Wojsko Polskie rośnie w siłę? Gorzka prawda. "Weekendowy biegacz, który się potyka"
- Piotr Wojciechowski, prezes i główny udziałowiec grupy WBE, stwierdził w podcaście TOK FM, że Polska podjęła ogromny wysiłek wzrostu wydatków zbrojeniowych;
- Przyznał, że rozwój przemysłu zbrojeniowego w Polsce 'idzie powoli', ale ocenił, że 'na tle europejskim jesteśmy wręcz sprinterem';
- Maciej Miłosz wskazał na 'prawdziwe fiasko, dramat bez happy endu, ponadpartyjną porażkę', czyli produkcję pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm;
- 'Dziś produkujemy ich zaledwie około 20 tys. sztuk rocznie. To starczy mniej więcej na tydzień wojny' - ocenił Miłosz w odcinku specjalnym podcastu 'Przedwojnie'.
Choć Unia Europejska wiąże duże nadzieje z programem ReArm Europe, a nowy sekretarz generalny NATO Mark Rutte wzywa do jedności i skutecznych działań, eksperci biją na alarm: aby zrównoważyć przewagę Rosji, Europa musi co najmniej pięciokrotnie zwiększyć swoją produkcję. Brakuje koordynacji, wspólnego planowania i efektu skali, który od dawna działa na korzyść Stanów Zjednoczonych.
Wojny nie spadają z nieba
Mark Rutte podczas Forum Przemysłu Zbrojeniowego cytował starożytne rzymskie powiedzenie: "jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny". Maciej Miłosz prowadzący podcast TOK FM "Przedwojnie", sprawdził, co robi Polska, by uniezależnić się od zewnętrznych dostaw. Czy produkujemy wystarczająco dużo uzbrojenia, by odstraszyć potencjalnego agresora?
- Wojny nie spadają z nieba - stwierdził Norbert Bączyk, autor podcastu "Wojenne Historie". - Do wojen państwa agresywne przygotowują się latami, tworzą stosowną doktrynę, strukturę sił zbrojnych, ale przede wszystkim muszą przygotować całe państwo - wytłumaczył ekspert, dodając, że wiele lat przed wojną można odkryć, że jakiś kraj ma agresywne zamiary. O "grzmotach przed nadchodzącą burzą" w Ukrainie Maciej Miłosz mówił w poprzednich odcinkach "Przedwojnia", Norbert Bączyk wskazał również historię lat 30. XX wieku i wydatki na zbrojenia międzywojennych Niemiec.
Według ekspertów Instytutu Bruegela i Kilońskiego Instytutu Badań nad Gospodarką Światową rosyjska produkcja nadal przewyższa zsumowaną produkcję Polski, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii w zakresie wielu systemów uzbrojenia. Produkcja europejskich krajów musi wzrosnąć około pięciokrotnie, aby przechylić szalę zdecydowanie na korzyść Europy - wynika z raportu z czerwca 2025 roku.
Posłuchaj:
Problem Europy: rozdrobnienie i brak efektu skali
Miłosz zwrócił uwagę, że doniesienia o rosyjskiej produkcji zbrojeniowej mogą być wyolbrzymione. - Produkcja rosyjskich czołgów opiera się głównie o modernizację starych maszyn, które pamiętają jeszcze Związek Sowiecki. Te magazyny za 2-3 lata będą puste - stwierdził ekspert i dodał, że według wspomnianego raportu Rosjanie osiągnęli już szczyt swoich możliwości, a od ponad roku ta produkcja nie rośnie.
- Europejski przemysł jest rozbudowany, jest bardzo ważnym punktem na mapie światowego handlu uzbrojeniem oraz amunicją. To wcale nie jest prawda, że amerykański przemysł ma ogromną przewagę - wskazał Marek Świerczyński z ośrodka analitycznego Polityka Insight. Ekspert wytłumaczył, że amerykański przemysł ma faktycznie jedną przewagę: jest pod kierunkiem jednego rządu. - W Europie mamy problem rozdrobnienia, zarówno jeśli chodzi o umiejscowienie zdolności produkcyjnych i jeśli chodzi o koordynację, korelację zamówień i wymagań związanych z tymi zamówieniami. Każdy rząd życzy sobie de facto czegoś innego - wyjaśnił Świerczyński, wspominając o braku efektu skali.
USA, hegemon zbrojeń. Bilion dolarów na budżet obronny
Maciej Miłosz podkreślił, że przemysł europejski nie jest w złej kondycji, ale to budżet obronny USA jest zdecydowanie największy na świecie. - Zaokrąglając, wynosi bilion, czyli tysiąc miliardów dolarów. To mniej więcej tyle, ile w dolarach na obronność wydaje kolejnych 10 krajów, czyli Chiny, Rosja, Niemcy, Indie, Wielka Brytania, Arabia Saudyjska, Francja, Ukraina, Japonia i Korea Południowa - wyliczył ekspert, powołując się na dane sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem.
- Pod względem wydatków na obronność USA są hegemonem. To też w dużej mierze wyjaśnia, dlaczego pięć największych firm zbrojeniowych świata pochodzi właśnie ze Stanów Zjednoczonych - wskazał Miłosz. I dodał, że dziś to Amerykanie mają technologiczną przewagę nad resztą świata.
