Mniej pieczywa, więcej na zdrowie. Co kryje tegoroczny koszyk inflacyjny?
- Koszyk inflacyjny to taki modelowy koszyk gospodarstwa domowego, podzielony na poszczególne wydatki;
- Koszyk inflacyjny jest bacznie obserwowany przez ekonomistów. To na jego podstawie Główny Urząd Statystyczny oblicza, o ile rosną ceny;
- Co roku taki koszyk się zmienia, tak jak zmieniają się nasze gusta, preferencje zakupowe, dochody;
- Tym razem uwagę ekonomistów przykuwa to, że w koszyku znalazło się mniej żywności, ale więcej transportu.;
- Co jeszcze się znalazło w koszyku inflacyjnym, a czego w nim zabrakło?
Najpierw wyjaśnijmy, co stało się z inflacją. Bo inflacyjny odczyt za styczeń pokazany w lutym mówił wyraźnie: ceny rosły w tempie 5,3 procent w skali roku. Ale teraz okazało się, że wcale nie - i wskaźnik wzrostu cen i w styczniu, i w lutym znalazł się jednak poniżej działającego psychologicznie progu 5 procent. Ta - jak mawiają ekonomiści - rewizja w dół zbiegła się z coroczną aktualizacją koszyka inflacyjnego - czyli takiego przyjętego do celów statystycznych modelowego koszyka towarów i usług przeciętnego gospodarstwa domowego.
Bo gusta konsumentów zmieniają się z roku na rok i są związane z dochodami, cenami towarów i usług, preferencjami czy demografią. Koszyk inflacyjny z pewnym opóźnieniem odzwierciedla te zmiany - i Główny Urząd Statystyczny musi je uwzględnić, żeby dobrze inflację wyliczyć.
Koszyk inflacyjny. Co kupujemy?
Tegoroczna zmiana koszyka inflacyjnego jest duża, a więc i my, konsumenci, dokonaliśmy sporych zmian w naszych zakupowych zwyczajach. Czego więc zatem kupujemy więcej, a czego mniej? Co obciąża nasze finanse coraz mocniej? A z zakupów czego rezygnujemy?
- Po pierwsze - żywność. Na to wydajemy najwięcej, choć coraz mniej. Udział żywności w koszyku inflacyjnym spadł i to wyraźnie - z ponad 25 do 23,5 procent. I - co ciekawe - nasz koszyk robi się coraz bardziej wege, bo spada udział mięsa i wędlin. Wyraźnie spada też udział alkoholu - i te spadki można wiązać z ogólną prozdrowotną zmianą zachodzącą w społeczeństwie. Na pierwszym miejscu - oczywiście pieczywo. Co jeszcze znajduje się w naszym żywnościowym koszyku? Warzywa, owoce, cukier, wieprzowina, mięso drobiowe, woda mineralna, jogurty, jajka, masło, kawa, herbata.
Główny wniosek? Nasze zarobki w coraz mniejszym stopniu przeznaczamy na podstawowe wydatki związane z wyżywieniem, a coraz bardziej możemy sobie pozwolić na inne wydatki.
- Na drugim miejscu naszych comiesięcznych wydatków jest mieszkanie. Koszty jego użytkowania to prawie 20 procent naszego koszyka inflacyjnego, ale też w ogólnym inflacyjnym rozrachunku ważą one mniej niż w ubiegłym roku. Mimo, że rachunki za mieszkanie rosną cały czas - w lutym były o 10 procent wyższe niż rok temu.
A co zmieniło się w inflacyjnym koszyku? Jest w nim mniej gazu, prądu i opału, za to więcej - ciepła systemowego z kaloryferów. Statystycy zauważają też rosnący w ogólnym inflacyjnym rozrachunku udział opłat na wynajem mieszkań. Do tego dochodzi jeszcze wyposażenie mieszkania: 5 procent naszego koszyka.
- I trzecia kategoria naszego koszyka, która zadziwiła w tym roku ekonomistów skalą swojego wzrostu. Bo na inflację coraz mocniej wpływają ceny transportu - kupujemy samochody i coraz więcej nimi jeździmy, kupujemy więc więcej paliw, jesteśmy mobilni i w związku z tym i w strukturze naszych wydatków pieniądze, jakie wydajemy na transport, cały czas rosną. A teraz wzrosły zauważalnie i zajęły ponad 11 procent naszego inflacyjnego koszyka!
Mniej towarów, więcej usług
I teraz czas na kolejne "rosnące" kategorie - to rekreacja i kultura oraz hotele i restauracje. To może wpisywać się w trend, o którym ekonomiści mówią od miesięcy, że zamiast wydawać na towary, wolimy wydawać na usługi. Czyli: wziąć rodzinę na obiad do restauracji, wyjechać na weekend, wyjść do kina albo poćwiczyć na siłowni. Z tym ostatnim wiąże się też wzrost w koszyku udziału wydatków na zdrowie: to jedna z największych korekt w górę, a wiąże się ze zmianami - po pierwsze - demograficznymi, czyli starzeniem społeczeństwa, a po drugie - społecznymi, czyli ogólnym rosnącym dbaniu o własne zdrowie.
To jeszcze krótko co poza tym statystycy wkładają do modelowego koszyka, opisującego nasze zachowania? Edukację, łączność czy odzież i obuwie - i co ciekawe, ta ostatnia kategoria z roku na rok coraz bardziej maleje. Czyżbyśmy nie chcieli już na potęgę kupować nowych kurtek, butów i spodni?
Oczywiście, każdy ma swój własny koszyk inflacyjny, tak jak każdy ma swoją własną inflację: bo jedni wydają więcej na żywność, inni na benzynę, a jeszcze innym dochód zjadają koszty związane z mieszkaniem. Ale ciekawie porównać się z takim modelowym koszykiem statystyków, bo pokazuje ciekawe trendy zachodzące wśród nas wszystkich.