,
Obserwuj
Gospodarka

Oto kluczowy składnik wojny. Już ustawia się po niego długa kolejka

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
4 min. czytania
29.03.2025 16:59
W starożytnym Egipcie używany jako składnik farb do twarzy, w średniowieczu do wyrobu dzwonów i leków, a teraz - do produkcji amunicji. Chodzi o antymon - mało znany pierwiastek o wielkich możliwościach, którego produkcję zmonopolizowały Chiny, Rosja i Tadżykistan, a którego teraz pożąda zbrojący się Zachód.
|
|
fot. THOMAS SAMSON/East News

 

  • Ten odcinek będzie sponsorować litera "A", jak antymon. Ten rzadki pierwiastek trafił na czołówki mediów kilka miesięcy temu, gdy w odwecie na Amerykanach, Chińczycy postanowili odciąć Zachód od dostaw;
  • Między innymi z tego powodu mało znany pierwiastek uważany przez średniowiecznych alchemików za lekarstwo na wszystko - z dala od medialnego zgiełku systematycznie drożał. Aż stał się rekordowo drogi;
  • Oraz bardzo poszukiwany. Bo bez niego praktycznie nie da się strzelać. Choć jest z czego, to nie ma czym. Co w trakcie wojny i na starcie nowego wyścigu zbrojeń - jest więcej niż kłopotliwe.

 

Zaczniemy od głównego bohatera. Oraz od jego licznych talentów. Jego skrót na tablicy Mendelejewa, czyli "Sb", w niczym nie przypomina nazwy. Zawdzięcza go minerałowi, w którym występuje najczęściej, czyli stibnitowi. Do kopalni stibnitu jeszcze w tym odcinku zajrzymy. Ale teraz o samym antymonie i jego wyjątkowo szerokim zastosowaniu. Bo ten półmetal szczególnie przydatny jest do uszlachetniania mieszanek metali. Oraz w przemyśle chemicznym. Używa się go w stopach drukarskich i łożyskowych, jest składnikiem masy pokrywającej główki zapałek. Używany jest jako domieszka w produkcji półprzewodników. Ale znany jest od tysiącleci: w starożytnym Egipcie był składnikiem farby, którymi Egipcjanki podkreślały kontur oka, kilka wieków później w związku chemicznym z siarką był używany jako żółty pigment, a jego ślady znaleziono w świątyniach babilońskich z czasów Nabuchodonozora. W średniowieczu był uznawany za półmetal wszechmogący, lek na wszystkie możliwe dolegliwości. Do dzisiaj stosowany jest w związkach, jako lek wykrztuśny i wymiotny. Oraz w leczeniu chorób tropikalnych. Ale najważniejszy jego talent, to talent metalurgiczny.

Oprócz średniowiecznych dzwonów i zwierciadeł używa się go do produkcji całkiem współczesnej. Dodatek antymonu zwiększa twardość metali, np. ołowiu. Z takich stopów produkuje się między innymi osłony na kable, aparaturę chemiczną czy elementy łożysk oraz amunicję. I to właśnie o nią w tej opowieści chodzi. Ale zanim o tym, czym dla światowego wyścigu zbrojeń, w którym startuje także Polska, znaczą braki antymonu - powiemy o rzeczy najważniejszej - skąd antymon się bierze.

