,
Obserwuj
Gospodarka

Polska gospodarka na trójkę. "To niezły wynik"

Michał Janczura TOK FM
3 min. czytania
31.01.2025 17:13
Polska gospodarka wyszła w ubiegłym roku prawie na trójkę. To całkiem niezły wynik - mówią ekonomiści. Napędzili go przede wszystkim konsumenci, mimo że dane pokazywały, iż w sklepach wciąż byli ostrożni. Jednak w kupowaniu usług - już mniej.
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
  • Wzrost gospodarczy sięgnął 2,9 procent;
  • To niezły wynik w Europie, bo dla całej Unii nie sięgnął nawet 1 procenta;
  • Polacy mniej kupują. Zamiast nowej pralki wolą np. wycieczkę;
  • Konsumpcja spada też dlatego, że z Polski zniknął milion ludzi!

Wzrost gospodarczy w ubiegłym roku sięgnął 2,9 procent. Co taki wynik oznacza? Gdyby przyłożyć szkolną skalę do tego rezultatu, to tę prawie trójkę - jak wynika z komentarzy ekonomistów - można byłoby nazwać oceną dobrą z małym minusem.

Z jednej strony wynik cieszy, bo rok wcześniej gospodarka praktycznie stanęła w miejscu i ostatnie miesiące były procesem wychodzenia z tego dołka. Ale - z drugiej strony - w ostatnich latach zaliczaliśmy już wyniki po 5 procent, choć były one efektem popandemicznego odbicia. Wracając jednak do tego, co tu i teraz, ekonomiści mówią o "miłej niespodziance", którą sami gospodarce sprawiliśmy. Bo w ostatnich dwunastu miesiącach to właśnie my - konsumenci - ją napędzaliśmy, wkładając towary do naszych koszyków zakupowych. Tak oto - nomen omen - pchaliśmy ten gospodarczy wózek.

Oszczędzanie zamiast wydawania, usługi zamiast zakupów

Warto zwrócić uwagę, że przez cały ubiegły rok rosły pensje. Tak przynajmniej pokazują dane, bo przecież nie wszyscy - jak kraj długi i szeroki - dostawali ponad 10-procentowe podwyżki. Oczywiście ich część zjadała inflacja, ale można zaryzykować stwierdzenie, że wielu Polaków zarabiało więcej. Ekonomiści liczyli, że te pieniądze przełożą się na większe zakupy Polaków. Ci jednak zdecydowali inaczej. Bo zaczęli oszczędzać.

Poza tym - zamiast wydawać na nową pralkę czy drogi telefon - Polacy woleli sobie zafundować sobie coś zupełnie innego: wycieczkę, zabieg estetyczny czy atrakcyjny weekend w parku rozrywki. Dlatego pieniądze kierowali na usługi, których comiesięczne dane o sprzedaży nie wychwytują, ale dane o wzroście gospodarczym już to w pewnej mierze potwierdzają.

Jest jeszcze jeden, ważny czynnik tego, dlaczego konsumpcja nie osiągnęła wyższego wyniku. Otóż z Polski zniknął milion ludzi!

Szacuje się, że właśnie milion Ukraińców wyjechało dalej - na Zachód, a to też przecież byli klienci polskich sklepów, którzy zostawiali w nich swoje pieniądze. Tym bardziej, że kiedy uciekli z Ukrainy po rosyjskiej agresji, musieli urządzać się od zera. Kiedy wyjechali, zasilają inną gospodarkę.

800 plus nie dla nich? 'Bez tego sobie nie poradzę'

Ale mebli, zmywarek i kuchenek Polacy nie kupują jeszcze z jednego powodu: zastoju na budowach i na rynku mieszkaniowym. Kredyty są drogie, niewielu na nie stać, a nawet jeśli, to ceny mieszkań w dużych miastach pozwalają na zakup nieco większego schowka na szczotki. Nie ma więc czego urządzać - i to boleśnie odczuwa choćby polska branża meblarska, która przez lata była dumą naszej gospodarki - dumą eksportową.

I tu dochodzimy do tego silnika, który przez lata pełną parą pracował na gospodarkę, a teraz zaczął poważnie "kaszleć". Eksport i powiązany z nim przemysł mocno wyhamował i pierwszy raz od dawna nie dołożył nic do wzrostu całej gospodarki.

Polska zieloną wyspą?

Wychodzi na to, że polska gospodarka jechała w ubiegłym roku na jednym silniku, który trochę wsparł drugi, czyli - inwestycje. Trochę - bo w ubiegłym roku jeszcze nie było pieniędzy unijnych, z których można byłoby te inwestycje finansować. To ma się zmienić dopiero w tym roku, wraz z miliardami z Brukseli, które pozwolą na nowo rozruszać budowy i remonty dróg, chodników, szpitali, przedszkoli, linii tramwajowych, remonty i modernizacje bloków na osiedlach, a nawet - placów zabaw. Ten efekt zobaczymy dopiero w danych za 2025 rok.

Warto jednak mieć też na względzie to, że kiedy polska gospodarka zalicza prawie trójkę, największe europejskie gospodarki stoją w miejscu, a nawet - jak w przypadku Niemiec - kurczą się. Wzrost gospodarczy dla całej Unii nie sięgnął nawet 1 procenta, dla strefy euro był jeszcze trochę niższy. W tym oceanie spowolnienia jesteśmy więc wyspą - może być zieloną.

Posłuchaj całego podkastu!