Uwaga, na fałszywe rabaty na paliwo. "Chodzi o to, żebyśmy połknęli haczyk"
- Nie wszystko, co się świeci, jest bezpieczne w sieci, a cyberprzestępcy bardzo chętnie biorą na tapet tematy, które mocno nas zajmują. Ostatnio rzeczywiście ceny paliw były na językach wielu osób - mówiła w TOK FM Klaudia Dobińska, ekspertka Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego NASK.
- Eksperci ostrzegają przez kolejnymi próbami wyłudzenia danych w sieci;
- Popularny sposób cyberprzestępców to teraz fałszywe promocje na paliwo;
- Na co zwrócić uwagę? Co powinno nas zaniepokoić? I dlaczego?
"Zwrot za paliwo. 7 proc. za pełny bak, 9 proc. za kawę i myjnię, 5 proc. w sklepie na stacji, trzy kliknięcia w telefonie, zajmie to dwie minuty" - taka reklama, powiązana z programem Orlen Vitay, krąży po internecie. Jak podkreślają eksperci zajmujący się bezpieczeństwem danych, to nic innego jak scam.
- Nie wszystko, co się świeci, jest bezpieczne w sieci, a cyberprzestępcy bardzo chętnie biorą na tapet tematy, które mocno nas zajmują. Ostatnio rzeczywiście ceny paliw były na językach wielu osób - skomentowała w TOK FM Klaudia Dobińska, ekspertka Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego NASK.
Jak dodała, podobnych kampanii jest więcej przed świętami albo podczas Black Friday.
- Także w tych przypadkach po kliknięciu w reklamę trafialiśmy na stronę internetową, która wyłudzała nasze dane. Były tam formularze zachęcające do podania numerów rejestracyjnych auta, danych karty płatniczej, wszystko pod pretekstem aktywacji promocji - dopowiedziała w rozmowie z Michałem Tomasikiem.
Dopytywana, po co przestępcom numer rejestracyjny naszego auta, wskazała na budowę bazy.
- Za jakiś czas zadzwoniłby telefon i zatroskany głos poinformowałby: "Pański samochód widnieje w rejestrze aut skradzionych i potrzebujemy szybko weryfikacji pana danych. Prosimy o przelew. To jedna z możliwości, choć są jeszcze inne bardziej zaawansowane schematy, które przestępcy mogą skroić bezpośrednio pod daną osobę - zastrzegła ekspertka NASK.
Inny przykład? Mail, z którego dowiadujemy się, że idzie do nas paczka, choć nic nie zamawialiśmy. - Od razu pojawia się ekscytacja, radość, bo to przecież niespodzianka. A co tam w tej paczce jest? Kto do nas coś wysyła? Co istotne najczęściej to bardzo drobna opłata. Na przykład kilka złotych, kilkanaście groszy. Przestępcy nie chcą od nas w tym momencie wyłudzać niesamowicie dużo pieniędzy. Im zależy na tym, żebyśmy połknęli haczyk i podali dane logowania, numer telefonu, dane karty płatniczej - wyliczyła Klaudia Dobińska.
"To duży łańcuch"
Gościni TOK FM radzi w takich sytuacjach zweryfikować informację w innym źródle. Skontaktować się z bankiem, sprawdzić aplikację stacji benzynowej, czy rzeczywiście dana promocja ma miejsce, sprawdzić aplikację kuriera, czy jakaś paczka do nas idzie, nawet taka, której się nie spodziewamy, bo takie sytuacje też się zdarzają.
Ale, jak zastrzegła, warto spojrzeć też na adres strony internetowej i porównać go z tym oficjalnym. Jak podkreśliła, w 99 proc. przypadków będzie to jednak inna domena.
- Warto też takie sytuacje zgłaszać. Można to zrobić bardzo szybko. Na stronie incydent.cert.pl albo w mObywatelu, przez usługę "Bezpiecznie w sieci". Inna możliwość? Jeśli dostaniemy podejrzanego SMS-a, można przesłać go na bezpłatny numer 8080. Jesteśmy w stanie zareagować, dać feedback, czy taka strona rzeczywiście była stroną phishingową. I co ważne jesteśmy w stanie taką stronę czy SMS-a bardzo szybko zablokować - mówiła Klaudia Dobińska.
A co jeżeli chodzi o oszustwa na większe kwoty? To m.in. maile o korekcie prognozy zużycia za gaz czy prąd, a także bardzo atrakcyjne fałszywe inwestycje.
- Na początek proszą nas o wpłatę niewielkiej kwoty, żeby zobaczyć, jak to działa. Później przygotowują wykresy, które pokazują niesamowicie wysokie wyniki danej inwestycji i zaczynają namawiać na kolejne wpłaty, coraz większe. A kiedy ktoś chce wypłacić swoje pieniądze, to cyberprzestępcy mówią: "Ależ oczywiście wypłata jest jak najbardziej możliwa. Bardzo się cieszymy, że udało się zarobić, ale trzeba wnieść opłaty dotyczące podatku albo opłaty manipulacyjne". Wtedy okazuje, że wcale nie jesteśmy milionerami. Musimy do interesu jeszcze dopłacić. Bywa, że pojawiają się też telefony od kancelarii prawnych i policji, którzy mówią: "Pomożemy złapać takiego przestępcę". To duży łańcuch - zwróciła też uwagę ekspertka.
Źródło: TOK FM