,
Obserwuj
Gospodarka

"Małpki" sporo podrożeją. "Coraz więcej rodaków jest ciągle pod wpływem alkoholu"

oprac. Anna Siek
3 min. czytania
31.10.2026 21:03

Zdaniem Krzysztofa Brzózki "'małpki' wykonały wspaniałą robotę dla producentów alkoholu". Dlatego były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych chwali wzrost cen, który przyniosą przepisy wchodzące w życie w 2027 roku. Gościowi TOK FM nie wszystko w nowych zapisach się spodobało. Wskazał też, kto może hamować prace nad całkowitym zakazem sprzedaży w Polsce alkoholu w opakowaniach do 300 ml.

"Małpki" zdrożeją [zdjęcie ilustracyjne]
fot. Daniel Dmitriew / Forum
  • Dlaczego ceny "małpek" wzrosną w 2027 roku?
  • Czy wzrost cen "małpek" to dobre rozwiązanie?
  • Kto może sprzeciwiać się całkowitemu zakazowi sprzedaży "małpek" w Polsce? 

W sejmowej komisji jest projekt, który zakazuje sprzedaży "małpek", czyli alkoholu w bardzo małych opakowaniach. Ale nim posłowie będą nad nim pracować, to wejdą w życie zmiany, które przyniosą wzrost cen "małpek". "Rzeczpospolita" przypomniała, że od nowego roku wchodzi w życie podwyższona akcyza na alkohol. Obowiązywać będą też wyższe dodatkowe opłaty za małe butelki z alkoholem. Oznaczać to może wzrost cen nawet o jedną trzecią. 

Jak mówił w TOK FM Krzysztof Brzózka, "małpki" stanowią ok. 1/4 polskiego rynku wódek. Były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podkreślił, że "z całej palety działań, które można podjąć w celu zmniejszenia spożycia alkoholu, zmiana cen ma aż 40-procentowy wpływ na" to, ile alkoholu jest wypijane. 

- To ruch w dobrą stronę. Mam nadzieję, że w sposób skuteczny zmniejszy nasze spożycie - powiedział gość "TOK 360". 

Polacy pokochali "małpki". "Coraz więcej rodaków jest ciągle pod wpływem alkoholu"

Brzózka przyznał jednak, że działania ws. ograniczenia sprzedaży alkoholu w małych butelkach, są spóźnione. Bo "'małpki' wykonały wspaniałą  robotę dla producentów alkoholu".

- Małe formaty rozpędziły nasze społeczeństwo. Spowodowały, że coraz więcej rodaków jest ciągle pod wpływem alkoholu. Gros "małpek" kupuje się przed pójściem do pracy, tuż po godz. 6 - argumentował. I dodał, że w Polsce dziennie wypija się "1 mln - 1,4 mln" małych opakowań alkoholu. 

Redakcja poleca

Ekspert przypomina o Leszku Millerze. I krytykuje obecne rozwiązanie

Gość Filipa Kekusza stwierdził, że w Polsce "spożycie alkoholu mocnego wzrastało od czasu 'genialnego' posunięcia premiera Millera i jego sławetnego ministra finansów". - W 2002 roku tak obniżyli podatek akcyzowy od napojów spirytusowych, że powrót nastąpił dopiero po 18 latach. Mówiąc wprost, między innymi tym ruchem spowodowano, że piliśmy coraz więcej. I w związku z tym byliśmy w coraz gorszej sytuacji zdrowotnej - powiedział. 

Przypomnijmy, że ministrem, który zdecydował o obniżce akcyzy, był Grzegorz Kołodko. 

Krzysztof Brzózka przyznał, że nie wszystko, co związane jest z podwyżką cen "małpek" mu się podoba. Skrytykował zapis, że pieniądze trafią do NFZ-tu.

- Mnie niepokoi fakt, że dając Narodowemu Funduszowi Zdrowia całe pieniądze z "małpek", zabiera się pieniądze, które do tej pory dostawał samorząd. Przecież likwidację szkód powodowanych przez pijących alkohol - kwestie rodzin, sprawy społeczne - brały na siebie gminy, miały taki obowiązek. Teraz ten obowiązek zostanie, a pieniądze z "małpek" zostaną zabrane. W moim przekonaniu to jest błąd - powiedział.

Polska bez "małpek"? To może być hamulcowy

Rozmówca Filipa Kekusza nie ma wątpliwości, że "samorządom należy zostawić pieniądze". - Bo zadań wynikających z alkoholu i innych problemów typu hazard, problemy ze zdrowiem psychicznym młodzieży powinny zostać w gminach. Tam będą wydawane sensownie, a NFZ właduje je tam, gdzie będzie dziura. na przykład - będę złośliwy - na kolosalne zarobki lekarzy - ocenił były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Redakcja poleca

Ekspert jest przekonany, że najlepsze byłoby całkowite wyrugowanie "małpek". Przypomniał o projekcie w tej sprawie, który trafił do Sejmu. Wyjaśnił też, dlaczego ma wątpliwości w tej sprawie.

Zwrócił uwagę m.in. na rolę resortu rolnictwa. - To będzie ciężka orka. Resort rolnictwa - nie tylko polski, ale też Komisja ds. rolnictwa w UE są przeciwne zmianom. To jest chore myślenie, z którym chyba nasze resorty zdrowia i finansów sobie nie poradzą. Ale należy podjąć tę próbę - podsumował rozmówca Filipa Kekusza. 

Redakcja poleca

Całej rozmowy z Krzysztofem Brzózką można wysłuchać w aplikacji TOK FM. 

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, "Rzeczpospolita"