advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Kultura

Afera w "Szkle Kontaktowym". Satyryk może pomylić się tylko raz? "W telewizji stąpa się po grząskim gruncie"

2 min. czytania
22.06.2023 20:20
Mainstreamowe programy, a telewizja wciąż do nich należy, są political correct. Stoi nad nimi KRRiT i to jest dla wszystkich jasne. Więc jest to pewne ryzyko satyryka - mówił w TOK FM komik Rafał Rutkowski, odnosząc się do afery i fali odejść satyryków ze "Szkła Kontaktowego".
|
|
fot. TVP/https://wiadomosci.tvp.pl/69908871/przeprosiny-jak-atak

Robert Górski i Artur Andrus nie będą już występować w 'Szkle Kontaktowym' w TVN 24. To wyraz solidarności z Krzysztofem Daukszewiczem, który odszedł z programu w nie najlepszej atmosferze. Kilka tygodni temu pod koniec wydania 'Szkła kontaktowego' satyryk spytał 'jakiej płci on dzisiaj jest?' zwracając się do dziennikarza stacji Piotra Jaconia, ojca transpłciowego dziecka. Daukszewicz żalił się w mediach społecznościowych, że przeprosił dziennikarza, ale i tak wylał się na niego i jego rodzinę hejt.

Kamil Śmiałkowski, prowadzący program 'Humor i Teraźniejszość' w TOK FM ocenił - nawiązując do sprawy 'Szkła kontaktowego', że de facto satyryk jest jak saper, który myli się tylko raz.

- Mainstreamowe programy, a telewizja wciąż do nich należy, są political correct. Stoi nad nimi KRRiT i to jest dla wszystkich jasne. Więc jest to pewne ryzyko satyryka - odparł goszczący w studiu Rafał Rutkowski, aktor, komik i standuper. Podkreślił przy tym, że to właśnie głównie z tego powodu ten rodzaj komedii, który uprawia, nie gości w telewizji. - Gdybym ja w TVN opowiadał takie żarty, jakie mówię ze sceny, to pewnie całą tą stację by zamknęli - ocenił Rutkowski.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>>

Zdaniem gościa TOK FM żart Daukszewicza w każdej telewizji świata mógłby się spotkać z konsekwencjami. - W takiej telewizji jak TVN, bo nie mówię o TVP, gdzie dzieją się rzeczy skandaliczne, trzeba brać pod uwagę to, że stąpa się po grząskim gruncie. Natomiast jest coś takiego, jak zarządzanie kryzysem. Gdyby tę sprawę przemilczano, to byśmy już pewnie o tym nie pamiętali. A tak media to podchwyciły - podkreślił.

Rutkowski przypomniał, że to kolejny przykład sytuacji, w której za 'żart ścinana jest głowa'. - Michał Figurski i Kuba Wojewódzki w radiu wcześniej takich żartów powiedzieli setki. (mówili o 'gwałceniu swoich Ukrainek' - red.) Natomiast wtedy trafił na dobre podglebie, było Euro 2012 (organizowane wspólne przez Polskę i Ukrainę - red.) i został wykorzystany do tego, żeby im przyłomotać. Bardziej oberwał Figurski, bo Wojewódzki to mocniejsza postać. Kolejnym był mój kolega Abelard Giza, który w telewizji opowiedział żart o papieżu puszczającym bąki. On się zmierzył z hejtem, ale to dzięki temu zdarzeniu, ludzie odkryli stand-up. Nagle zaczęliśmy wypełniać sale - mówił rozmówca Kamila Śmiałkowskiego.