwyżkę dostali członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Ich pensje od 1 stycznia wzrosły o 5 proc. (42 163,49 zł brutto). Podwyżka wynika z przepisów Ustawy budżetowej. Oznacza to wzrost o 5 proc. - To wynagrodzenie nie jest ani ustalane przez RPP, ani nie jest miarą zmiany relacji na linii zarząd NBP a Rada. Dalej jest tak samo, jak było. Dalej nie mamy dostępu do analityków, dalej nie mamy dostępu do danych - komentowała w TOK FM prof. Joanna Tyrowicz. Członkini Rady Polityki Pieniężnej mówiła w "EKG", że podwyżka wynagrodzeń, "to jest sposób na odwracanie uwagi od ważnych wątków".
"Glapińskiego nie słucham"
Według gościni Tomasza Setty zmieniła się jednak komunikacja niektórych członków RPP. - Prezesa Glapińskiego nie słucham, ale u innych jest nowy wątek. W czasach, kiedy wynagrodzenia (w gospodarce) rosły o kilkanaście procent - i tylko przyspieszały, było to przesłanką do obniżki stóp procentowych. A teraz jest inną przesłanką - stwierdziła prof. Tyrowicz.
- Ja cały czas nie widzę przesłanek dla obniżek stóp procentowych. Kiedy one tylko się pojawią, to natychmiast o tym zakomunikuję. Ale na dzisiaj nie widzę przesłanek na obniżkę - dodała gościni TOK FM. Ekonomistka dodała, że w obecnej Radzie Polityki Pieniężnej nie ma przestrzeni na merytoryczne dyskusje. - Członkowie RPP na posiedzeniach nie o takich głupotach już dyskutowali. Zapewniam, że bardzo często dyskutujemy o czymkolwiek, bez związku z faktami czy danymi, a nawet z polityką pieniężną - przyznała rozmówczyni Tomasza Setty.