,
Obserwuj
Kultura

Nowy sezon kultowego "Gliny". Skasowała go Liga Polskich Rodzin, teraz wraca po 17 latach

3 min. czytania
26.10.2025 12:23

"Glina" powraca na małe ekrany po 17 latach. Trzeci sezon serialu o pracy policjantów z warszawskiego wydziału zabójstw to wynik nie tylko kalkulacji finansowych, ale też nostalgii. Na czym polegał fenomen "Gliny"?

Maciej Stuhr na premierze serialu "Glina. Nowy rozdział"
Maciej Stuhr na premierze serialu "Glina. Nowy rozdział"
fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co składało się na fenomen serialu "Glina"?
  • Dlaczego Liga Polskich Rodzin skasowała kontynuację "Gliny"?
  • Co wpłynęło na decyzję o powrocie "Gliny" po latach?

Serial "Glina" po 17 latach powraca na polskie ekrany. Dwa pierwsze sezony, które powstały w latach 2003-2008, przedstawiały Warszawę początku lat 2000. "Nowy rozdział" jest zaktualizowanym obrazem Polski, ale czy udanym? O tym rozmawiała w weekendowym "Poranku TOK FM" Anna Piekutowska z Anetą Kyzioł i Karoliną Głowacką.

- Wrócił serial uważany za fenomen polskiej telewizji początków XXI wieku - stwierdziła redaktorka TOK FM. W opinii Piekutowskiej taki powrót po latach jest bardzo nietypowy dla polskiej sceny serialowej.

Na czym polegał fenomen "Gliny"? - To była opowieść o pracy policjantów z warszawskiego wydziału zabójstw. Kładła nacisk na psychologię postaci, na moralne dylematy, na brud codziennej, policyjnej roboty - wyjaśniła Anna Piekutowska. I przypomniała, że główną gwiazdą serialu był Jerzy Radziwiłowicz. U jego boku zagrali m.in. Maciej Stuhr, Jacek Braciak, Agnieszka Pilaszewska czy Robert Gonera. Reżyserem był Władysław Pasikowski.

Na ten "nieoczekiwany zestaw aktorski" zwróciła również uwagę Aneta Kyzioł, dziennikarka kulturalna tygodnika "Polityka". - Dla Jerzego Radziwiłowicza naturalnym matecznikiem był Teatr Narodowy. Z kolei Maciej Stuhr miał wtedy gębę naczelnego komika telewizyjnego i kabaretowego. Dla obu tych aktorów występ w "Glinie" był krokiem przekraczającym to, co robili do tej pory, co dla widzów na pewno było wabikiem - stwierdziła gościni "Poranka TOK FM".

"Glinę" skasowała Liga Polskich Rodzin

Jak podkreśliła Kyzioł, w "Glinie" Władysław Pasikowski przedstawiał "swój twardy, męski świat". W jej opinii serial jest świetnym dokumentem wczesnych lat 2000. - To jest ta Polska, która dopiero za rok wejdzie do Unii Europejskiej. Z gangsterką, z mafią, która porusza się po ulicach jak u siebie, z rozwarstwieniem ekonomicznym, które już wtedy jest mocno widoczne - skomentowała dziennikarka "Polityki".

- To wszystko składa się na produkt kulturalny premium - stwierdziła Kyzioł, wspominając również o muzyce Michała Lorenca oraz filmowości dzięki nagraniach na taśmie 16 mm. Karolina Głowacka, wieloletnia dziennikarka TOK FM, a teraz podkasterka Radia Naukowego, dodała do tego również złożoną psychologię postaci. - Wierzę tym postaciom, wierzę w te historie, wierzę w te motywacje, wierzę w te przestrzenie. Ta autentyczność to jest coś bezcennego - oceniła Głowacka. I przyznała, że często w rozmowach wplata dialogi z serialu "Glina".

Dlaczego dopiero teraz doczekaliśmy się trzeciego sezonu "Gliny"? Jak przypomniała Aneta Kyzioł w czasach, gdy kręcono pierwsze sezony, rządy w Telewizji Polskiej sprawowała Liga Polskich Rodzin. Dziennikarka wskazała, że wątek faszystowskiej bojówki, która morduje romską rodzinę, był "nie do strawienia" przez ówczesną telewizyjną władzę. - Najpierw serial przerzucano po ramówce, co mocno wpłynęło na jego oglądalność. Ostatecznie oglądalność była argumentem za tym, by nie tworzyć kontynuacji - wyjaśniła Kyzioł.

Czy powrót "Gliny" się uda?

Według Karoliny Głowackiej powrót "Gliny" ma sens, bo twórcy serialu opowiadają o nowych zagrożeniach. - To nie jest tak, że współczesne zbrodnie są mniej malownicze niż te, które były na początku XXI wieku - stwierdziła gościni TOK FM.

Aneta Kyzioł skomentowała, że powrót serialu wynika nie tylko z kalkulacji finansowej, ale i z nostalgii. - Pokolenie wychowane na telewizji z lat 90. i 2000. bardzo chętnie reaktywuje swoje ukochane seriale - wyjaśniła dziennikarka "Polityki". Gościnie Anny Piekutowskiej widzą jednak jeden minus tej produkcji: liczy sobie zaledwie 6 odcinków. - Nie ma sensu nawet kurtki zdejmować w tym świecie - oceniła Kyzioł.

Źródło: TOK FM