Skąd bierze się antymon 

Odpowiedź nie jest zaskakująca. Bo antymon bierze się z kopalni. Konkretnie z kopalni stibnitu, który w tej historii wystąpił przed chwilą. Problem w tym, że występuje w skałach w laboratoryjnych ilościach, w tonie skorupy ziemskiej jest zaledwie gram antymonu. Jest więc wielokrotnie rzadszy, niż inne pierwiastki. A Unia Europejska wciągnęła go na listę minerałów krytycznych. Bo największym na świecie producentem antymonu są Chiny. A zaraz za nimi pozycję zajmują Rosja i Tadżykistan, które w sumie odpowiadają za prawie 90 procent jego produkcji. I tu jest właśnie pies pogrzebany. Nie dalej, niż w ubiegłym roku Pekin, w ramach toczonej ze światem wojny technologicznej, ograniczył eksport antymonu we wszystkich jego formach. Oraz sprzedaż technologii wytopu i rozdzielania tego półmetalu od złota, z którym bardzo często wspólnie występuje w złożach. W ten sposób Zachód został odcięty od czegoś, czego i tak jest za mało. To dlatego, że roczna światowa produkcja zaspokaja tylko dwie trzecie zapotrzebowania. A w sytuacji wojennej jeszcze mniejszą część. Bo w czasach pokoju wojsko pracowicie po strzelaniu zbierało to co się dało i oddawało do przerobienia. W warunkach bojowych zbieranie czegokolwiek na polu walki byłoby co najmniej szalone.

Stanowcze słowa RPO w TOK FM. 'Ta ustawa jest niezgodna z konstytucją'

Globalne braki antymonu mogą się więc tylko pogłębić. Bo nie dość, że na polu walki w Ukrainie znika to, co potencjalnie można by wykorzystać ponownie. To jeszcze wszystkie państwa dostarczające amunicję na front systematycznie zwiększają jej produkcję, by uzupełnić magazyny. I planują intensywnie zbrojenia, w tym produkcję pocisków na zapas. Świat zabrał się więc za zwiększanie mocy przerobowych, ale nowej kopalni nie da się wybudować w tydzień. Nowy zakład wydobywczy ma powstać z Australii i zająć miejsce Chin w zachodnich łańcuchach dostaw. Przed końcem kadencji zezwolenie na budowę wielkiego zakładu w amerykański Idaho, wydał ustępujący prezydent Joe Biden. Amerykanie będą kopać stibnit w kopalni złota firmy Perpetua, czyli dokładnie tam, gdzie robili to już kilkadziesiąt lat temu. I z czego z własnej woli zrezygnowali.

Historia zatoczyła koło 

Zgoda na wydobycie złota i antymonu w górach Idaho oznacza, że historia amerykańskiej produkcji tego półmetalu - zatoczyła koło. Przed II Wojną Światową przemysł zbrojeniowy USA również był uzależniony od chińskiego antymonu. Chiny były wtedy kontrolowane przez wrogą Japonię, która dostawy do USA wstrzymała. Wtedy pełną parą ruszyło wydobycie złota w kopalni złota. Dzięki niemu Stany Zjednoczone osiągnęły samowystarczalność, która trwała aż do końca lat 90. ubiegłego wieku. Ale w 1997 roku produkcję zamknięto, Chiny z Rosją osiągnęły pozycję monopolisty, wybuchła wojna w Ukrainie, a pociski artyleryjskie kaliber 155 milimetrów idą jak woda. Antymonu na świecie brakuje i znów trzeba uruchomić zamkniętą ćwierć wieku temu kopalnię w górach Idaho.

To największe bankructwo w historii Szwecji. Wszystko poszło nie tak

Gdy kopalnia ruszy, znów będzie zaopatrywać amerykańską zbrojeniówkę, która zamiast 14 tysięcy pocisków artyleryjskich miesięcznie, chce ich produkować 100 tysięcy. To skala, jakiej ludzkość nie widziała od końca II Wojny Światowej. Bo na pole walki wróciła tradycyjna artyleria, a wraz z nią klasyczna amunicja, najbardziej popularnego kalibru, wagi około 50 kilogramów sztuka, wielkości około pół metra. Wykonana z ołowiu utwardzanego antymonem. Którego cena w ciągu roku wzrosła o szalone 300 procent. I którego światu brakuje. I po który już stoi niekończąca się kolejka. Która będzie się wydłużać, aż tryby przemysłu znów ustawią się w porządku wojennym.