Nieoczekiwany skutek decyzji Trumpa. Zamknie bary z tequilą?
- Kilka lat temu tequila szturmem wzięła świat, celebryci sygnowali swoimi nazwiskami butelki, a w barach lała się do drinków od wschodu po zachód i od północy po południe.
- Za uprawę agawy, z której produkowany jest ten alkohol, wzięli się plantatorzy jak Meksyk długi i szeroki, a produkcja ruszyła tak pełną parą;
- Przesadzili. W efekcie w magazynach leżą teraz roczne zapasy tequili, której nie ma gdzie sprzedać;
- Meksyk ma problem, do którego właśnie dokłada się nowa amerykańska administracja zapowiadanymi cłami na import z tego kraju;
- To będzie już gwóźdź do trumny nie tylko poszczególnych plantatorów i producentów, ale całej meksykańskiej gospodarki.
Tequila bierze się z rośliny o nazwie agawa błękitna. By alkohol został za nią uznany, musi zawierać ponad połowę sfermentowanego soku z tej rośliny. Serce rośliny agawy, czyli piña, jest zbierane ręcznie, nadaje się do produkcji po 8 od 10 latach od posadzenia na wyżynie Jalisco w Meksyku. Meksyk jest jedynym na świecie prawowitym producentem alkoholu z agawy. Ma na tę produkcję monopol.
Dlaczego sprzedaż tequili spada?
Sprzedaż tequili spada globalnie i systematycznie od półtora roku. W 2023 roku do magazynów producentów trafiał co szósty trunek, który nie znalazł nabywcy. Zapasy rosły i rosną systematycznie. Dzisiaj na meksykańskim zapleczu leży ponad pół miliarda litrów tequili. To tyle, ile wytwarza się w Meksyku w ciągu roku. Część alkoholu przechowywana jest w beczkach do starzenia, ale część to najbardziej popularny i tańszy gatunek - gotowy do butelkowania.
Tak gwałtowny odwrót konsumentów od tego alkoholu przyprawia o ból głowy plantatorów - najmocniej tych, którzy do biznesu weszli niedawno i nie zdążyli spłacić długów zaciągniętych na założenie plantacji. Nie dość, że towar się nie sprzedaje, to jeszcze trzymanie go w magazynach kosztuje dodatkowo. Ceny agawy w hurcie spadły o... tysiąc procent, czyli poniżej progu opłacalności.
Co ma do tego polityka Donalda Trumpa?
I w takim właśnie momencie cała na biało do akcji wkracza nowa amerykańska ekipa rządząca. Wkracza ze swoją zapowiedzią wprowadzenia powszechnych ceł na import z Kanady i Meksyku. Szokująco wysokich, bo 25-procentowych.
Dla farmerów, przetwórców i dystrybutorów to gwóźdź do trumny. Na rozgrzanym rynku, na którym nie ma co zrobić z nadprodukcją tequili, dodatkowa podwyżka cen, będzie oznaczać ostateczny odwrót klientów. Bo w świecie dręczonym drożyzną - a Ameryka nie jest od niej wolna - konsumenci rezygnują z tego, co nie jest niezbędne. Tym bardziej gdy jest wyjątkowo drogie.
Prognozy są więc wyjątkowo pesymistyczne - spadek sprzedaży o jedną piątą na największym rynku, który wypija rocznie 80 procent meksykańskiej produkcji. I lata suche dla branży, a dla konsumentów lata abstynencji.
Posłuchaj całego podkastu!