Co dalej z ratami kredytów? Kiedy spadną? "Apele nie trafiają"
- Według członka RPP Ludwika Koteckiego obniżki stóp procentowych będą możliwe najpóźniej we wrześniu, a do końca roku stopy procentowe mogą spaść o 1 pkt proc.;
- Prezes NBP Adam Glapiński tłumaczył na konferencji, że nie ma potrzeby, by przyspieszać moment, kiedy cel inflacyjny zostanie osiągnięty;
- "Nie dziwmy się, że jak wyrwały nam się sznurki z rąk i teraz powiewają, to trudno je złapać" - skomentowała w TOK FM Patrycja Maciejewicz.
Ludwik Kotecki, członek RPP, mówił w audycji "EKG", że wniosek o obniżkę stóp procentowych będzie gotowy najpóźniej we wrześniu. Oszacował też, że do końca roku stopy procentowe mogą spaść o 1 pkt. proc.
- Uważam, że dużo przeszkadza obniżce stóp - oceniła w TOK FM Patrycja Maciejewicz z "Gazety Wyborczej".
Zastrzegła przy tym, że przyczyna leży w polityce pieniężnej prowadzonej przez ostatnie dwa lata. - Tuż przed wyborami parlamentarnymi bank centralny dwa razy obniżył stopy procentowe, mimo że wówczas zagrożenie inflacyjne w żaden sposób nie było zażegnane. Tymczasem prezes mówi teraz, że cel inflacyjny osiągniemy w 2027 roku, czyli cztery lata po obniżkach stóp. Moim zdaniem to fatalna recenzja własnej polityki pieniężnej - dodała w rozmowie z Tomaszem Settą.
Posłuchaj:
Na uwagę, że prezes Glapiński stwierdził też, że nie ma potrzeby, by przyspieszać moment, kiedy cel inflacyjny zostanie osiągnięty, odpowiedziała krótko. Zwróciła uwagę, że problemy z inflacją zaczęły się jeszcze przed pandemią. - Już wtedy mieliśmy bardzo mocno rozgrzany popyt konsumpcyjny i tego nie opanowaliśmy. Nie dziwmy się, że jak wyrwały nam się sznurki z rąk i teraz powiewają, to trudno je złapać - dopowiedziała.
"Niechaj mnie Szymon o obniżki nie prosi"
Także dla Justyny Piszczatowskiej, również gościa TOK FM, nie ma dzisiaj przestrzeni do obniżki stóp procentowych. - W zależności od tego, jaki jest rząd, to uzasadnienie jest tylko inne - podkreśliła ekspertka z Green-news.pl.
Jakub żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać
W jej ocenie "najbardziej zabawne" było odniesienie się przez prezesa Glapińskiego do apelu, jaki wystosował marszałek Sejmu Szymon Hołownia. "Mając na celu sytuację uczestników życia gospodarczego, w szczególności polskich kredytobiorców ponoszących wysokie koszty spłacanych kredytów, zwracam się do Pana prezesa (…) z prośbą o rozważenie obniżenia stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego" - napisał polityk. Podkreślił przy tym, że "oprocentowanie kredytów nad Wisłą - na które składa się stawka WIBOR, powiązana ściśle ze stopą referencyjną NBP, oraz marża banków - jest najwyższe w UE".
Tymczasem, jak przypomniała Justyna Piszczatowska, prezes NBP tłumaczył, że nie jest to jego prywatna decyzja, a wypadkowa opinii niezależnych ekspertów i decyzji członków RPP. - A w związku z tym takie apele do niego po prostu nie trafiają. "Proszę więcej do mnie nie pisać" - dodała.
- Parafrazując wieszcza, pan prezes Gapiński powiedział do marszałka Hołowni: "Niechaj mnie Szymon o obniżki nie prosi" - skwitował Dariusz Ćwiklak z "Newsweeka", także gość TOK FM.