Polska armia w kłopocie? 'To nam starczy na dwa-trzy dni wojny'
ReArm Europe: 800 mld euro na wydatki obronne
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen, mówiąc o planie ReArm Europe, stwierdziła, że to zestaw propozycji, które mają pomóc państwom członkowskim "szybko i znacząco zwiększyć wydatki na obronność". - Takie przebudzenie Europy paradoksalnie spowodowane jest bardziej polityką USA niż agresją Rosji - skomentował Miłosz. Plan KE składa się z pięciu punktów. Po pierwsze, poluzowanie zasad fiskalnych, tak by państwa mogły więcej wydawać na obronność bez ryzyka wpadnięcia w tzw. procedurę nadmiernego deficytu. Po drugie, powstanie tzw. instrument SAFE, z którego kraje członkowskie będą mogły pożyczyć aż 150 mld euro na zakup uzbrojenia. Po trzecie, KE ma przekierować część unijnych środków na obronność. Po czwarte, Komisja chce zmobilizować prywatny kapitał do inwestowania w budżetówkę, a po piąte, skłonić do tego także Europejski Bank Inwestycyjny.
Jak zapowiedziała Ursula von der Leyen, dzięki planowi ReArm Europe możliwe byłoby zgromadzenie nawet 800 mld euro na wydatki obronne, które przyczynią się do "budowy bezpiecznej i odpornej Europy".
Ile na obronność i uzbrojenie wydaje Polska?
Jak podał Maciej Miłosz, w tym roku, według planów rządu, Polska na obronność i uzbrojenie ma wydać prawie 190 mld zł. A nawet jeśli nie uda się zrealizować tego planu w całości, to będzie to kwota rekordowa: ponad 4 proc. naszego PKB.
- Przemysł obronny jest istotny z punktu widzenia ekonomicznego, a w drugiej kolejności z punktu widzenia obronności - o tym, dlaczego jest on ważny w czasie pokoju, mówił Piotr Wojciechowski, prezes i główny udziałowiec grupy WBE, największego polskiego podmiotu prywatnej zbrojeniówki. - Buduje łańcuch wartości: jeżeli mamy przemysł zbrojeniowy, który posiada własność intelektualną, to on posiada kooperantów, którzy wytwarzają istotny elementy w łańcuchu dostaw do tych wyrobów. Państwo na tym zarabia, bo płacimy podatki - tłumaczył Wojciechowski. - Polska podjęła ogromny wysiłek wzrostu wydatków zbrojeniowych - dodał prezes WBE.
Polski przemysł zbrojeniowy musi się specjalizować
Jak podkreślił Wojciechowski, polski przemysł zbrojeniowy musi się specjalizować. - Mamy Pioruny: świetne systemy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu. W tej chwili w Europie jesteśmy liderem, jeżeli chodzi o budowę bezzałogowców pierwszej klasy, drugiej klasy i wciąż częściowo klasy trzeciej - wskazał ekspert. I dodał, że specjalizacja daje Polsce ogromne szanse rozwoju. Wojciechowski przyznał, że rozwój przemysłu zbrojeniowego w Polsce 'idzie powoli', ale ocenił, że 'na tle europejskim jesteśmy wręcz sprinterem'.
Mamy pocisków na tydzień wojny
Maciej Miłosz dodał, że produkujemy najwięcej w Europie armatohaubic, choć jest to zaledwie 30 rocznie. - Są też dziedziny, gdzie mimo ponad trzech lat pełnoskalowej wojny między naszymi sąsiadami wykazujemy się wręcz niesamowitą indolencją - stwierdził autor "Przedwojnia".
- Prawdziwym fiaskiem, dramatem bez happy endu, ponadpartyjną porażką, jest produkcja pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm. Dziś wciąż produkujemy ich zaledwie około 20 tis. sztuk rocznie. To starczy mniej więcej na tydzień wojny - przestrzegł Miłosz.
W lipcu 2025 roku Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała z Ministerstwem Aktywów Państwowych umowę na prawie 2,5 mld zł dofinansowania. Środki te mają być przeznaczone właśnie na tworzenie zdolności do produkcji amunicji. Zgodnie z planem za kolejne trzy lata mamy produkować około 150 tis. takich pocisków rocznie. - Jedynym pocieszeniem w tym dramacie jest to, że wojsko polskie zamówiło ponad 100 tis. pocisków artyleryjskich w Korei Południowej. Duża część tego zamówienia jest już w polskich magazynach - wskazał Miłosz.
Ile mamy czasu na rozwój zbrojeniówki? 'Geopolityczny zegar tyka'
W jakim miejscu znajduje się dziś zachodni przemysł zbrojeniowy? - Mieliśmy do czynienia przez 20 lat z konsumpcją tzw. dywidendy pokoju. Przemysł europejski przestawił się na produkcję na rynki eksportowe, a przemysł polski prawie zaniknął - ocenił Marek Świerczyński z Polityki Insight.
Według Świerczyńskiego inwestowanie w rozbudowę przemysłu zbrojeniowego w Polsce 'idzie za wolno'. - Pytanie jest takie, jak dużo czasu nam zostało? Zegar geopolityczny tyka i zdaje się, że te wskazówki przesuwają się coraz szybciej, a budowa fabryki amunicji trwa przynajmniej trzy lata - zaznaczył ekspert.
Miłosz dodał, że politycy nie mają wizji rozwoju przemysłu zbrojeniowego. - Takiego planu nie ma, a nawet jeśli w końcu zostanie stworzony, to kolejny rząd, niezależnie od tego, kto go będzie tworzył i tak go zmieni. Taki mamy klimat. Masterplanu nie będzie. To nie są żadne szachy 3D, to co najwyżej gra w Chińczyka. Nikt nie wie, dokąd idzie - skwitował autor "Przedwojnia". I dodał, że w jego opinii rozwój polskiej zbrojności to nie jest sprint, a raczej 'dreptanie weekendowego biegacza, który często się potyka'.