,
Obserwuj
Gospodarka

Przeanalizowali dane, które ma tylko ZUS. Wieszczą "bankructwo konkretnej grupy osób"

Marek Podmokły, Zakopane
3 min. czytania
24.01.2025 16:22
- Wnioski płynące z raportu ZUS nie są optymistyczne i wchodzą w dyskusję polityczną, bo pokazują np., że pomysły takie jak tzw. dobrowolny ZUS są skrajnie nieracjonalne, a ekonomicznie nawet szkodliwe - mówił w TOK FM Jan Oleszczuk-Zygmuntowski z Akademii Leona Koźmińskiego, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, która raport przygotowywała.
|
|
fot. Piotr Kamionka/REPORTER / PIOTR KAMIONKA/REPORTER

 

  • Wirtualna Polska dotarła do kluczowych wniosków z tajnego raportu ZUS. Dokument mówi m.in. o tym, że milionom Polaków grozi emerytalne ubóstwo.
  • Zdaniem Jan Oleszczuka-Zygmuntowskiego, wnioski płynące z raportu nie są optymistyczne. "Pokazują np. że pomysły takie jak tzw. dobrowolny ZUS są skrajnie nieracjonalne, a ekonomicznie nawet szkodliwe" - mówił.
  • Wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego i współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii wskazał na dwa możliwe rozwiązania.

 

Wirtualna Polska dotarła do kluczowych wniosków z niepublikowanego dotąd raportu ZUS. Pokazują one, że 'większość samozatrudnionych w Polsce płaci minimalne składki, co prowadzi do groźby emerytalnego ubóstwa dla milionów Polaków, zwłaszcza kobiet'. " Państwo będzie musiało dopłacać do minimalnych świadczeń emerytalnych wielu z nich" - można też przeczytać w tekście. Tym samym dokument "obala mit nadmiernego obciążenia samozatrudnionych składkami i pokazuje, że obecny system sprzyja patologiom rynku pracy".

Jak potwierdził w TOK FM Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, wnioski płynące z raportu nie są optymistyczne. - Wydaje mi się, że wchodzą w dyskusję polityczną, bo pokazują np., że pomysły takie jak tzw. dobrowolny ZUS są skrajnie nieracjonalne, a ekonomicznie nawet szkodliwe - mówił wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego i współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii. To on koordynował przygotowanie raportu.

Tajny raport ZUS o emeryturach. "Tykająca bomba"

W ocenie gościa TOK FM jeśli ktoś mówi, że ZUS bankrutuje, jest w błędzie. - Nie, nie chodzi o bankructwo ZUS. System ma się bardzo dobrze. Tu chodzi o bankructwo konkretnej grupy osób, dla których ten system stworzono w sposób bardzo nieprzemyślany - podkreślił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jako przykład wskazał osoby samozatrudnione zmuszone do założenia działalności. W tej grupie, jak mówił, są np. sprzątaczki i kurierzy. Dane pokazały, że ponad 99 proc. z nich deklaruje składki od najniższych możliwych dochodów.

ZUS odpisał ws. tajnego raportu. W studiu TOK FM wybuchnęli śmiechem

- Dajmy na na to, że ktoś prowadzi działalność przez 30, 35 lat, czyli mówimy o całym pokoleniu, które de facto zaczęło pracę po 1998 roku. Jeśli się inaczej nie zabezpiecza, to jest zagrożony ubóstwem emerytalnym. Będą setki, tysiące, jeśli nie miliony tych, którzy nagle się zorientują, że mają bardzo niskie emerytury i będą prosić o pomoc. Po co szykować sobie problem za pięć czy dziesięć lat? Przecież można z jednej strony rozwiązać problem małych przedsiębiorców, którzy ten ZUS płacą i płaczą, z drugiej strony wyłączyć tykającą bombę ubóstwa emerytalnego. Da się to zrobić, jest czas - podkreślił.

Jak dodał, problem jest jednak widoczny już tu i teraz. I tak np. przedsiębiorcy, którzy mogliby odkładać dużo więcej na emeryturę, zamiast tego inwestują w kawalerki. - To psuje rynek mieszkaniowy, bo młodzi ludzie nie mogą zakładać rodzin. Konsekwencje tego, jak ten system wygląda dziś, odbijają się więc szerokim echem na różnych innych rynkach - zwrócił uwagę. Podkreślił przy tym, że ci, których stać na to, żeby kupić małe mieszkanie, stać też na płacenie wyższej składki.

Długie kolejki w ZUS. 'Dobrze by było, gdyby choć parę groszy przyznali'

Tajny raport ZUS o emeryturach. "Głęboka reforma opłaci się wszystkim"

Zdaniem Jana Oleszczuka-Zygmuntowskiego rozwiązaniem w tej sytuacji może być po pierwsze upraszczanie systemu, po drugie uczynienie go bardziej sprawiedliwym. Jak wskazał, najprostszym narzędziem jest proporcjonalność ZUS. - To byłoby naprawdę rozsądne, racjonalne - ocenił.

Przypomniał przy tym, że system składkowy powstał dekady temu - po wojnie, w innej strukturze demograficznej i "dla innej gospodarki miał sens". Dziś, jak zapewnił, wymaga głębokiej reformy, która ostatecznie opłaci się całej populacji.

- Opłaci się tym, którzy dzisiaj płacą ryczałtowy ZUS i to jest dla nich za dużo. Także tym, których stać na dużo większy ZUS, bo choć zapłacą więcej, to będą mieli gwarancję bezpieczeństwa emerytalnego - zamiast liczyć, że kiedyś zapłaci ten, kto będzie lokatorem ich mieszkaniach. Jak nie będzie Polaków, to nie będzie lokatorów - podsumował w TOK FM.