,
Obserwuj
Polityka

Polska armia w kłopocie? "To nam starczy na dwa-trzy dni wojny"

mm
3 min. czytania
19.02.2025 12:37
Polsce pocisków artyleryjskich starczy na dwa-trzy dni wojny - powiedział w "Poranku Radia TOK FM" Maciej Miłosz z "Rzeczpospolitej". Według Zbigniewa Parafianowicza z "DGP" produkujemy "śladowe ilości amunicji".
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Polska Grupa Zbrojeniowa to krajowy gigant w dziedzinie produkcji broni i amunicji. Skupia kilkadziesiąt zakładów przemysłowych, ośrodków badawczych kluczowych dla polskiego przemysłu obronnego. W praktyce działania PZG od lat pozostawiają wiele do życzenia. - Mówiąc wprost i nie owijając w bawełnę: Polska Grupa Zbrojeniowa ma problem. I mimo tego, że zmienił się rząd, dalej działa źle - ocenił w 'Poranku Radia TOK FM' Maciej Miłosz z 'Rzeczpospolitej'.

Polska Grupa Zbrojeniowa to kluczowy podmiot, zwłaszcza w tak niepewnych czasach, w jakich żyjemy, gdy przy naszej granicy toczy się wojna. Tymczasem - jak przypomniał dziennikarz, który specjalizuje się w tematyce obronności i systematycznie opisuje problemy PGZ, za rządów Prawa i Sprawiedliwości prezesi firmy zmieniali się średnio co rok. - Każdy chce pójść i się nachapać - powiedział rozmówca Jana Wróbla.

Miłosz podkreślił, że choć od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie mijają trzy lata, to w Polskiej Grupie Zbrojeniowej nie zwiększyła się produkcja amunicji czy armatohaubic. - Tam jest dalej mnóstwo do zrobienia. Wszyscy o tym mówią. Już nawet pojawiają się pieniądze, za które można coś zrobić. Ale to się nie dzieje. I co najgorsze, nie ma w rządzie pomysłu ani gospodarza tego tematu, który by się tym zajął - uważa dziennikarz 'Rzeczpospolitej'.

Ile Polska ma pocisków artyleryjskich?

Miłosz zwrócił uwagę, że precyzyjne dane dotyczące produkcji amunicji nie są jawne, ale można oszacować, że 'w momencie rozpoczęcia wojny produkowaliśmy kilka-kilkanaście tysięcy sztuk' pocisków artyleryjskich. - Teraz jest to może trzydzieści kilka tysięcy sztuk (...). To starczy na dwa-trzy dni wojny - stwierdził gość TOK FM.

Ten błąd może zemścić się w razie wybuchu wojny. 'Trzeba to szczerze powiedzieć społeczeństwu'

Jak stwierdził Zbigniew Parafianowicz, Polska 'przespała' czas od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie. - Zresztą nie tylko my. Europa też śpi - powiedział dziennikarz z 'Dziennika Gazety Prawnej'.

Parafianowicz przypomniał, że było kilka propozycji dotyczących zwiększenia produkcji amunicji. - Łącznie z taką awangardową koncepcją stworzenia polskiej fabryki w Turcji. Żeby była bezpieczna, gdyby doszło do ataku (ze strony Rosji). Te pomysły nie zostały podjęte. Dziś produkujemy śladowe ilości amunicji koniecznej do tego, żeby móc prowadzić obronę - wyjaśnił komentator 'Poranka Radia TOK FM'.

Odsłaniają wstydliwe kulisy swojej pracy. Tak szkoły niszczą nauczycieli

Maciej Miłosz przypomniał, że np. niemiecki koncern produkujący uzbrojenie Rheinmetall inwestuje w nowe zakłady oraz w produkcję amunicji na Litwie czy w Rumunii. Ale generalnie - jak ocenił - w Europe dzieje się w tej sprawie 'za mało'. - A w Polsce jesteśmy na etapie mówienia. Nie wychodzimy poza fazę werbalną - dodał.

Według Parafianowicza za podstawowy wyznacznik tego 'czy coś się robi skutecznie, czy nie' można uznać pociski artyleryjskie 155 mm. - W momencie, gdy Władimir Putin zaczął zawiązywać sojusz z Koreą Północną, to oni byli w stanie w ciągu dwóch-trzech miesięcy dostarczyć Rosjanom pół miliona pocisków - argumentował. Dodał, że Europa - choć jest dużo sprawniejszym organizmem, to 'nie była w stanie szybko podjąć decyzji' w sprawie produkcji amunicji.