,
Obserwuj
Gospodarka

Nowy pomysł ministra finansów. Ekspertka: Jestem zdziwiona

2 min. czytania
05.08.2025 16:52
- To na pewno nie jest rozwiązanie dla "zwykłego Kowalskiego" - tak o nowej propozycji ministra finansów mówiła w TOK FM dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Andrzej Domański przedstawił we wtorek zmiany w podatku Belki.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
  • Minister finansów poinformował, że "dzięki wprowadzeniu Osobistego Konta Inwestycyjnego (OKI) będzie można inwestować do 100 tys. zł bez podatku";
  • Dla kogo to propozycja? "Na pewno nie dla 'zwykłego Kowalskiego'" - oceniła w TOK FM dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek;
  • Ekspertka z Towarzystwa Ekonomistów Polskich przyznała, że zaskoczył ją ten pomysł.

Minister finansów i gospodarki zaprezentował projekt zmian w podatku Belki. Andrzej Domański chce, by w ramach nowego narzędzia - OKI - inwestycje do kwoty 100 tys. zł były zwolnione z podatku od zysków kapitałowych.

- Na pewno to nie jest to, co było zapowiadane i zapisane w 100 konkretach (obietnice wyborcze Koalicji Obywatelskiej - red.). Tam była mowa o zniesieniu podatku, a przynajmniej osłabieniu jego wpływu na to, co trafia po inwestycjach do portfeli Polaków - komentowała w magazynie "EKG" dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Przyznała, że jest zdziwiona pomysłem ministra finansów. - To propozycja i dla osób, które mają spore oszczędności, i dla osób, które znają i rozumieją rynek finansowy, umieją podjąć decyzje inwestycyjne - argumentowała w rozmowie z Tomaszem Settą. 

"To nie jest rozwiązanie dla 'zwykłego Kowalskiego'"

- W komentarzu pana ministra była informacja o tym, że chciałby zasilić oszczędnościami rynek finansowy po to, żeby mogły skorzystać inwestycje. Tylko to tak się nie przekłada. Jeżeli rzeczywiście minister chciałby osiągnąć przełożenie inwestycji długoterminowych na inwestycje już rozwojowe przedsiębiorstw czy gospodarki, to te pieniądze powinny trafiać na przykład na giełdę wyłącznie na zakup nowych emisji - tłumaczyła ekonomistka. - Jeśli firmy będą chciały wprowadzić na rynek nowe akcje, to wiadomo, że pieniądze z tych akcji idą na jakieś projekty inwestycyjne w firmach. Natomiast, jeżeli będzie można po prostu kupować akcje, które już są w obrocie giełdowym, to tak naprawdę będzie podnosić ich cenę - mówiła.

Ekspertka podkreśliła, że "wiemy bardzo niewiele i trzeba poczekać na projekt regulacji, która będzie tworzyła możliwości oszczędzania według tej propozycji". W jej ocenie jednak "to na pewno nie jest rozwiązanie dla 'zwykłego Kowalskiego'".